Dane ze sprawozdań, informacje z dokumentów związanych z przetwarzaniem zużytych urządzeń czy możliwości przerobowe danego zakładu – takie elementy sprawdzi audytor, który raz w roku odwiedzi przedsiębiorców. Wynika to z projektu rozporządzenia ministra środowiska w sprawie audytu zewnętrznego organizacji odzysku sprzętu elektrycznego i elektronicznego oraz zakładu przetwarzania.

Wizyty zewnętrznych audytor w organizacjach odzysku i firmach zajmujących się przetwarzaniem starych pralek, lodówek czy komputerów mają wyeliminować patologie związane z wystawianiem dokumentów potwierdzających odzysk lub recykling przez firmy, które wzięły za to pieniądze, a faktycznie tego nie zrobiły albo przetworzyły mniej urządzeń, niż powinny. I dlatego ustawa i zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym wprowadziła wymóg przeprowadzenia corocznych audytów. Projekt nowego rozporządzenia określa szczegółowo to co sprawdzi audytor podczas wizyty.

W trakcie takiej kontroli pod lupę trafią także dokumenty sporządzone na potrzeby ewidencji odpadów, wydane decyzje. Ponadto audytor porówna czy masa przyjętego do przetworzenia zużytego sprzętu zgadza się z masa odpadów powstałych po rozłożeniu starych sprzętów na czynniki pierwsze. Dane te zostaną porównane również z informacjami w dokumentacji związanej z gospodarką odpadami.

Audytor sporządzi sprawozdanie, w którym szczegółowo opisze co i jak kontrolował. Oprócz tego w takim dokumencie znajdą się wszystkie ustalenia oraz zostaną wykazane stwierdzone uchybienia. W raporcie będzie też analiza przyczyn i skutków uchybień.

Zdaniem Związku Pracodawców Branży Elektroodpadów Elektro-Odzysk projekt rozporządzenia zmierza w dobrym kierunku. Wymaga jednak pewnych zmian, aby audyty były skuteczniejsze. Związek proponuje m.in., by audytor weryfikował także wcześniejsze sprawozdania z przeprowadzanych kontroli Wojewódzkich Inspektoratów Ochrony Środowiska i poprzednich audytów wraz z oceną, czy zostały spełnione zalecenia pokontrolne. Ponadto do sprawdzenia tego czy dany zakład jest w stanie przetworzy c deklarowaną ilość odpadów konieczne jest zrobienie tzw. testu wsadu. Czyli audytor sprawdza w praktyce czy określoną ilość odpadów zakład jest w stanie zdemontować i w jakim czasie. Na podstawie takiego testu może ustalić sprawność danej instalacji.

- Test wsadu pozwala z dużym prawdopodobieństwem ocenić, czy przedstawiane w dokumentacji ilości przetworzonego sprzętu odpowiadają wydajności pracy przedsiębiorstwa – wyjaśnia Aleksander Traple, wiceprezes Związku Elektro-Odzysk.

Inna propozycją Związku jest weryfikacja wag, które służą do określenia masy sprzętu, który ma być zdemontowany, jak i odpadów powstałych z demontażu. Chodzi o to, by porównać zgodności godzin dostaw i rozładunków z dokumentacji w firmie z czasem faktycznie wymaganym na dokonanie tych czynności. W ten sposób mogłaby zostać wyeliminowana patologia związana z kilkukrotnym wjeżdżaniem na wagę, by zarejestrowała ona więcej przyjętych odpadów elektrycznych i elektronicznych niż faktycznie miało to miejsce.

Zgodnie z ustawą o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym pierwsze audyty czekają branżę w 2017 roku. Maja być przeprowadzane najpóźniej do 30 kwietnia. A ci, którzy nie przeprowadzą audytu albo zrobią to po ustawowym terminie, narażą się na kary od 10 tys. do 500 tys. zł.