W pracy tłumacza literatura czytana prywatnie często przenika się z tą zawodową – wiele rzeczy krąży wokół jednego tematu i wzajemnie się uzupełnia. To też sprawia, że czytanie staje się nie tylko obowiązkiem, ale i potrzebą.
Jedną z książek, którą czytam równolegle z pracą nad przekładem (nie mogę zdradzić tytułu, ale dotyczy wojny w Iraku), jest „Przerzut” Phila Klaya w tłumaczeniu Krzysztofa Cieślika. To zbiór opowiadań ukazujących brutalność i bezsens amerykańskiej obecności w Iraku oraz emocjonalne odrętwienie żołnierzy. To literatura mocna, ale potrzebna.