Polski biznes zamknięty z powodu pandemii nie tylko liczy straty, ale się buntuje i samodzielnie odmraża swoją działalność. Coraz więcej firm z branż dotkniętych lockdownem, chcąc ratować swoje budowane latami przedsiębiorstwa, decyduje się na ich otwieranie mimo zakazów. A to oznacza, że będą ponosić wydatki związane ze swoją działalnością, które normalnie mogłyby wliczyć do kosztów prowadzonej działalności i obniżyć w ten sposób podatek.

Łamiąc covidowe zakazy i nakazy, przedsiębiorcy mogą mieć jednak z tym kłopot.

– Rozumiem przedsiębiorców, którzy chcąc ratować swój biznes i miejsca pracy, podejmują dramatyczne decyzje o łamaniu zakazów. Pojawia się jednak wątpliwość, czy kosztem może być wydatek poczyniony dla uzyskania przychodu, kiedy działalność taka ze względu na pandemię została ograniczona czy wręcz zakazana – mówi Artur Nowak, radca prawny, partner w kancelarii DZP Domański Zakrzewski Palinka.

Czytaj też:

Fiskus nie powinien żądać podatku od niepokornych firm

Biznes otwiera się w lockdownie. Co grozi przedsiębiorcom?

Anna Wojda: Sowita danina od przestępstwa

W ocenie eksperta istnieje ryzyko, że fiskus będzie kwestionować taki wydatek jako koszt.

Zgodnie z ustawą o PIT, jak i ustawą o CIT co do zasady kosztem uzyskania przychodów może być każdy wydatek poniesiony w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia ich źródła, z wyjątkiem tych wymienionych przez ustawodawcę w katalogu wydatków wyłączonych z kosztów.

Autopromocja
RADAR.RP.PL

Przemysł obronny, kontrakty, przetargi, analizy, komentarze

CZYTAJ WIĘCEJ

Jak wyjaśnia Artur Nowak, w normalnych okolicznościach biznesowych wydatki na bieżącą działalność, które nie zostały z mocy ustawy wyłączone z kosztów, mogą pomniejszać przychody.

Z orzecznictwa sądów administracyjnych wynika jednak, że kosztem prowadzonej działalności mogą być racjonalne, gospodarczo uzasadnione wydatki. Dotychczas w praktyce kwestionowane były tu np. o kwoty wręczanych łapówek. W obecnej sytuacji takie podejście może dotyczyć np. kwot czynszu czy wynagrodzeń pracowników hoteli i restauracji uruchomionych wbrew zakazom. Problemy zaczną się jednak dopiero wtedy, gdy urzędnicy uznają, że wydatki przedsiębiorcy, który łamie przepisy, racjonalne nie są.

– Inna sprawa, jak tę sytuację ocenią ewentualnie sądy administracyjne. Wyroki w sprawie kar od sanepidu nakładane na przedsiębiorców za łamanie obostrzeń i otwieranie firm w trakcie wiosennego lockdownu pokazują, że sprawa nie jest przesądzona. W co najmniej dwóch przypadkach wojewódzkie sądy administracyjne uznały, że zakazy i nakazy covidowe, m.in. dotyczące ograniczeń w prowadzeniu działalności, mogą być wprowadzane tylko ustawą. Tymczasem podstawą tych wcześniejszych, jak i obecnie obowiązujących były i są rozporządzenia – tłumaczy Artur Nowak.

Zdaniem eksperta, gdyby ten pogląd utrwalił się w orzecznictwie, podatnicy, którym fiskus zakwestionował prawo do kosztów z powodu złamania obostrzeń, mieliby duże szanse na wygraną.