fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Projekt „Solidarności” dot. zakazu handlu w niedzielę narusza zasady konstytucyjne

Fotorzepa/Piotr Guzik
Zdaniem Polskiej Rady Centrów Handlowych, projekt ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele przygotowany przez „Solidarność” łamie pięć zasad konstytucyjnych.

Rada próbowała zablokować prace nad projektem przygotowanym przez „Solidarność" i przesłała do Sejmu podpisaną przez 75 tys. osób petycję, ale w marcu odrzuciła ją sejmowa komisja do spraw petycji.

Naruszone podstawowe zasady

Naruszenia dotyczą przede wszystkim zasadę równości wobec prawa oraz o zasadę zaufania obywateli do państwa i pewności prawa.

Jak podaje serwis WP Money - szef PRCH Radosław Knap uważa, że związkowcy zdają sobie sprawę z "ułomności" swych propozycji, ale dokonują poprawek niezgodnie z procedurą.

PRCH wskazuje, że w przypadku wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę spadnie popyt na co najmniej 36 tys. miejsc pracy, a obroty w handlu detalicznym spadną o co najmniej 9,6 mld zł.

"Projekt spowoduje ograniczenie swobody życia i działania wyłącznie części przedsiębiorców i części obywateli" - ostrzega Polska Rada Centrów Handlowych.

Jak wskazuje WP Money - projekt jednak narusza jeszcze trzy inne zasady.

Jedną z nich jest zasada społecznej gospodarki rynkowej i wolności działalności gospodarczej. Autorzy projektu nie wykazali bowiem, że wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę jest niezbędne dla ochrony interesu publicznego.

Projekt ma łamać też zasadę odpowiedniej vacatio legis. Okres jaki przewidziano, że pomiędzy publikacją ustawy a jej wejściem w życie miałby trwać jedynie dwa tygodnie.

"Nie ulega wątpliwości, że jego wejście w życie będzie zaskoczeniem nie tylko dla obywateli, ale przede wszystkim dla przedsiębiorców, których w istocie pozbawia się szans na przygotowanie do wprowadzenia zmian" - ocenia PRCH.

Łamana jest też zasada proporcjonalności, ponieważ nie udowodniono, że ingerencja w prawa i wolności konstytucyjne przedsiębiorców jest niezbędna dla ochrony innej wartości konstytucyjnej.

"Działanie autora regulacji nosi zatem cechy nadmiernej i nieproporcjonalnej ingerencji regulacyjnej w działalność wielu branż objętych zakazem handlu" - wskazuje PRCH.

Właściciel we własnym sklepie może handlować

Wejście w życie proponowanych przez "Solidarność" przepisów oznacza złamanie konstytucyjnej zasady równości wobec prawa.

Zakaz będzie bowiem obejmował prowadzenie działalności w formie franszyzy, natomiast dozwolone będzie prowadzenie handlu pod własnym logo.

PRCH uważa, że taka dyskryminacja dotyczy całej branży handlowej, ponieważ w innych sektorach gospodarki nie będzie zakazu pracy w niedzielę.

PRCH podkreśla, że zakazany będzie handel w placówkach handlowych, natomiast dozwolony będzie na stacjach benzynowych. Ponadto, stacje są własnością spółek z udziałem skarbu państwa, co oznacza nieuzasadnioną pomoc spółkom publicznym.

Zakaz handlu obejmie placówki handlowe, ale nie obejmie np. zakładów fryzjerskich, salonów kosmetycznych, kin czy restauracji.

"Rodzi to również uzasadnione pytanie o dyskryminację pracowników zatrudnionych w branżach nie objętych zakazem handlu, którzy w niedziele będą pracowali na dotychczasowych zasadach" - zaznaczono w komunikacie PRCH.

Przepisy sprzeczne z Kodeksem pracy

Kolejną zasadą konstytucyjną, którą łamie projekt jest zasada zaufania obywateli do państwa i pewności prawa. Według PRCH projekt "Solidarności" jest sprzeczny z Kodeksem pracy, który mówi, że "praca w niedziele jest dozwolona w placówkach handlowych przy wykonywaniu prac koniecznych ze względu na ich użyteczność społeczną i codzienne potrzeby ludności".

Choć obie ustawy będą w tym zakresie sprzeczne, nie przewiduje się żadnych zmian w Kodeksie pracy, co będzie prowadzić do kolizji norm prawnych. W ocenie PRCH oznacza to, że naruszona zostanie zasada poprawnej legislacji.

Dyrektor generalny PRCH - Radosław Knap zaznacza, że autorzy przepisów mogli pójść na kompromis i przyznać pracownikom prawo do decyzji w sprawie pracy w niedziele lub przyznania dodatkowego wynagrodzenia za pracę w tym dniu. - Dla niektórych osób, jak studenci, osoby samotne, emeryci, praca w niedziele nie stanowi problemu, a wręcz jest jedyną szansą na możliwość zarobkowania - podkreśla.

Knap zwraca też uwagę, że autorzy projektu nie oszacowali korzyści i kosztów związanych z wprowadzeniem zakazu handlu. - Zwolennicy zakazu nie zwracają niestety uwagi na dane pokazujące negatywne konsekwencje, jakie wynikają m.in. z analiz Biura Analiz Sejmowych, raportu firmy PwC czy FOR oraz wielu organizacji - mówi Radosław Knap.

Komitet ustawodawczy "Solidarności" zgłasza własne "autopoprawki" co świadczy o tym, iż zdaje sobie sprawę z wielu ułomności zaproponowanej ustawy, jednak nawet to nie jest to zgodne z procedurą - podkreśla Radosław Knap. - Każda poprawka na tym etapie to zmiana, pod którą powinno się zebrać od nowa podpisy, skoro już odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy w Sejmie RP - dodaje.

Przygotowany przez "Solidarność" obywatelski projekt ustawy zakłada zakaz handlu we wszystkie niedziele z nielicznymi wyjątkami w ciągu roku - w okresach przedświątecznych oraz w czasie wyprzedaży sezonowych. Największe kontrowersje wzbudził pomysł karania przedsiębiorców łamiących niedzielny zakaz dwuletnim więzieniem.

Jak wskazano wyżej - odstępstwa od zakazu handlu obejmowałaby niektóre rodzaje sklepów, m. in. placówki prowadzone przez przedsiębiorców w ramach indywidualnej działalności gospodarczej. Obostrzenia nie dotyczyłyby także aptek, mniejszych stacji paliw, sklepików z pamiątkami, a także piekarni zlokalizowanych przy zakładach produkcyjnych prowadzących sprzedaż własnych produktów do godz. 13.

Zakazem nie byłyby objęte także placówki handlowe, których powierzchnia nie przekracza 25 mkw., usytuowane w obiektach do obsługi pasażerów, kwiaciarnie o powierzchni nieprzekraczającej 50 mkw., gdzie sprzedaż kwiatów stanowi minimum 30 proc. miesięcznego obrotu placówki oraz platformy i portale internetowe sprzedające towary, które nie powstały w wyniku działalności produkcyjnej.

Co na to rząd?

Pomysły „Solidarności" spotkały się nie tylko z ostrą krytyką sieci handlowych i sprzedawców, ale również ekspertów i konstytucjonalistów. Przed pomysłami "Solidarności" ostrzegał nawet prokurator krajowy Bogdan Święczkowski, który zwrócił uwagę, że za handel w niedzielę do więzienia można by posyłać nawet kupującego.

Największą przeszkodą we wprowadzeniu w życie pomysłów "Solidarności" może okazać się stanowisko rządu Beaty Szydło, który mimo, że jest "za" projektem, to w praktyce ma bardzo wiele zastrzeżeń. Wicepremier Morawiecki wskazuje, że w wyniku w prowadzenia zakazu zmniejszą się obroty branży handlowej i nastąpi spadek wpływów z podatków. Rząd rekomenduje wprowadzenie zakazu, choć w zmienionej formie i stopniowo.

Na żadne kompromisy nie chce się zgodzić lobby handlowe, które uważa, że zakaz handlu w niedziele jest szkodliwy i niesprawiedliwy.

Jak wskazuje WP Money - Cztery największe organizacje zrzeszające sieci i centra handlowe - Polska Izba Handlu, Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, Forum Polskiego Handlu oraz Polska Rada Centrów Handlowych - w marcu przedstawiły wspólne stanowisko w sprawie planowanych restrykcji. Wyraziły w nim "zaniepokojenie szerokim zakresem zastosowania ustawy oraz możliwym ujemnym wpływem tych zmian na gospodarkę, przychody budżetowe, miejsca pracy oraz handel detaliczny, usługi i logistykę".

"Projekt ten będzie miał wpływ praktycznie na wszystkich obywateli naszego kraju, zatem musimy zadbać, aby nie spowodował zaburzeń w funkcjonowaniu gospodarki w tak strategicznych obszarach jak handel i usługi. W najgorszym scenariuszu może przełożyć się to na pogorszenie kondycji handlu i usług oraz spadek przychodów budżetowych" - napisały organizacje handlowe we wspólnym komunikacie.

Źródło: rp.pl, money.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA