Chwilę po północy rozległo się wycie syren. Jak zwykle – pomyślałem. Alarmy przeciwlotnicze w ukraińskiej stolicy są wszak codziennością, zwłaszcza nocą, gdy na obrzeża Kijowa dociera kilka puszczanych przez Rosjan dronów. Tej nocy – z 16 na 17 czerwca – alarm zwiastował jednak coś poważniejszego. Rosja wypuściła rekordową liczbę kilkuset dronów, z których wiele zdołało dolecieć do Kijowa. Przez otwarte okno słyszałem ich brzęczenie cały czas, podobnie jak salwy z karabinów mobilnych jednostek obrony przeciwlotniczej usiłujących je unieszkodliwić. Po dwóch czy trzech godzinach pojawiły się do tego informacje o wypuszczeniu przez Rosję „rakiet”, czyli pocisków manewrujących, i „balistyki”, czyli pocisków balistycznych, które można zestrzelić jedynie systemami Patriot.