fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek reklamowy

Problem unikania opodatkowania przez wielkie międzynarodowe platformy cyfrowe

Internetowi giganci
AdobeStock
Nowa polska danina od reklam jest częściowo wzorowana na podatku cyfrowym, wprowadzonym już w niektórych krajach Unii Europejskiej.

Komisja Europejska wiele lat temu dostrzegła problem unikania opodatkowania przez wielkie międzynarodowe platformy cyfrowe. Dlatego w 2018 r. zaproponowała projekt dyrektywy o specjalnym podatku cyfrowym, który miałby wyegzekwować od internetowych gigantów świadczenia na rzecz budżetów państw członkowskich.

Komisja proponowała 3-proc. podatek od przychodów przekraczających w skali globalnej 750 mln euro, z czego w krajach UE przynajmniej 50 mln euro. Jednak do uchwalenia dyrektywy nie doszło, m.in. wskutek nacisków władz USA, chroniących swoich rodzimych graczy internetowych.

Czytaj także:

Mimo braku dyrektywy niektóre kraje, np. Francja, Hiszpania, Wielka Brytania i Włochy, już wprowadziły ten podatek według modelu zaproponowanego w dyrektywie. Na razie jednak nie można mówić o realnych wpływach z niego, bo regulacje te – także pod amerykańską presją i groźbą wprowadzenia ceł na niektóre europejskie towary – były zawieszane i odraczane. Np. Francja dopiero od stycznia br. zaczęła go naliczać.

Podatek ma być też w Australii. W odpowiedzi na niego Facebook ostrzegł, że ograniczy internautom dostęp do lokalnych wiadomości.

A Polska? Już od kilku lat resort finansów na pytania o cyfrowy podatek odpowiada niezmiennie: pracujemy nad tym i rozważamy różne możliwości. Z danych MF wynika, że w 2019 r. Google zapłacił 13,6 mln zł CIT, a Facebook 4,2 mln zł. Z kolei spółka Amazon Fulfillment Polska dała budżetowi z tego tytułu 28,9 mln zł.

Na rozwój sytuacji może wpłynąć fakt zmiany na stanowisku prezydenta USA. Z nieoficjalnych doniesień, na jakie niedawno powoływała się agencja Reuters, do połowy marca ekipa Joe Bidena ma przedstawić projekt porozumienia w tej sprawie. Jak dotąd negocjacje prowadziła Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Jednak utknęły one w martwym punkcie po tym, jak administracja Donalda Trumpa krótko przed wyborami prezydenckimi odrzuciła propozycję podpisania wielostronnego porozumienia. Jeśli zatem do marca do porozumienia nie dojdzie, władze Unii Europejskiej mogą podjąć bardziej zdecydowane działania i szybko wdrożyć nową dyrektywę – donosi Reuters.

Jaka mogłaby być unijna dyrektywa? Według opracowanego projektu, podatek od świadczenia usług cyfrowych byłby stosowany do przychodów z działalności, w ramach której główną rolę odgrywają osiągane przychody:

- ze sprzedaży przestrzeni reklamowej w internecie;

- z działalności w zakresie pośrednictwa internetowego, która zapewnia użytkownikom możliwość interakcji z innymi użytkownikami i może ułatwiać im zawieranie ze sobą transakcji (kojarzenie reklamodawców z odbiorcami o określonych preferencjach);

- ze sprzedaży danych generowanych w oparciu o informacje przekazane przez użytkowników.

Dochody z tego podatku zasilałyby budżety państw członkowskich. Zmieniłoby to obecną sytuację, w której firmy technologiczne, a zwłaszcza Google, Amazon, Facebook i Apple (ta czwórka doczekała się skrótowego określenia GAFA), osiągające miliardowe zyski z działalności w internecie, w wielu krajach nie płacą podatków. Udaje im się to dzięki stosowaniu zabiegów księgowych i transferowaniu zysków tam, gdzie obciążeń fiskalnych nie ma lub są niskie.

Projekt polskiej daniny od reklam jest jednak tylko częściowo odbiciem dążenia do opodatkowania gigantów internetu. Dotyczy bowiem także małych rodzimych wydawców prasy, radia i telewizji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA