W rocznicę zbrodni w Jedwabnem Grzegorz Braun znów zrobił to, na czym mu najbardziej zależy. Przyciągnął do siebie uwagę wszystkich, twierdząc, że komory gazowe w Auschwitz-Birkenau to fake.
Dlaczego wypowiedź Grzegorza Brauna jest fałszywa i niemoralna?
Zgodnie z najlepszą szkołą manipulacji odwołał się do pseudonaukowego języka, mówiąc coś o „kryteriach warsztatu historyczno-naukowego” i sugerując, że istnieje jakaś inna, skrywana przed opinią publiczną prawda na temat śmierci milionów ofiar w Auschwitz.
O tym, że ta wypowiedź jest po prostu zła, podła, kłamliwa – napisali już niemal wszyscy. Słuszne argumenty naukowe i historyczne przedstawił dyrektor Muzeum Auschwitz Piotr Cywiński.
W imieniu Kościoła głos zabrał kard. Grzegorz Ryś, pisząc, że „antysemityzm w każdej postaci jest, zgodnie z nauczaniem Kościoła, grzechem i złem moralnym” oraz że „negowanie Zagłady jest kłamstwem i stawia człowieka po stronie oprawców, a nie ofiar”.
Sprawa jest jednak znacznie poważniejsza, niż tylko jakiś chory z nienawiści człowiek próbujący za wszelką cenę zbić polityczny kapitał na tym, że rzekomo odważnie przekracza wszystkie granice, łamiąc kolejne tabu i przekraczając granice, które wydawały się nie do przekroczenia w cywilizowanym dyskursie.
Dlaczego działalność Brauna zagraża polskiej racji stanu
Działania Brauna są po prostu gigantycznym zagrożeniem dla polskiego interesu narodowego. I nie ma znaczenia, czy realizuje on polecenia otrzymane prosto z Kremla, czy też to jego własne pomysły. Efekt jest bowiem taki, że Braun działa w interesie największych wrogów Polski, uderzając w wizerunek naszego kraju. Dzieje się to w sytuacji, gdy ład międzynarodowy chwieje się w posadach.
Brunatny antysemityzm i negowanie Holokaustu to nie są jakieś tam poglądy polityczne, których można by bronić w imię wolności wypowiedzi i prawa do własnego zdania. To tezy, które zagrażają egzystencjalnemu interesowi polskiego państwa, jakim jest zakorzenienie we wspólnocie transatlantyckiej, która powstała jako reakcja na Holokaust i zbrodnie II wojny światowej. Kraj, który będzie miał łatkę antysemickiego, tolerującego ważnych polityków wygłaszających tezy negujące Holokaust (ważnych, bo Braun nie jest żadnym marginesem, dostał ponad milion głosów w wyborach prezydenckich!), bezczeszczącego miejsca pamięci zagłady Żydów – jak to miało miejsce w czwartek w Jedwabnem – nie będzie przez innych traktowany serio. Nie będzie też traktowany po partnersku przez Stany Zjednoczone, choćby ze względu na szczególne relacje, jakie łączą Donalda Trumpa z premierem Beniaminem Netanjahu.
Czytaj więcej
Negocjacje Izraela z Hamasem w Katarze mogą zakończyć się zawieszeniem broni w Gazie. Nie oznacza to jeszcze trwałego pokoju. Ani też uhonorowania...
I nie musi nam się podobać polityka Izraela w Gazie, może nam się bardzo nie podobać los Palestyńczyków w Gazie. Ale to zupełnie co innego, niż twierdzenie, że w Auschwitz nie było komór gazowych.
Jak uniemożliwić Grzegorzowi Braunowi dalsze szkodzenie Polsce?
Dobrze, że się na postępowanie Grzegorza Brauna oburzamy. Ale powstaje pytanie, co zrobić, by uniemożliwić mu dalsze szkodzenie Polsce.
Czy jego działalność znajduje się pod okiem polskich służb specjalnych? Czy można mu utrudnić głoszenie tez uderzających w polską rację stanu? Dlaczego śledztwa dotyczące jego wystąpień toczą się w tak ślimaczym tempie? A może potrzebujemy zmienić przepisy tak, by tego typu aktywność ukrócić?