fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Czy to już koniec kryzysu na rynku domów

Fotorzepa/Piotr Guzik
Idealny budynek jednorodzinny ma nie więcej niż 150 metrów i nie kosztuje majątku. Jest też niedrogi w utrzymaniu.

– Mijający rok na rynku domów używanych był zdecydowanie lepszy niż poprzednie lata – ocenia Edyta Krakowiak z Warszawskiej Giełdy Lokali i Nieruchomości (WGLiN). – Obrót budynkami jednorodzinnymi rozpoczął się po kilkuletnim zastoju. Daleko nam jednak jeszcze do sytuacji sprzed kryzysu.

Zdaniem Edyty Krakowiak wygrane są domy, które spełniają kryteria powierzchni, lokalizacji i ceny. – Idealny budynek według klientów ma ok. 150 mkw. To dom wolno stojący lub bliźniaczy na dobrze skomunikowanym z centrum Warszawy osiedlu jednorodzinnym, którego cena nie przekracza 1 mln zł – podaje przedstawicielka WGLiN.

Także pośrednik Paweł Zeliaś, szef firmy SalonDomow.pl, ocenia, że dla większości klientów idealny dom ma przystępną cenę – 600–800 tys. zł – i stanowi alternatywę dla dużego mieszkania. – Nie bez znaczenia jest lokalizacja, ale dobrych miejsc przybywa dzięki powstającym obwodnicom – mówi. – Ważne są także koszty utrzymania domu w porównaniu z dużym mieszkaniem – wskazuje. W przypadku 200-metrowego domu (powierzchnia całkowita wraz z garażem) koszt ten powinien wynosić 6–8 tys. rocznie, a w przypadku 100-metrowego mieszkania z garażem jest to minimum 12 tys. zł. – Podróż do centrum w godzinach szczytu nie powinna zajmować więcej niż 45 minut – wskazuje szef SalonuDomow.pl. Dodaje, że powodzeniem cieszą się także małe, 100–130-metrowe, domy w standardzie deweloperskim, położone na obrzeżach Warszawy, wycenione na 350–500 tys. zł. Takich ofert, jak zauważa Paweł Zeliaś, jednak brakuje.

985 tys. zł cena ofertowa 144-metrowego, czteropokojowego bliźniaka w warszawskich Włochach – podaje portal Morizon.pl

Pytana o największych przegranych na rynku domów, Edyta Krakowiak wskazuje ponad 300-metrowe, przeinwestowane budynki, wykończone bardzo drogimi materiałami, których koszt eksploatacji jest wysoki, a które są położone w mało prestiżowych miejscach. – Niektóre domy zalegają w ofercie dłużej niż pięć lat – zwraca uwagę.

O trudnościach ze sprzedażą dużych domów o powierzchni 300–400 mkw. mówi także Paweł Zeliaś. Często są to indywidualnie zaaranżowane budynki, a jak podkreśla szef SalonuDomow.pl, trafić w gusta innych osób nie jest łatwo. – Rezydencje czekają na chętnego latami – przyznaje Paweł Zeliaś. – Ale i tanie domy bywają niesprzedawalne, jeśli mają nieprzemyślany rozkład, a 200 metrów dalej powstaje „nagle" trasa szybkiego ruchu – wskazuje.

Eksperci są zgodni: ceny domów są stabilne. – Osiągnęły już tak niski pułap, że w tym roku spadki były jedynie kosmetyczne – mówi Edyta Krakowiak. – W Warszawie domy są wyceniane podobnie jak duże apartamenty w tych samych lokalizacjach. Nieznacznie wzrosły zaś ceny małych domów poniżej 150 mkw., położonych w prestiżowych, dobrze skomunikowanych miejscach.

Na stabilizację cen domów wskazuje także Paweł Zeliaś. Według niego w dalszej perspektywie domy będą jednak tanieć. – Nic nie wskazuje, że w najbliższej przyszłości powstanie prawdziwa klasa średnia, która będzie mieć pieniądze na podjęcie wyzwania, jakim jest kupno i utrzymanie domu – wyjaśnia pośrednik. – Zadłużeni po kursie 2 zł za franka frankowicze też nie pozbędą się dotychczasowych mieszkań z zamiarem zakupu domu, bo ich lokale są niesprzedawalne, a kwota obciążeń przewyższa wartość ich dotychczasowej nieruchomości – zauważa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA