fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Palenie w pracy. O co chodzi pracodawcom: o zdrowie pracowników czy ich efektywność

www.sxc.hu
- Przerwy na papierosa to marnowanie czasu przeznaczonego na pracę – uważają pracodawcy i zapowiadają walkę z paleniem w pracy. Ekspert od praw pracownika twierdzi, że pozytywnym motywatorem byłaby możliwość wcześniejszego zakończenia pracy dla tych, którzy nie wychodzą "na dymka".

„Firma wolna od tytoniu" - to wspólny projekt Pracodawców RP i Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. Ma pomóc przedsiębiorcom w zwalczaniu palenia w pracy, które generuje po stronie pracodawców straty.

- Pracownik, który w trakcie wykonywania obowiązków służbowych pięć razy dziennie wychodzi na 10-minutowe przerwy na papierosa, pracuje łącznie o 24 dni w roku mniej niż jego koledzy. Ponadto obciążeniem dla firm są też absencje pracowników z powodu chorób wywołanych nałogiem tytoniowym - czytamy na stronie  firmawolnaodtytoniu.pl.

– To, czy ktoś pali, to jego sprawa. Jednak palenie w miejscu pracy nie jest już sprawą prywatną – podkreślił Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski w czasie wystąpienie otwierającego konferencję poświęconą walce z paleniem w pracy. – Jak zawsze chodzi o pieniądze: przerwy na papierosa to marnowanie czasu przeznaczonego na pracę. Dotyczy to przede wszystkim wychodzenia na papierosa. To są przerwy w pracy, które są bardzo poważne. Niektórzy palacze potrafią mocno nam popsuć interes, szczególnie wtedy, gdy praca jest uzależniona od czasu   – tłumaczył Malinowski.

Portal Money.pl próbował dociec dlaczego dopiero teraz paleniem w pracy interesują się pracodawcy. Zapytał o to Filipa Konopczyńskiego, eksperta z Fundacji Kaleckiego, która zajmuje się problematyką praw pracownika i rynku pracy.

– To, że palenie jest bardzo złym i szkodliwym nałogiem jest wiedzą powszechną. Ale ta akcja to element szerszego procesu związanego z trendem wprowadzania nowych norm efektywności i sposobów bodźcowania pracowników – odpowiada ekspert.

– Jest wiele firm, jak np. Amazon, które w poszukiwaniu większej efektywności idą bardzo daleko w ingerencji w prywatne sprawy pracowników. To samo, co mówią przedsiębiorcy o wyjściu na papierosa, można przecież odnieść do korzystania z toalety. Przecież znamy niechlubne przykłady firm, szczególnie z sektora handlu, które poważnie ograniczały prawa pracowników nawet do swobodnego regulowania funkcji fizjologicznych – mówi Konopczyński.

Jego zdaniem taka walka z paleniem nie ma sensu.

– Oczekiwanie, że ktoś będzie pracował jak automat przez czterdzieści lub więcej godzin w tygodniu bez przerwy, jest nieuzasadnione. Nie bierze pod uwagę różnych typów pracy czy tego, że w zależności od okoliczności, np. sytuacji osobistej, jesteśmy mniej lub bardziej produktywni – twierdzi Konopczyński. Zauważa też, że coraz więcej osób pracuje przy komputerze, a zgodnie z prawem pracy mają one prawo do pięciu minut przerwy po każdej godzinie pracy. Mogą ją wykorzystać na zapalenie papierosa.

W ocenie Konopczyńskiego na pierwszy plan wysuwa się negatywny wydźwięk inicjatywy, bo Pracodawcy RP przyjmują oskarżający ton, kiedy mówią, że palący pracownicy narażają ich na koszty.

- O wiele lepiej zadziałałaby akcja z bardziej pozytywnym przesłaniem. Pracodawcy mogliby np. ogłosić wspólny projekt i wprowadzić zasadę, że zatrudnione w ich firmach osoby niepalące mają prawo do skróconego o 30 minut czasu pracy. Wydaje się, że skuteczność takiego rozwiązania byłaby o wiele większa, zarówno dla społeczeństwa, jak i dla morale w przedsiębiorstwie – powiedział Konopczyński portalowi Money.pl.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA