fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Nowa droga kapitalizmu

Żaden ankietowany nie powiedział, że kryzys nie ma wpływu na działanie ich firm w przyszłości.
Rzeczpospolita
Światowa ekonomia po kryzysie będzie zupełnie inna niż obecnie. To główny wniosek z raportu Economist Intelligence Unit „Nowa era kapitalizmu”
Autorzy publikacji chcieli się dowiedzieć, na ile obecny kryzys zmienił kapitalizm i w jaki sposób poszczególne firmy dostosują się do działalności w rzeczywistości pokryzysowej. Nie ukrywają, że zaskoczyło ich, iż aż 60 proc. badanych zgodziło się z opinią, że obecny kryzys będzie powodem fundamentalnych zmian w systemie kapitalistycznym. Jak powiedział jeden z ankietowanych: „Podobnie, jak to było w czasach wielkiej depresji w latach 30. ubiegłego wieku, tak i ten kryzys całkowicie zmieni sposób, w jaki rządy i firmy będą postrzegały świat”.
W gospodarce pokryzysowej znacznie więcej będzie interwencji władz w gospodarkę, więcej gospodarczego nacjonalizmu, mniejsze zaś skłonności do podejmowania ryzyka i wyraźne spowolnienie tempa wzrostu. Praktycznie wszyscy respondenci popierają pakiety ratunkowe dla bankowości, ale ich opinie są już znacznie bardziej powściągliwe, kiedy jest mowa o dalszych reformach tego sektora, takich jak chociażby nacjonalizacja podstawowych gałęzi gospodarki, w tym tworzenia tzw. złych banków, które zajmowałyby się skupowaniem złych długów lub ograniczaniem płac zarządów czy też bonusów wypłacanych kadrze zarządzającej.
Zdaniem ankietowanych idea dominacji gospodarczej „niewidzialnej ręki rynku” przestała już obowiązywać jako najskuteczniejszy sposób na szybki rozwój gospodarczy. Także ponad połowa ankietowanych (60 proc.) jest zdania, że z obecnego kryzysu wyłoni się kapitalizm całkowicie przemodelowany. Ankietowani ekonomiści ze swojej strony przyznają, że poprzednie spowolnienia rozwoju gospodarczego, a nawet recesje, były jedynie drastycznym spadkiem konsumpcji, a nie doprowadziły do zmian strukturalnych. Tym razem nie chodzi więc, aby przy wychodzeniu z kryzysu szukać sposobów pobudzenia popytu, ale o fundamentalne przebudowanie całego systemu.
Dzisiaj regulacje gospodarcze nie są już postrzegane jako zaburzające działalność perfekcyjnie działającego rynku, ale jako warunek niezbędny do funkcjonowania globalnej gospodarki. Na przykład w bankowości – jak wynika z raportu EIU – więcej będzie konserwatyzmu, zmniejszy się płynność, a regulacje zostaną zaostrzone, zwłaszcza w działach usług finansowych i obsługi firm prywatnych.
Raport EIU powstał na podstawie ankiet przeprowadzonych w lutym i marcu 2009 wśród 418 szefów firm o globalnym zasięgu oraz na podstawie wywiadów wśród prezesów, analityków i ekspertów. EIU jest jednostką badawczą należącą do „The Economist”. Raport nosi tytuł „Ryzyko i regulacje. Nowa era kapitalizmu”, a jego sponsorem jest Dubai Holding.
[ramka][srodtytul]Opinia: Eric Hosbawm, amerykański ekonomista[/srodtytul]
Dzisiejsze interwencje rządowe w systemie bankowym to długo oczekiwany powrót zdrowego rozsądku. Wiara, że rynek uratuje i ureguluje wszystko i pomoże gospodarce wyprodukować najbardziej optymalne efekty, doprowadzając do szybkiego wzrostu, była oparta raczej na teologii niż na wiedzy ekonomicznej i doświadczeniu. Zarządzanie gospodarką w skali krajowej i globalnej wyłącznie przy wykorzystaniu coraz większych swobód może być w swojej efektywności porównywane jedynie z radzieckim modelem gospodarki centralnie planowanej. Obydwa okazały się totalną porażką. Teraz minie wiele lat, zanim pojawi się nowy model gospodarczy, który znów zachwyci świat. A potem dojdzie do kolejnego kryzysu gospodarczego. Bo w historii nic nie trwa wiecznie.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA