Zderzenie polityków z rzeczywistością bywa zabawne. Mieliśmy już niezliczone przypadki medialnych „ustawek”, które miały pomóc ocieplić wizerunek danej osoby, a obnażały jej nieznajomość realiów codziennego życia. W latach 90. XX w. amerykańskie gazety dworowały z prezydenta George'a H.W. Busha, który odwiedził supermarket spożywczy i zachwycił się skanerem kodów kreskowych.
Czytaj więcej
– Raz minister jest chory, jak ma być na komisji śledczej, następnego dnia, jak oskarża w prokura...
Ale i na naszym rodzimym podwórku oberwało się np. Jarosławowi Kaczyńskiemu, który w 2011 r. jako lider największej opozycyjnej partii poszedł do osiedlowego sklepu tropić „drożyznę Tuska”. Kupił m.in. pierś kurczaka, cukier i warzywa, rachunek uiścił kartą płatniczą, a złośliwi żartowali, że było to dla niego podwójnie nowe doznanie.
Z własnego dziennikarskiego doświadczenia pamiętam, gdy w 2007 r. pisałam reportaż o byłych parlamentarzystach, którzy po wielu, wielu latach spędzonych na Wiejskiej polegli w wyborach. Nie wiedziałam, śmiać się czy płakać, gdy narzekali choćby na to, że sami muszą sobie teraz kupować bilety na samolot i pociąg. Ba, te bilety bardzo dużo kosztują, nawet jak się wybiera najtańszą klasę!
Jakie zmiany w prawie karnym przeforsował Zbigniew Ziobro jako minister sprawiedliwości?
Takie zejście na ziemię bywa też jednak bardzo bolesne. Doświadcza tego właśnie Zbigniew Ziobro. Jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny forsował przepisy zaostrzające kary, umacniające pozycję prokuratorów i pętające ręce sędziom, których luz decyzyjny np. w kwestii stosowania środków zabezpieczających czy zapobiegawczych wobec podejrzanych często kończył się tam, gdzie zaczynał się interes procesowy oskarżyciela.