Michał Szułdrzyński: Dlaczego Hołownia krytykuje Tuska za ministrów na listach do PE?

Czy rzeczywiście dla Donalda Tuska tak ważna jest wygrana w wyborach do Parlamentu Europejskiego? Wygląda na to, że tak: potrzebuje nowego impulsu oraz impetu, bo entuzjazmu z 15 października zostało już niewiele. Z kolei Szymon Hołownia kieruje się zupełnie inną logiką.

Aktualizacja: 26.04.2024 08:55 Publikacja: 25.04.2024 20:52

Szymon Hołownia

Szymon Hołownia

Foto: PAP/Leszek Szymański

Szymon Hołownia wykorzystał okazję, by wbić szpilkę koalicjantowi i ogłosił, że żaden z obecnych ministrów należących do jego Polski 2050 nie będzie startował w wyborach do Parlamentu Europejskiego. „Umówiliśmy się z Polakami na pracę w rządzie przez 4 lata, nie przez 4 miesiące” – napisał w serwisie X (dawniej Twitter).

Dlaczego Donald Tusk wystawił aż trzech ministrów w wyborach do Parlamentu Europejskiego?

Była to jasna aluzja do list Koalicji Obywatelskiej, na której znalazło się aż trzech urzędujących konstytucyjnych ministrów: minister aktywów – Borys Budka, kultury – Bartłomiej Sienkiewicz oraz spraw wewnętrznych – Marcin Kierwiński.

Paradoksalnie słowa Hołowni to także prztyczek pod adresem najbliższego sojusznika Polski 2050, czyli – współtworzącego z nią Trzecią Drogę – Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wiele bowiem wskazuje na to, że do PE startować będzie minister rozwoju Krzysztof Hetman oraz minister rolnictwa Czesław Siekierski. Pierwszy zresztą pół roku temu porzucił Brukselę na rzecz pracy w polskim rządzie, drugi był europosłem w poprzedniej kadencj.

Czytaj więcej

Kolejny minister idzie do PE? "Powiedziałem, że przyjmę takie zadanie"

Samemu Hołowni zarzucano, że w umowie koalicyjnej zapisano, iż będzie marszałkiem Sejmu tylko przez pół kadencji, a opozycja ochrzciła go nawet „marszałkiem rotacyjnym”. Ale o tym było wiadomo od początku. Teraz zaś Hołownia chce pokazać, że potraktował stanowiska rządowe na serio, a tworzenie koalicji to zobowiązanie na całą kadencję.

Szymon Hołownia kieruje się inną logiką niż Donald Tusk

Tyle tylko, że zupełnie inne myślenie reprezentuje w tym zakresie Donald Tusk. Premier wie, że będzie tworzyć koalicję tak długo, jak będzie wygrywał wybory. A zatem uznał, że potrzebuje wystawić w wyborach rozpoznawalne osoby, tzw. lokomotywy wyborcze, które będą miały moc zebrać maksymalną liczbę głosów. Dotąd taką lokomotywą był np. były premier Jerzy Buzek, ale on ogłosił koniec swej politycznej kariery. Dlatego Tusk teraz potrzebuje postaci z pierwszej platformerskiej ligi. I padło na ministrów. Zresztą – jak pamiętamy pierwsze rządy PO – Tusk zawsze traktował szefów i szefowe resortów jako rządowe zderzaki. Jeśli się zużyją, trzeba je wymienić. Rząd dla lidera Platformy jest ciałem zespołowym, a nie zbiorem silnych osobowości.

Dlatego teraz rzuca wszystko na jedną szalę i mobilizuje swoich działaczy, mówiąc, że muszą wreszcie przegonić PiS w wyborach. To dla niego cel nadrzędny. Nie udało się w wyborach samorządowych, bo choć partia Jarosława Kaczyńskiego została rozgromiona w miastach, to w wynikach punktowych, w sejmikach, utrzymała jednak prowadzenie. A Tusk potrzebuje nowego symbolu, wyrazistego triumfu, który potwierdzi jego mandat do rządzenia krajem. Tym bardziej że miesiąc miodowy ukradł mu najpierw marionetkowy, dwutygodniowy rząd Mateusza Morawieckiego, a potem proza rządzenia. Tusk wie, ze potrzebuje nowego impulsu.

Ale już Szymon Hołownia ma zupełnie inne interesy i kieruje się inną logiką. Marszałek Sejmu chce pokazywać, że politykę da się uprawiać na innych warunkach i głosi, że pod wieloma względami różni się zarówno od Donalda Tuska, jak i Jarosława Kaczyńskiego, którzy patrzą wyłącznie na partyjne układanki. Na tym przecież polegała obietnica Trzeciej Drogi.

Szymon Hołownia wykorzystał okazję, by wbić szpilkę koalicjantowi i ogłosił, że żaden z obecnych ministrów należących do jego Polski 2050 nie będzie startował w wyborach do Parlamentu Europejskiego. „Umówiliśmy się z Polakami na pracę w rządzie przez 4 lata, nie przez 4 miesiące” – napisał w serwisie X (dawniej Twitter).

Dlaczego Donald Tusk wystawił aż trzech ministrów w wyborach do Parlamentu Europejskiego?

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Taśmy Tomasza Mraza. Nie róbmy polityki, wymierzmy sprawiedliwość
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Wieś u bram Brukseli. Czy Unia Europejska wróci do idei państwa opiekuńczego?
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Na wybory marsz, czyli patent Donalda Tuska
Komentarze
Anna Słojewska: Palestyna dzieli Unię. UE stoi w rozkroku w kwestii Strefy Gazy
Komentarze
Michał Płociński: Elon Musk atakuje Polskę, a PiS bije mu brawo. Jak to było z tą Targowicą?
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy