Metoda Karola
Nawrockiego jest prosta. Dorwać Tuska z jego ustawami za wszelką cenę. Kiedy
tylko się da. Znaleźć byle szczegół, byle drobiazg, by przedstawić publicznie
jakiekolwiek, często ledwo trzymające się kupy, uzasadnienie dla weta. W tej
formule pretekstem może być cokolwiek, bo każdy akt prawny niesie za sobą jakąś
kontrowersję. Od tego zresztą jest prawo, by ingerować w sfery nieuregulowane czy źle uregulowane, by tworzyć akceptowany przez większość system prawny.
Przez
większość! – podkreślam. Bo zawsze przecież znajdzie się mniejszość, która z
regulacji będzie niezadowolona. By sięgnąć – dla przykładu – po argument ad
absurdum; środowisko zawodowych złodziei nigdy nie będzie zadowolone z
penalizacji kradzieży. Zaś okradana większość raczej nie będzie miała z tym większego
problemu.