Były prezydent Aleksander Kwaśniewski uważa, że wygrana Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich to wypadek przy pracy. Dodaje przy tym, że wybór Andrzeja Dudy też był takim wypadkiem, którego konsekwencje trwały 10 lat. A z kolei Adam Michnik powiedział, że 1 czerwca połowa Polski poszła złą drogą, a to była chwila nieuwagi. Skąd to bagatelizowanie decyzji wyborców?
Takie wypowiedzi to jest prosta aplikacja teorii modernizacji, czyli wiary w postęp i jego nieuchronność. A gdy po drodze zdarza się coś takiego, jak średniowiecze, to jest uznane za wypadek przy pracy. Przy czym to nie jest tak, że myśli w ten sposób wyłącznie jakaś grupa polityków, którym należałoby zarzucić oderwanie od realiów. Przeciwnie, prawie całe polskie społeczeństwo myśli tak od lat. Taki niewyszukany okcydentalizm – kształtujemy Polskę na wzór zachodni, tylko różne okoliczności przypadkowe, ewentualnie generowane przez złych ludzi i złe państwa, utrudniają nam tę drogę. Nawet przy Okrągłym Stole panował pełen konsensus w tej sprawie. Co więcej, na swój sposób istniał też on między przeciwnikami Okrągłego Stołu a jego uczestnikami. Obie strony różniły się tylko podejściem, czy należy stawiać na Okrągły Stół, a nie pytaniem, czy Polska powinna się zakorzenić w świecie zachodnim i budować kapitalizm, choć jeszcze wtedy tak tego nie nazywano. A w momencie, gdy coś nie wpisuje się w ten prosty schemat, widzimy w tym jakiś wypadek przy pracy.