Koalicja rządowa straciła kolejny tydzień. Mimo że premier z podległymi mu służbami zareagowali bez zarzutu w sprawie ulew i podtopień, Donald Tusk w Rzymie potwierdził nieustające wsparcie dla Ukrainy, to uwaga opinii publicznej była zogniskowana na działaniach przygranicznych, wypowiedzi Grzegorza Brauna podważającego istnienie komór gazowych w Auschwitz, a przede wszystkim konfliktach wewnątrz rządu dotyczących spotkania lidera Polski 2050 z prezesem PiS, dotrzymywania zapisów umowy koalicyjnej czy choćby terminu rekonstrukcji rządu.
Co widzą Polacy? Rządzący znowu zajmują się sobą i kłócą się o stołki. A sprawy ważne dzieją się gdzieś obok.
Czytaj więcej
Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, większość uzyskałaby koalicja Prawa i Sprawiedliwości z Konfederacją. Do Sejmu dostał...
Szorstka przyjaźń w koalicji 15 października
Faktem jest, że jeśli ma dojść do kryzysów w koalicji, to lepiej, żeby do nich doszło na dwa i pół roku przed wyborami, a nie na dwa i pół miesiąca, ale spory rozpoczynają erozję władzy.
W najnowszym sondażu PiS idzie łeb w łeb z Koalicją Obywatelską. Inne badania stawiają partię Kaczyńskiego na podium, sporadycznie KO. W sondażach poparcia premier nie jest liderem, nawet jeśli był w przeszłości na prowadzeniu, a popularność zdobywa Radosław Sikorski. Co to wszystko oznacza?
Czytaj więcej
33,3 proc. respondentów jest zdania, że minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski byłby lepszym premierem niż Donald Tusk – wynika z nowego so...
„Wróg, najgorszy wróg, koalicjant” – wiecznie żywe
Ta władza zużywa się bardzo szybko. Nie pierwsza, nie jedyna. Przed laty koalicja karmiąca się sporami własnymi, czyli PiS–LPR–Samoobrona nie przetrwała pełnej kadencji. Przed nią było wiele innych, głównie z prawej strony, ale nie tylko. To premier Leszek Miller z SLD mówił o swoim koalicjancie stopniując: „Wróg, najgorszy wróg, koalicjant”. Teraz sytuacja wygląda podobnie.
Minęło ledwie półtora roku rządów Tuska, po ośmiu latach władztwa PiS. Wydawało się, że zmiany nastąpią radykalne i szybkie, a koalicjanci mają szuflady pełne ustaw, wiedzą, gdzie jest wróg, i nie jest on w ich najbliższym otoczeniu. Tymczasem oglądamy festiwal sporów koalicjantów. Nie zgadzają się w sprawie aborcji, związków partnerskich, wyniku wyborów prezydenckich, zmian w rządzie, ani nawet terminu ich ogłoszenia. Punktów spornych można wymienić znacznie więcej.
Włodzimierz Czarzasty, wicemarszałek Sejmu ogłosił rekonstrukcję rządu na 22 lipca, datę, trzeba przyznać, niefortunną, biorąc pod uwagę, że zaprzysiężenie obecnej władzy prezydent zarządził na 13 grudnia i premier, jego koalicyjny kolega, „wziął sobie taką datę”, a kolega musi się tłumaczyć w mediach, to znaczy, że przepływ informacji w koalicji jest słaby. To drobna sprawa, bo tą poważniejszą żyliśmy przez cały tydzień, czyli spotkaniem kolejnego lidera partii koalicyjnej – Szymona Hołowni z Jarosławem Kaczyńskim.
Politycy koalicji 15 października publicznie spierali się, czy Hołownia to zdrajca, czy powinien odejść i czy koalicjanci mają do siebie zaufanie, skoro wzajemnie się zaskakują w tak niewybredny sposób. Ten sam Hołownia chciał funkcji wicepremiera dla człowieka ze swojej partii, na co szef rządu zgodzić się nie chce. Podobnie jak wciąż dowiadujemy się, jaki ma być kształt nowego rządu i nie na wszystko koalicjanci się dogadują. Pranie brudów, aż oczy bolą. Źle to wygląda i służy tylko opozycji.
Polacy zapominają o aferach PiS, temat rozliczeń przestał dominować
Jarosław Kaczyński pokazuje, że nie tylko PiS ma zdolność koalicyjną z Konfederacją, ale też rozmawia z PSL i Polską 2050. Hołownia już dwukrotnie się z nim spotkał. PiS nie jest targany sporami. Przeciwnie. Dawno nie widziało się tak zrelaksowanych polityków PiS, jak obecnie. Kaczyński wyrasta na króla życia, który dopiero rozpocznie dobrą zabawę rozgrywając rząd Tuska prezydentem Karolem Nawrockim.
Coraz mniej osób pamięta o aferach PiS. Temat rozliczeń czy komisji śledczych przestaje zajmować opinię publiczną. Kaczyński nie musiał pójść do Canossy, a grzechy znaczna część Polaków mu wybaczyła. Zużywanie się rządu Tuska odświeża PiS. Partia Kaczyńskiego ciągle robi badania, czego oczekują Polacy, jakie zachowania im się podobają i w którą stronę przesuwają się nastroje społeczne. Rząd Tuska w pogłębione badania nie inwestuje, albo ich nie czyta, albo całkowicie ignoruje.
Czytaj więcej
Skandaliczne słowa Grzegorza Brauna o komorach gazowych w Auschwitz to nie tylko fałsz historyczny, lecz realne zagrożenie dla pozycji Polski na ar...
Silni Robert Bąkiewicz i Grzegorz Braun słabością rządu Donalda Tuska
Faktem jest, że rządzący przegrywają kolejny tydzień, na którym urośli Robert Bąkiewicz ze swoimi bojówkami i Grzegorz Braun, który jest bezkarny mimo głoszenia kłamstwa oświęcimskiego. Mimo że Adam Bodnar uchylił postanowienie o wstrzymaniu wykonania orzeczonej kary wobec Bąkiewicza, a Parlament Europejski uchylił immunitet Braunowi, ten wciąż pozostaje bezkarny.
Za kilka lat bezradność rządu Tuska może wynieść Bąkiewicza i Brauna do władzy. Jeśli rząd nie przestanie zajmować się sobą, a premier nie zacznie po partnersku dyskutować z koalicjantami, którzy wzajemnie się zaskakują, to może skończyć się szybciej wymianą premiera niż koalicjantów.
Bez Lewicy i Polski 2050 rząd Tuska upadnie. Z nowym premierem (politycy koalicji wprost mówią, że powinien nim zostać Radosław Sikorski) i w obecnym koalicyjnym kształcie rząd może wytrwać, a nawet odświeżyć się. Dywagacje służą PiS i Konfederacji, czyli największym partiom opozycyjnym, które patrzą na spory w rządzie, zajadając się popcornem.
Czytaj więcej
Dla co trzeciego mieszkańca naszego kraju z pokolenia Z (16–26 lat ) jest obojętne, czy żyje w wolności, czy autorytaryzmie. A wielu nawet uważa, ż...
Na kolejne stracone tygodnie mimo wakacji ta władza z tym premierem nie może sobie pozwolić, jeśli nie ma dojść do brutalnej rekonstrukcji oddolnej.