fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Spółki komandytowe z podatkiem CIT

AdobeStock
Polski rząd rozpoczął prace nad opodatkowaniem spółek komandytowych (SPK) podatkiem CIT. Zmiany mają wejść w życie z początkiem 2021 roku. Wieszczy to kres popularności tej formy prawnej prowadzenia działalności gospodarczej. Mimo, że nadal projekt ustawy nie został przekazany do laski marszałkowskiej, przedsiębiorcy już teraz pytają: co dalej?

Nowelizacja z 2014 roku – wyłom w zasadach opodatkowania spółek

Polskie spółki kapitałowe (z ang. corporation) obciążone są podatkiem dochodowym CIT (Corporate Income Tax), a dywidenda wypłacana z ich zysku podlega oddzielnemu opodatkowaniu podatkiem PIT (Personal Income Tax). Natomiast zysk pozostałych polskich spółek prawa handlowego (z ang. partnership) podlega opodatkowaniu wyłącznie na poziomie dochodów ich wspólników, czyli PIT. W 2014 nastąpił wyłom w tym systemie, gdyż podatek CIT nałożono na spółkę komandytowo-akcyjną, nie będącą spółką kapitałową. Solą w oku fiskusa był fakt, iż SKA stała się ulubioną formą działalności funduszy inwestycyjnych, które w ten sposób unikały charakterystycznego dla spółek kapitałowych „podwójnego opodatkowania" zysków. CIT próbowano nałożyć również na SPK, ale pomysł ostatecznie upadł. W efekcie SKA straciły na swej atrakcyjności i niemalże zniknęły z rynku, a SPK rozwijały się dalej.

Spółka komandytowa i jej atuty podatkowe

Aby zrozumieć korzyści wynikające z wyboru SPK jako formy prawnej prowadzenia działalności, cofnąć należy się do zasad funkcjonowania spółki jawnej, z której się ona wywodzi. Spółka jawna nie ma osobowości prawnej. Jej wspólnicy traktowani są jak przedsiębiorcy i tylko oni podlegają opodatkowaniu podatkiem PIT. Podstawę opodatkowana stanowi udział wspólnika w zysku spółki jawnej. Wspólnicy spółki jawnej mogą przy tym wybrać 19% podatek liniowy. Spółka jawna nie chroni jednak wspólników przed odpowiedzialnością za jej długi. Wspólnicy odpowiadają posiłkowo, czyli dopiero gdy spółce zabraknie środków na pokrycie długów.

Czytaj także: Ministerstwo Finansów chce zrobić ze spółki komandytowej podatnika CIT 

Modyfikacją spółki jawnej jest SPK, w której rola, prawa i odpowiedzialność wspólników jest zróżnicowana. Sprawy spółki prowadzą tu komplementariusze, których sytuacja niczym nie różni się od sytuacji wspólników spółki jawnej. Inna jest jednak pozycja komandytariusza - wspólnika który z zasady traktowany jest jak inwestor, nie reprezentujący spółki. Jego odpowiedzialność ograniczona jest do dowolnie określonej kwoty, zwanej sumą komandytową. Nie ma tu dolnego limitu. Suma komandytowa może wynosić np. 1 zł. Niezależnie od swej roli, podobnie jak w spółce jawnej, obaj płacą zazwyczaj tylko 19% PIT od udziału w zysku.

Alternatywa dla spółki z o.o.

W niemieckim obrocie prawnym, skąd pochodzi SPK, powstał twór rozpoznawalny przez skrót „GmbH & Co. KG". Jest to SPK w której komplementariuszem jest spółka z o.o. Taki komplementariusz otrzymuje zazwyczaj minimalny udział w zysku, którego reszta przypada komandytariuszom – osobom fizycznym ukrytym za tarczą niskiej sumy komandytowej. Pomysł ten szybko przeszczepiony został na polski grunt, gdzie spotykamy „Spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością Sp.k.". Obecnie ta forma jest często spotykaną alternatywą dla spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, w przypadku gdy założeniem biznesowym jest prowadzenie działalności przez wspólników. Łączy ona w sobie korzyści podatkowe (brak CIT) z gwarancją ochrony własnych majątków, jaką daje niska suma komandytowa. I tu należy upatrywać się przyczyn niezadowolenia fiskusa i przyczyn oczekiwanych obecnie zmian z prawie.

Co dalej?

W pierwszej kolejności sugerowałbym przeprowadzenie rzetelnej oceny ryzyk związanych z prowadzoną działalnością. Spółka z o.o. czy komandytowa wybierana jest zazwyczaj „na wszelki wypadek", bez oceny przed jakim ryzykiem właściwie chcemy się ochronić. A przecież forma prawna chroni nasz majątek tylko w przypadku ryzyka niewypłacalności. Wszelkie inne roszczenia, nie zagrażające kontynuacji działalności pokryjemy z majątku spółki. W zależności od przedmiotu działalności mapa ryzyk jest inna. Właściwe jej nakreślenie pozwoli na pozyskanie stosownych ubezpieczeń, co może dać nam wystarczający komfort prowadzenia biznesu. Jeżeli problemem jest ryzyko płatnicze kontrahentów, warto zastanowić się nad ubezpieczeniem transakcji, bądź zmianą polityki kredytowej względem klientów. Jeżeli wynik takich analiz będzie satysfakcjonujący, wystarczy że naszą spółkę komandytową przekształcimy w spółkę jawną lub partnerską, którr – jak należy przypuszczać – nadal będą wolne od CIT.

Innym rozwiązaniem może być podział zadań realizowanych w ramach dotychczasowej SPK pomiędzy dwa lub więcej podmiotów powiązanych. Przykładem może być wydzielenie istotnych zasobów, takich jak środki produkcji, nieruchomości, prawa własności niematerialnej do spółki jawnej i powierzenie działalności stricte handlowej spółce z o.o., która staje się pośrednikiem między producentem a klientem. Oczywiście tworzyć może to dodatkowe obowiązki, takie jak prowadzenie dokumentacji cen transferowych, obsługa kilku spółek etc., co może nie odpowiadać mniejszym przedsiębiorcom.

Rozwiązanie należy zawsze dostosować do rozmiaru i przedmiotu działalności. W obliczu planowanego terminu wprowadzenia zmian, działania związane z ewentualną restrukturyzacją czy przekształceniem spółki należy jednak podjąć możliwie szybko.

Skutki zmian

Spodziewać należy się, że zmiany nie przyniosą efektu fiskalnego w postaci poboru „podwójnego" podatku od dochodów generowanych obecnie przez wszystkie SPK. Naturalnym dążeniem przedsiębiorców będzie unikanie dodatkowych obciążeń publicznoprawnych, czasem kosztem zaakceptowania wyższego ryzyka działalności. Podobnie jak w przypadku akcyzy na wyroby alkoholowe, czy papierosy, istnieje granica obciążeń podatkowych, po przekroczeniu której dochody Skarbu Państwa nie wzrastają. I tak zapewne będzie w tym przypadku.

Przesądzone wydaje się, że SPK zaczną znikać z rynku. Będzie to szczególnie zauważalne i szkodliwe na rynku prawniczym gdzie SPK nie była nigdy traktowana jako forma ucieczki od podatku CIT. Radcy prawni i adwokaci z mocy ustawy nie mogą prowadzić działalności w formie spółki kapitałowej. SPK okazała się natomiast optymalna dla ścieżki rozwoju zawodowego młodszych prawników, którym oferuje się status komandytariusza, przed przyznaniem „pełnych" praw i obowiązków komplementariusza. Z chwilą wprowadzenia podatku CIT wiele kancelarii przekształci się w spółki partnerskie lub jawne, gdzie nie ma już pola do takiego różnicowania sytuacji prawnej wspólników.

Adw. Krzysztof Kuczyński, LL.M. – partner Kancelarii Prawnej Domański i Wspólnicy (Gdańsk), specjalizuje się m.in. w prawie spółek, transakcjach M&A i międzynarodowym obrocie prawnym.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA