fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Profesjonalizm w umowach gospodarczych - Fachowiec nie może nie wiedzieć

123RF
W relacjach między przedsiębiorcami nie można wymagać profesjonalizmu tylko od jednej strony umowy.

Potwierdził to Sąd Okręgowy w Gliwicach w wyroku z 21 września 2016 r. (sygn. akt X GC 554/15).

Sprawa dotyczyła Danuty K. prowadzącej profesjonalną sprzedaż basenów kąpielowych. To towar o dużych gabarytach. Dostarczając baseny do prywatnych odbiorców, właścicielka firmy wielokrotnie korzystała z usługi rozładunku za pomocą żurawia (dźwigu). Wynajmem odpowiedniego sprzętu wraz z obsługą zajmował się jej przedstawiciel Tomasz G. Na potrzeby jednej z dostaw pilnie zamówił dźwig w firmie należącej do Adama R., brata swojego znajomego. Na miejsce rozładunku R. wysłał żuraw jezdny wraz z kierowcą – operatorem. Podczas przenoszenia z ciężarówki basen zaczął się obracać, a następnie zsunął się z palet i runął z wysokości 4 metrów na ziemię. Jak twierdziła Danuta K., towar uległ całkowitemu zniszczeniu, a ona straciła ponad 95 tys. zł – tyle miał ją kosztować basen. Tej kwoty postanowiła się domagać od Adama R., gdyż w jej ocenie szkoda była skutkiem nieumiejętnego wykonania usługi przez operatora dźwigu.

Ubezpieczyciel odmówił

O wypłatę odszkodowania Danucie K. właściciel żurawia zwrócił się do swojego ubezpieczyciela. Ten jednak odmówił argumentując, że przy rozładunku basenu ubezpieczony nie wykonywał prac o charakterze specjalistycznych usług budowlanych, a tylko takie obejmowała polisa. Danuta K. uznała jednak, że w ten sposób Adam R. wziął na siebie odpowiedzialność za zdarzenie i szkodę. Kilkakrotnie wezwała go do zapłaty, lecz próby polubownego załatwienia sprawy nie przyniosły żadnego rezultatu. Dlatego wystąpiła do sądu o zasądzenie spornej kwoty.

Zabrakło hakowego – sygnalisty

W sprzeciwie od wydanego w sprawie nakazu zapłaty Adam R. napisał, że zniszczenie basenu nie miało związku z pracą operatora żurawia, gdyż nie łączy on funkcji hakowego – sygnalisty. Chodzi o osobę ze specjalnymi uprawnieniami do mocowania ładunku oraz przekazywania sygnałów ręcznych dla operatora dźwigu, który podczas pracy siedzi w dźwiękoszczelnej kabinie. Hakowego powinna była zapewnić Danuta K., ponieważ pozwany takich nie zatrudnia. Za prawidłowe zabezpieczenie i zapięcie basenu odpowiedzialna była zatem firma Danuty K.

Powódka się z tym nie zgodziła. Stwierdziła, że jako zwykły klient nie dysponuje osobami z uprawnieniami hakowego – sygnalisty. Nigdy też nie korzystała z usług takiego fachowca, choć dostarczyła już klientom wiele basenów. Nie znała nawet pojęcia „hakowy – sygnalista". Uważała, że zamówiła całościową usługę i taką usługę pozwany przyjął do realizacji zlecając jej wykonanie operatorowi dźwigu. Ten zaś przekazał pasy mocujące obecnemu na miejscu zdarzenia Tomaszowi G. bez upewnienia się, czy posiada on stosowne uprawnienia. Tomasz G. zaś podjął się prostych czynności przy rozładunku, by przyśpieszyć i usprawnić całą operację. Jednak w ocenie Danuty K., operator powinien się wstrzymać z rozładunkiem, jeśli miał jakiekolwiek wątpliwości.

Umowa na telefon

Sąd ustalił, że do zawarcia umowy rozładunku doszło przez telefon, gdy Tomasz G. zadzwonił do Adama R. Nie tylko nie spisano umowy, ale też nie wypisano formularza zamówienia. Basen umieszczony był na jednej, długiej palecie wzmocnionej kątownikiem. Osprzęt do basenu w przeważającej części zlokalizowany jest po jednej stronie i tam rozkłada się większy ciężar. Operator podał Tomaszowi G. hak i pasy, nikt z obecnych nie sprawdzał ich stanu, a w czasie rozładunku nie mówiono o hakowym. Podczas pracy operator podniósł ładunek ponad konieczną wysokość burt samochodu, przesunął ramię dźwigu i skokowo rozpoczął opuszczanie basenu na wskazane miejsce. Ładunek zaczął się obracać, słychać było jak pasy się przesuwają. W końcu basen zsunął się z palet i spadł. Potem operator dźwigu i Tomasz G. wzajemnie zarzucali sobie nieumiejętne zapięcie ładunku i wadliwą pracę operatora.

W tej sprawie sporne było przede wszystkim, jakiego rodzaju obowiązki przyjęli do realizacji pozwany oraz powódka w ramach zawartej umowy. Zdaniem sądu Danuta K. wynajęła u Adama R. usługę pracy dźwigu z operatorem, lecz nie poleciła mu zapewnienia przy rozładowaniu towaru sygnalisty – hakowego. Sprzedażą basenów trudni się jednak profesjonalnie, więc oceniając jej działania należy stosować mierniki staranności zawodowej, które automatycznie uwzględniane są w ramach stosunku prawnego związanego z wykonywaniem działalności gospodarczej. W stosunkach pomiędzy profesjonalistami nie można bowiem wymagać podwyższonej staranności tylko od jednego podmiotu – uznał sąd. Dlatego nie uwzględnił forsowanej przez powódkę argumentacji o braku wiedzy fachowej na temat konieczności zatrudnienia hakowego – sygnalisty i przyjęcia, że to operator odpowiada za bezpieczny rozładunek.

Dla sądu nie miało znaczenia, że Danuta K. nie dysponuje wykwalifikowaną kadrą do czynności rozładunkowych, gdyż nie ma także maszyn niezbędnych dla takich czynności, a mimo to podejmowała się działań, wymagających odpowiedniej wiedzy, doświadczenia. To niosło za sobą odpowiedzialność za brak fachowości czy nieznajomość prawa w ramach prowadzonej działalności.

Niefrasobliwość w firmie

– Brak wiedzy co do konieczności zatrudnienia specjalisty i powoływanie się na brak znajomości pojęcia „hakowy, sygnalista" stanowi wręcz rażącą niefrasobliwość powódki. Powódka winna mieć świadomość krytycznej oceny braku wiedzy co do sfery profilu działalności, którą zarobkowo prowadzi – podkreślił sąd.

Dodał też, że to na powódce spoczywał ciężar udowodnienia, jaka była treść umowy z Adamem R. Tymczasem Danuta K. nie wykazała, że pozwany był odpowiedzialny za podstawienie dźwigu z operatorem i zatrudnienie hakowego. Za to Adam R. wykazał, że nie dostał zlecenia, by oprócz podstawienia dźwigu z obsługą, zapewnić obecność sygnalisty – hakowego. Działający w imieniu powódki Tomasz G. nie zakładałby bowiem pasów ani też nie oczekiwałby na podjęcie takich działań przez operatora dźwigu, gdyby wiedział, że jest konieczność zatrudnienia sygnalisty – hakowego. Jak jednak zeznał świadek, Tomasz G. wielokrotnie pomagał przy rozładunku w ten sposób, że mocował basen na pasach. Zdaniem sądu oznacza to, że Danuta K. brała na siebie ryzyko powierzenia tego typu prac osobie bez stosownego przeszkolenia i certyfikatu, stwarzając przy tym realne zagrożenie życia i zdrowia osób uczestniczących w rozładunku.

– Powódka powinna znać uregulowania normujące bezpieczeństwo pracy przy rozładunku basenu. Prowadzenie działalności profesjonalnej uzasadnia zwiększone oczekiwania co do umiejętności, wiedzy oraz skrupulatności osoby ją prowadzącej – stwierdził sąd oddalając powództwo Danuty K.

W uzasadnieniu wyroku sąd mocno potępił postawę Adama K., który skierował do ubezpieczyciela wniosek o wypłatę odszkodowania wiedząc, że nie był zobowiązany do zapewnienia obsługi hakowego.

– Takie działania noszą znamiona próby wyłudzenia nienależnego świadczenia, ale nie stanowią żadnej przesłanki do przypisania pozwanemu odpowiedzialności za szkodę, a tym bardziej nie można ich poczytywać za uznanie roszczenia – podkreślił sąd.

Wyrok jest prawomocny.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: d.gajos@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA