Reklama

Gdzie Czyngis-chan wciąż żyje

Mongołowie zamęczają gości zgoła fantastycznymi wyjaśnieniami, jakim to Czyngis-chan był barankiem w świecie zdominowanym przez wilki. Zabijał, ale się nie cieszył. Mordował, ale tylko sprowokowany. Wyrzynał całe miasta, ale wcześniej dawał im szansę kapitulacji. Ludzki pan.

Publikacja: 11.07.2025 14:50

Czyngis-chan to krew, spadające głowy, wyrzynane miasta i upadające cywilizacje. To ostateczny trium

Czyngis-chan to krew, spadające głowy, wyrzynane miasta i upadające cywilizacje. To ostateczny triumfator. Widać to, gdy się spojrzy w oko jego stalowej twarzy na pomniku

Foto: bogusław chrabota

Najważniejsze w Mongolii to uważać na głowę przy wchodzeniu do jurty. Futryna drewnianych drzwi jest zazwyczaj tak nisko, że łatwo się z nią zderzyć. Jeśli uderzy się dostatecznie silnie, czaszka pęka, wylewa się mózg i tak kończy się ledwie rozpoczęta wędrówka po stepach Azji. Jeśli uderzenie jest lekkie, zostaje ból głowy, z którym ruszamy w step, by podziwiać nieskończenie wielką łąkę, jaką jest ten olbrzymi kraj. Nie wiem, czy ból głowy pomaga w podziwianiu, ale bez wątpienia uczy pokory i każe pamiętać, że przed Bogiem, przestrzenią, przyrodą lepiej chylić głowę, jak przy wchodzeniu do jurty. Podobnie jak przed historią i tradycją Mongolii. Oraz przed ludźmi, którzy nie umieją zapomnieć, że kiedyś przed wiekami rządzili niemal całym światem. – Mongoł się nigdy nie kłania – mówi nasz polski przewodnik. – Co więcej, uważa, że to jemu winniśmy się kłaniać. Jest wszak potomkiem Czyngis-chana albo któregoś z jego ordyńców. Innej wersji nie bierze pod uwagę. A realia? Mongołów jest raptem nieco więcej niż 3 mln. Na terenie równym pięciu powierzchniom Polski. Nieskończony step, na północy góry, na południu pustynia Gobi. Surowcowa tablica Mendelejewa. I stada, nieprzeliczone stada koni, kóz, owiec, bydła i jaków. Gdzieniegdzie hoduje się też wielbłądy. Cała populacja zwierząt hodowanych to pewnie ze 100 mln. Niezwykłe bogactwo. Jak w czasach Czyngis-chana. Tyle że wtedy, po zjednoczeniu koczowniczych plemion, ruszali na podbój świata. Dziś to świat podbija Mongolię. Na setki sposobów.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Limpopo”: Krokodyla nakarm mi luby
Plus Minus
„Islander: Wygnanie”: Europa po złej stronie
Plus Minus
„Slow Work. Jak pracować mniej i mądrzej”: W rytmie slow
Plus Minus
Gość „Plusa Minusa” poleca. Dr hab. Dagmara Woźniakowska: Lubię wyraźne zakończenia
Plus Minus
„The Ballad of Wallis Island”: Wyspa smutków i radości
Plus Minus
W teatrze nikt nie umiera za dawne grzechy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama