fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Etyka i reklama

Sprawa zwolnień lekarskich w Łodzi: fałszerstwa prawników karalne i niemoralne

123RF
Sprawa zwolnień lekarskich w Łodzi po raz kolejny zwraca uwagę na etykę w profesjach zaufania publicznego.

Zarówno lekarze, jak i adwokaci czy radcowie prawni mają ścisłe normy postępowania zawodowego. Ich naruszenia ścigają piony dyscyplinarne samorządów zawodowych. Może to się skończyć grzywną lub nawet usunięciem z zawodu. Takie kary są wymierzane niezależnie od odpowiedzialności karnej za złamanie przepisów karnych (patrz ramka).

Pytani przez „Rz" adwokaci przyznają, że zdarza się wykorzystywanie zwolnień lekarskich do celów „taktycznych" w prowadzeniu rozprawy w sądzie, choć jest to nieetyczne. W biurze prasowym Naczelnej Rady Adwokackiej dowiedzieliśmy się jednak, że dotychczas w Wyższym Sądzie Dyscyplinarnym palestry nie było zarzutów dotyczących fałszywych zwolnień lekarskich.

W sprawie łódzkich prawników samorząd adwokacki już wystąpił do prokuratury o udostępnienie dokumentów wykazujących naruszenie prawa. Rzecznik dyscyplinarny łódzkiej Rady Adwokackiej wszczął postępowanie, choć na razie „w sprawie", a nie przeciwko konkretnym adwokatom. Okręgowa Izba Radców Prawnych w Łodzi nie otrzymała informacji, by wobec jej członków toczyło się postępowanie prokuratorskie w tej sprawie. Mogą to zatem być radcowie z innych miast.

Poświadczanie nieprawdy jest karalne

Jak zauważa adw. Jerzy Naumann, były prezes WSD, adwokat ma prawo poinformować klienta, że choroba usprawiedliwiona zwolnieniem lekarskim może spowodować przesunięcie terminu rozprawy.

– Na tym nasze możliwości się kończą, bo prowokowanie do wystawiania i korzystania z fałszywych zwolnień jest już poświadczaniem nieprawdy, czyli czynem karalnym – zaznacza Naumann.

Z kolei adw. Andrzej Malicki, wieloletni członek komisji etyki NRA, przypomina, że kontakt z fałszywymi dokumentami to codzienne ryzyko w pracy adwokata.

– Relacje z klientami opierają się na zaufaniu. Jeśli klient posługuje się sfałszowanymi dowodami, to adwokat nie ma jak ich zweryfikować. Sam nie może świadomie proponować fałszowania dokumentów – mówi Malicki. Wskazuje, że to narusza prawo, etykę adwokacką i jest moralnie naganne.

Nawet chory może przyjść do sądu

Adwokaci przyznają, że oprócz dostarczania sądowi fałszywych zwolnień bywa też odwrotnie.

– Jeśli adwokatowi zależy na wygraniu sprawy, to mimo choroby zjawia się w sądzie – mówi Jerzy Naumann.

– Sam poszedłem do sądu tuż po wyjściu ze szpitala, a nie czułem się jeszcze dobrze. Ale sprawa tego wymagała – wspomina Andrzej Malicki.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: p.rochowicz@rp.pl

Co mówią przepisy

Lewe zwolnienia zakazane

Wystawianie fałszywych zwolnień lekarskich i ich używanie regulują przepisy kodeksu karnego oraz kodeksu etyki lekarskiej.

Według art. 271 k.k. wystawienie dokumentu poświadczającego nieprawdę podlega karze, zależnie od okoliczności i wagi sprawy, grzywny albo pozbawienia wolności do ośmiu lat. Według art. 273 k.k., kto używa takiego dokumentu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.

Kodeks etyki lekarskiej w swoich przepisach art. 40 i 41 pozwala na wydawanie zaświadczeń lekarskich tylko na podstawie aktualnego badania lub odpowiedniej dokumentacji. Treść dokumentów medycznych „nie może być formułowana przez lekarza pod presją lub w oczekiwaniu osobistych korzyści".

Kodeks etyki adwokackiej w swoim § 11 mówi: „Adwokatowi nie wolno świadomie podawać sądowi nieprawdziwych informacji".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA