fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Tysiące firm wzięły pomoc z PFR, pierwsze już są kontrolowane

Biznesmen, koronawirus
Adobe Stock
Algorytm sprawdza korzystających z tarczy finansowej. Dane ponad 100 trafiają właśnie do fiskusa.

Gdy polski rząd w obliczu pandemii i wiosennego lockdownu rzucił gospodarce koło ratunkowe m.in. w postaci tarczy finansowej, tysiące firm odetchnęło z ulgą. Pod koniec wakacji Polski Fundusz Rozwoju (PFR) zapowiedział jednak kontrole firm, które otrzymały z niej wsparcie. Pod lupę może trafić tysiące przedsiębiorców. Sprawdzane będą m.in. dane jakie znalazły się w oświadczeniach składanych przez ubiegające się o pomoc firmy.

PFR zapewnia, że rzetelne firmy nie mają się czego obawiać, ale potwierdza, że pierwsze firmy już zostały wytypowane i mogą się spodziewać kontroli skarbówki.

Czytaj także:

Ufaj i sprawdzaj

– Zgodnie z zapowiedziami przygotowaliśmy specjalny algorytm, który na podstawie siedmiu różnych zmiennych typuje przedsiębiorców do kontroli. Pierwsze ponad 100 firm zostało już wytypowanych, a ich dane są właśnie przekazywane do KAS w celu weryfikacji – potwierdza Bartosz Marczuk, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

Dodaje, że kolejne cztery tysiące przedsiębiorców za sprawą algorytmu znalazło się na wstępnej liście do kontroli, która będzie podlegała głębszej analizie w PFR.

– Zapowiadaliśmy, że beneficjenci pomocy z tarczy finansowej będą mogli zostać następczo sprawdzeni. Skala firm wytypowanych do kontroli pokazuje jednak, że program został dobrze przygotowany, bo udzielał wsparcia właściwym podmiotom, oraz że warto ufać przedsiębiorcom. Wszystkich firm, które otrzymały wsparcie, jest 346 tys. Rzetelne nie mają się czego obawiać. Nawet to, że trafiły na listę do kontroli, nie musi oznaczać, że doszło do nieprawidłowości – zapewnia prezes Marczuk.

Zdaniem Łukasza Czekańskiego, doradcy podatkowego z kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr, kontroli mogą podlegać przede wszystkim oświadczenia, jakie przedsiębiorcy musieli złożyć, żeby z pomocy z tarczy finansowej skorzystać. Chodzi tutaj przede wszystkim o ich zgodność z danymi administracji skarbowej, ZUS, a także statusu przedsiębiorcy w kontekście powiązań kapitałowych.

– Warunkiem otrzymania wsparcia był m.in. określony spadek przychodów, liczba pracowników, brak zaległości podatkowych. Te kwestie mogą być jednak mniej problematyczne, bo podlegały one wstępnej weryfikacji przy przyznawaniu pomocy. Najważniejsze mogą okazać się dane, które podawał sam przedsiębiorca, a które nie podlegały sprawdzeniu. Przede wszystkim status przedsiębiorcy. Ze wsparcia mogły bowiem skorzystać jedynie firmy będące mikro-, małym i średnim przedsiębiorcą – tłumaczy Łukasz Czekański.

Tymczasem status przedsiębiorcy zależy w dużej mierze także od zatrudnienia i obrotów również u firm powiązanych czy stowarzyszonych. O tym już wszyscy nie musieli wiedzieć.

– Gdyby okazało się, że np. polska spółka powiązana z firmą zagraniczną nie uwzględniła przy ustalaniu swojego statusu danych dotyczących swojego udziałowca, będzie zmuszona oddać finansowania. Problem może dotyczyć bardzo wielu przedsiębiorców, ponieważ zasady przyznawania wsparcia z tzw. tarczy finansowej od początku nie były jasne, ewoluowały – zastrzega Łukasz Czekański.

Zdaniem Michała Wojtasa, doradcy podatkowego, wspólnika w kancelarii EOL, to, czy firma zostanie wytypowana do kontroli czy nie, jest obecnie najmniejszym problemem.

– Dziś w obliczu narastającej pandemii i widma kolejnego całkowitego lockdownu tysiące przedsiębiorców, którzy skorzystali z pomocy z tarczy finansowej, zwłaszcza ci z branż, które już zostały zamknięte, jak gastronomiczna, prowadzą walkę o utrzymanie się na powierzchni. Wielu z nich i tak będzie musiała oddać wsparcie, bo nie będzie w stanie spełnić jednego z podstawowych warunków, tj. utrzymania poziomu zatrudnienia. Zwolnienia to dla wielu jedyny sposób na ratowanie biznesu – tłumaczy Michał Wojtas.

Sytuacja jest trudna

Artur Nowak przestrzega przed zbyt pochopnymi decyzjami.

– Uruchomienie wielomiliardowego wsparcia dla polskiego biznesu było bardzo dobrym posunięciem rządu. I oczywiście firmy, które skorzystały ze wsparcia z tarczy finansowej z PFR, powinny się liczyć z możliwością sprawdzenia m.in., na co przeznaczyły środki. Jednak trzeba się zastanowić, czy zamiast już teraz kontrolować przedsiębiorców, nie lepiej skupić się na ratowaniu gospodarki i miejsc pracy – zauważa Artur Nowak.

Sytuację firm, które skorzystały z pomocy państwa w związku z pandemią, na bieżąco monitoruje rzecznik małych i średnich przedsiębiorców.

– Na razie mieliśmy jedynie informacje, że część przedsiębiorców, którym odmówiono wsparcia, cały czas walczy o uwzględnienie reklamacji. Oczekiwanie na zakończenie takich postępowań się przedłuża – tłumaczy Paweł Chrupek, radca prawny, doradca podatkowy w biurze rzecznika małych i średnich przedsiębiorców.

Zapewnia, że biuro rzecznika będzie się bacznie przyglądać rozwojowi sytuacji i reagować na problemy zgłaszane przez firmy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA