fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Firmy tworzą nowe słowa, bo boją się kontroli ZUS

123RF
Sprzątaczki już nie odkurzą, tylko wyodkurzają korytarze, by nie płacić składek od umów o dzieło.

ZUS zastrzega, że nie prowadzi obecnie żadnych zmasowanych kontroli nastawionych na umowy o dzieło. Praktyka jest jednak taka, że inspektorzy wykrywają takie kontrakty w zdecydowanej większości firm, które odwiedzają. Przedsiębiorca musi się wtedy liczyć z tym, że przyjdzie mu dopłacić zaległe składki liczone od pełnych przychodów z umów za ostatnich pięć lat.

– Jeszcze kilka lat temu inspektorzy ZUS nie zwracali uwagi na umowy o dzieło. W ostatnim czasie ich podejście diametralnie się zmienia i jest to pierwsza sprawa, o którą pyta kontroler po przekroczeniu progu firmy – mówi Andrzej Radzisław, radca prawny z kancelarii LexConsulting.pl.

Zmiana interpretacji

– Od jednej z firm ZUS zażądał zapłaty 150 tys. zł składek od przychodów z umów o dzieło tylko za jeden rok. Sprawa trafiła do sądu i nie wiadomo, jak się zakończy – dodaje Łukasz Chruściel, radca prawny z kancelarii Raczkowski Paruch. – Takie kontrole mogą zachwiać płynnością finansową danej firmy. Paradoksalne jest to, że przepisy o umowach o dzieło są takie same od lat, zmieniła się jedynie ich interpretacja w ZUS. A odwołania przedsiębiorców rozpatrują sądy pracy i ubezpieczeń społecznych, a nie sądy cywilne – wyjaśnia.

Bywa, że przedsiębiorcy uda się uniknąć zakwestionowania umowy o dzieło, gdy dowiedzie, że jest zgodna z art. 627 kodeksu cywilnego. Najważniejsze jest udowodnienie, że wykonanie dzieła doprowadziło do konkretnego efektu i stanowi zamkniętą całość. W odróżnieniu od umowy-zlecenia określonej w art. 734 k.c., która wymaga starannego działania od usługodawcy, bez potrzeby wypracowania konkretnego efektu.

Liczy się efekt

Z tego właśnie bierze się inwencja firm, które starają się, by w umowach o dzieło znalazły się określenia wskazujące na efekt, a nie wykonywanie czynności. Zamiast malowania żądają więc wymalowania. Zamiast sprzątania oczekują wysprzątania. Czasem prowadzi to do absurdów, gdy wykonawca dzieła ma obowiązek wyodkurzania.

Ta gra słów nie ma jednak znaczenia dla inspektorów ZUS, którzy nakładają składki na z roku na rok większą liczbę umów. W 2014 r. było to ponad 22 tys. przypadków, w 2015 r. już 25,5 tys. O tym, że przedsiębiorcy coraz częściej nadużywają umów o dzieło, świadczy fakt, że w każdym z tych przypadków wykonawca dzieła nie miał innego ubezpieczenia.

Opinia dla „Rz"

Agnieszka Kiełbowicz-Dziwulska z Departamentu Kontroli Płatników Składek w centrali ZUS

Rosnąca liczba umów o dzieło, często stosowanych niezgodnie z ich przeznaczeniem, wpływa na liczbę wykrywanych przez inspektorów kontroli ZUS nieprawidłowości. Najczęściej dotyczą one przedmiotu umowy, który jest typowy dla umów o świadczenie usług, co potwierdza intencje zawierania umów o dzieło wyłącznie w celu unikania składek na ubezpieczenia społeczne. Należy pamiętać, że nie tylko nazwa umowy i jej postanowienia decydują o rodzaju umowy, ale przede wszystkim warunki jej wykonywania i rzeczywisty charakter. Kontrola polega na sprawdzeniu, jak faktycznie była wykonywana taka umowa. Inspektorzy mogą przy tym przeprowadzać dowód z zeznań ubezpieczonych czy też sprawdzać pozostałą dokumentację firmy. Istotna jest przy tym odpowiedzialność wykonawcy takiej umowy. Jeśli zobowiązuje się tylko do starannego działania, to przemawia to za uznaniem takiej umowy za zlecenie czy świadczenie usług. Jest to jednak jeden z wielu elementów, nieprzesądzający ostatecznie o rodzaju umowy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA