fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Opinie biegłych: co przynoszą nowoczesne metody badawcze

shutterstock
Ciągły rozwój metod badawczych znacznie zawęża pole działań przestępczych

Otrzymuję od państwa liczne zapytania dotyczące wykorzystania dowodu z opinii biegłego w postępowaniach karnych, cywilnych. Dziękuję na nie, bo często są dla mnie inspiracją do kolejnych artykułów.

Coraz częściej też pojawiają się pytania o badania niestandardowe, wysokospecjalistyczne, wykonywane przez bardzo wąską grupę specjalistów. Jednym z takich badań jest badanie podpisów pod kątem ich wykorzystania niezgodnie z przeznaczeniem, tzw. wykorzystania podpisów in blanco.

Czy można wykazać, że podpis został wykorzystany in blanco?

Analiza i badania materiału dowodowego w kontekście ewentualnej możliwości wykorzystania podpisu złożonego in blanco, czyli przed treścią dokumentu, w sytuacji kiedy linia graficzna podpisu nie krzyżuje się z tekstem stanowiącym treść dokumentu, rozwinęły się dopiero w ostatnich kilku latach. Głównie dzięki dostępności odpowiedniego sprzętu, a także wykorzystaniu przeznaczonego do tego rodzaju badań oprogramowania.

Kryminalistyka jest dziedziną, która tworzy własne metody i techniki badawcze. Przykładem są między innymi badania daktyloskopijne (odciski linii papilarnych). Powstała ona jednak przede wszystkim na gruncie innych dyscyplin naukowych i często czerpie z nich, wykorzystując je do własnych celów wykrywczych.

Badania, o których piszę, wykorzystują m.in. sprzęt specjalistyczny, który pierwotnie przeznaczony był do badań mikroprocesorów. Niejako przy okazji okazało się, że z powodzeniem można go wykorzystać także w kryminalistycznych badaniach dokumentów.

Istotą badań podpisów złożonych in blanco jest obserwacja i wyłonienie drobin pozostawionych przez urządzenie powielające, np. drukarkę atramentową lub urządzenie o termicznym sposobie utrwalania obrazu (drukarka laserowa, kserokopiarka), na powierzchni dokumentu. Szczególnie istotne są te fragmenty dokumentu, w których środek kryjący narzędzia pisarskiego wykorzystany do złożenia podpisu i drobiny pozostawione przez urządzenie drukujące wzajemnie się na siebie nakładają.

Możliwość obserwacji w trójwymiarowym obrazie badanego fragmentu z wykorzystaniem specjalistycznego oświetlenia daje znacznie lepsze wyniki niż dotychczasowe metody. Szczególnie istotna w tego rodzaju badaniach jest umiejętność interpretacji poczynionych ustaleń. Zasadnicze jest zatem ustalenie, czy drobiny pozostawione przez urządzenie powielające znajdują się na powierzchni środka kryjącego tworzącego podpis czy też pod nim. Jeśli drobiny (znaczna ich ilość) znajdują się wyłącznie na powierzchni środka kryjącego tworzącego podpis, okoliczność ta może wskazywać na wykorzystanie podpisu złożonego przed wydrukowaniem dokumentu. Jeśli natomiast znajdują się wyłącznie pod środkiem kryjącym tworzącym obraz podpisu, to nie ma żadnych przesłanek, które przemawiałyby za możliwością wykorzystania podpisu złożonego in blanco. Wyłonienie pozostałości środka kryjącego na powierzchni pasty długopisowej tworzącej podpis przemawia za dodrukowaniem treści do wcześniej złożonego na czystej kartce podpisu. Zdarza się i tak, że dodrukowany zostaje np. jedynie jeden paragraf umowy lub inny zapis zmieniający treść pierwotną dokumentu. Wówczas drobiny takie ujawnić można zarówno pod pastą długopisową, jak i na niej. Te ostatnie przypadki zdarzają się najczęściej.

Trzeba przyznać, że najbardziej komfortowa jest sytuacja, w której urządzenie drukujące pracuje w technologii termicznego sposobu utrwalania obrazu, np. drukarki/kopiarki laserowe, a podpis wykonano przy użyciu pasty długopisowej. W przypadku użycia drukarek atramentowych oraz narzędzi pisarskich, których środek kryjący charakteryzuje się znaczną chłonnością w podłoże, badania zwykle pozostawiają szeroki margines interpretacji, co najczęściej prowadzi do wniosków niekategorycznych lub wręcz uniemożliwia zajęcie jakiegokolwiek stanowiska. Możliwości badawcze może także ograniczać tzw. ekonomiczny tryb pracy drukarki. Wiąże się to bowiem ze znacznie mniejszym wysyceniem atramentem zapisów oraz (co szczególnie istotne dla tego rodzaju badań) minimalną ilością zabrudzeń (drobin atramentu/tonera) pozostawionych na powierzchni całego dokumentu.

Przedstawione założenia metodologiczne tego rodzaju badań to jedynie podstawowe informacje, które nie uwzględniają różnych możliwych sytuacji. Nieuprawnione byłoby stwierdzenie, iż po przeprowadzeniu tego rodzaju badań zawsze możliwe jest sformułowanie wniosków kategorycznych. Uzależnione jest to bowiem od bardzo wielu różnorodnych, indywidualnych właściwości materiału badawczego. Analizy tego rodzaju należy przeprowadzać z najwyższą ostrożnością, wymagają one dużego doświadczenia od eksperta przeprowadzającego badania.

W takich badaniach zwykle wykorzystywany jest wysokospecjalistyczny sprzęt, m.in. mikroskop wyposażony w zmotoryzowany napęd osi z kamerę cyfrową oraz oprogramowanie do obróbki obrazu umożliwiające ocenę obrazu w systemie 3D. Badania wykonuje się zwykle przy powiększeniach 200–400-krotnych z sekwencyjnym, zautomatyzowanym skanowaniem obrazu mikroskopowego, stosując oświetlenie boczne o odpowiedniej temperaturze.

Bez wykorzystania minimum takiego oprogramowania i mikroskopu podjęcie badań jest w ogóle niemożliwe. A jednak znajdują się biegli, którzy nie mając dostępu do takiego sprzętu badawczego, podejmują się wnioskowanych przez prokuratora lub sędziego badań.

Wcale nie taki biegły

W jednej ze znanych mi spraw biegły usiłował wykonać badania podpisu wykorzystanego in blanco przy użyciu zwykłego mikroskopu stereoskopowego. W opinii napisał, że „na jego oko" (pisownia oryginalna) „nie można potwierdzić i nie można wykluczyć... że podpis został wykorzystany in blanco".

Na zakończenie wywodów biegły napisał, że najlepiej, aby wnioskujący zwrócił się do wyspecjalizowanych jednostek badawczych. Zanim zatem biegły przystąpił do analizy, już zdawał sobie sprawę, że nie jest w stanie wykonać wysokospecjalistycznych badań lupą, ołówkiem, linijką i bardzo podstawowym mikroskopem. A jednak podjął się ich. Rachunek za tę ekspertyzę opiewał na kilkaset złotych.

Przed przystąpieniem do badań biegły musi ocenić zakres swoich kompetencji, możliwości badawczych wynikających z dostępności odpowiedniego sprzętu oraz znajomości metodyki badawczej. Ale i ten wycinek pracy biegłych nie jest w żaden sposób uregulowany. Brak testów kompetencji biegłych, a z drugiej brak testów walidujących stosowane metody obnażają słabość warsztatu badawczego.

Standaryzacja metod badawczych

Zwracać zatem należy uwagę na walidację metod badawczych wykorzystywanych w badaniach nauk sądowych i wynikającą z tego wiarygodność metod badawczych. Wspominałam już w poprzednich publikacjach, że błędy w opiniach wynikają m.in. z zastosowania niewystandaryzowanych metod i urządzeń. Oparcie w swoich badaniach wniosków opinii na metodzie, której wartość opiniodawcza nie została zbadana, jest częstą przyczyną powstania błędnych opinii.

Na zakończenie trzeba z pewnością dodać, że ciągły rozwój metod badawczych zawęża znacznie pole do działań przestępczych. Warto poszukiwać nowych rozwiązań badawczych i dzielić się wynikami pracy z sędziami, prokuratorami, funkcjonariuszami różnych służb, tak aby i oni mogli je wykorzystać w swojej pracy.

Autorka jest wykładowczynią Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie, współzałożycielką Polskiego Stowarzyszenia Biegłych Sądowych i wolontariuszką Fundacji Ubi Societas Ibi Ius

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA