fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

ZUS

ZUS: zgłoszenie do ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych musi zawierać kod zawodu

Adobe Stock
Podawanie informacji o zawodzie może skończyć się testem przedsiębiorcy - ostrzegają prawnicy.

Od 16 maja 2021 r. przedsiębiorcy mają obowiązek zgłaszać zleceniobiorców czy etatowych pracowników do ubezpieczeń społecznych i ubezpieczenia zdrowotnego z podaniem kodu ich zawodu. Okazuje się, że ten obowiązek dotyczy także samozatrudnionych. Po co ZUS informacje o zawodzie 2 milionów osób prowadzących działalność gospodarczą w Polsce? Tym bardziej że rząd, przyznając im pomoc, nadal kieruje się kodami PKD, wskazującymi na branżę gospodarki, w której prowadzą działalność gospodarczą.

– Informacja o wykonywanym zawodzie jest kluczowa przy prowadzeniu monitoringu zawodów deficytowych i nadwyżkowych, analiz czy prognoz dotyczących rynku pracy i przemian struktury społecznej w Polsce. Ponadto informacje te pozwolą oszacować, w których zawodach występuje największa zachorowalność i w jakich okresach – mówi prezes ZUS prof. Gertruda Uścińska.

Czytaj też:

Koronawirus: warto rozważyć samozatrudnienie

Kod zawodu, jaki pojawił się w drukach ZUS ZUA i ZUS ZZA, pozwoli urzędnikom Zakładu na analizę orzekanego stopnia niezdolności do pracy czy ocenę wysokości świadczeń w korelacji z zawodem i wiekiem ubezpieczonego.

Oprócz tego zgromadzone w ten sposób dane będą pomocne przy przeprowadzaniu bilansu wpływów składek do FUS i wydatków na świadczenia dla wybranych grup zawodowych.

Prześwietlanie mikrobiznesu

Jak ustaliła „Rzeczpospolita” ZUS nie planuje obecnie wykorzystywać danych do kontrolowania zleceniobiorców czy samozatrudnionych. Może się to jednak zmienić, gdy tylko nowa baza kodów się zapełni i zasili zusowskie algorytmy typujące przedsiębiorców do kontroli. Po 16 maja samozatrudnieni nie muszą jednak masowo uzupełniać swoich danych w ZUS o kod zawodu. Nowe deklaracje złożą osoby zakładające dzialalność lub przechodzące z pełnych składek na ulgowe, czy odwieszające działalność po przerwie.

– W ostatnim czasie niewątpliwie obserwujemy natężoną aktywność legislacyjną ukierunkowaną na wyposażenie ZUS w coraz szerszy zakres wiedzy o ubezpieczonych. Niedawno wprowadzony został rejestr umów o dzieło, od 16 maja z kolei formularze zgłoszeniowe do ubezpieczeń uzupełnione zostaną o dodatkowe rubryki, w których trzeba będzie wpisać kod wykonywanego zawodu ubezpieczonego – komentuje Jakub Bińkowski, dyrektor departamentu prawa i legislacji w Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. – Wskazanie prawidłowego kodu zawodu może być jednak dużym wyzwaniem dla działów kadr w firmach. Rozporządzenie zawiera kilka tysięcy pozycji, w tym tak szczegółowe, jak zmywacz graffiti czy cholewkarz. W praktyce wybór konkretnej prawidłowej kategorii może okazać się bardzo trudny. Pytanie, czy okres wychodzenia gospodarki z obostrzeń to dobry czas na to, by działy w firmach zajmowały się przeglądaniem siedemdziesięciu stron rozporządzenia w poszukiwaniu właściwego kodu.

Prawie 2,5 tys. kodów

Samozatrudnieni mogą mieć nie lada problem z określeniem właściwego kodu do wpisania w nowych drukach. Rozporządzenie z 7 sierpnia 2014 r. w sprawie klasyfikacji zawodów i specjalności na potrzeby rynku pracy oraz zakresu jej stosowania zawiera ich aż 2455.

– Spotkałem się z przykładem lekarza wykonującego działalność gospodarczą, który równocześnie praktykuje w co najmniej trzech specjalnościach wymienionych w rozporządzeniu – zauważa Cezary Szymaś, współwłaściciel biura rachunkowego ASCS-Consulting. – A w nowych drukach jest tylko jedno miejsce na wpisanie kodu zawodu. Powinno być ich co najmniej kilka, bo wielu przedsiębiorców będzie miało duży problem, by zdecydować, która ich specjalizacja jest najważniejsza.

– Wielu przedsiębiorców, rozpoczynając działalność, wpisuje do ewidencji jak najwięcej kodów PKD, by nie ograniczać swojej działalności. Taki mikroprzedsiębiorca jest w zależności od potrzeb magazynierem, sprzedawcą, kierowcą, a dopiero na końcu specjalistą w branży, w której prowadzi aktualnie działalność – dodaje Andrzej Radzisław, radca prawny z kancelarii Goźlińska Petryk & Wspólnicy.

Podstawa prawna: rozporządzenie z 23 kwietnia br. (DzU z 5 maja 2021 r., poz. 846)

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Agata Mierzwa, partner w kancelarii DZP

Monitoring zawodów deficytowych i nadwyżkowych to raczej kompetencje urzędów pracy i nie bardzo wiadomo, co ZUS mógłby z tą wiedzą zrobić. Bardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem zdaje się chęć pozyskania przez ZUS informacji, które pozwolą mu lepiej skalibrować przyszłe kontrole. Dzięki danym statystycznym dotyczącym danej grupy zawodowej ZUS będzie mógł wyłapać anomalie u konkretnego ubezpieczonego, czyli znaczące odchylenia w dół, mogące świadczyć o zaniżaniu podstawy wymiaru składek, lub w górę, mogące świadczyć o próbie wyłudzenia świadczeń z systemu, np. zasiłku macierzyńskiego. Można traktować to jako zapowiedź wzmożonych kontroli prawidłowości wykorzystywania zasiłku chorobowego. Ciekawe, czy ZUS nie zechce w ten sposób powrócić do weryfikacji samozatrudnionych według tzw. testu przedsiębiorcy, np. wybierając do kontroli wykonujących zawody, w których prawdopodobieństwo skutecznego zakwestionowania prowadzonej działalności jest według niego wyższe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA