-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!
Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Kliknij i przejdź do szczegółów
Polska delegacja rządowa składa kwiaty na Polskim Cmentarzu Wojennym w Miednoje, 4 września 2008 r. Ówczesny wicepremier Grzegorz Schetyna zapewnił, że przedstawiciele władz będą tu co roku, by modlić się przy mogiłach ofiar NKWD
Na stronie internetowej Kompleksu Cmentarnego w Miednoje pojawiła się 16 maja 2025 r. informacja o tym, że płaskorzeźby polskich odznaczeń wojskowych znajdujące się na Polskim Cmentarzu Wojennym zostały zdemontowane na mocy wniosku prokuratury obwodu twerskiego. Informacja ta mogłaby pozostać niezauważona, gdyby nie członkowie twerskiego Memoriału, którzy zwrócili na nią uwagę, sprawdzili ją oraz udostępnili na swoim profilu w komunikatorze Telegram.
Kilka dni później doszło do reakcji przedstawicieli Polski, wśród których znalazły się zarówno muzea i organizacje pozarządowe – Muzeum Katyńskie oraz Federacja Rodzin Katyńskich – jak i reprezentanci władzy. W oświadczeniu MSZ z 23 maja w sprawie dewastacji pomnika w Miednoje przedstawiono żądanie natychmiastowego powrotu cmentarza do stanu pierwotnego: „Odczytujemy tę oburzającą prowokację nie tylko jako próbę ingerencji w polskie wybory prezydenckie, ale jako typową rosyjską próbę zmieniania historii, która ma zakłamać historyczny fakt, że 17 września 1939 roku stalinowska Rosja wraz z Hitlerem napadła na Polskę. Jest to tym bardziej oburzające, że równocześnie putinowska Rosja przywraca kult człowieka, który wydał rozkaz mordu – Józefa Stalina. Ofiarą tego kultu byli nie tylko polscy jeńcy wojenni, ale przede wszystkim Rosjanie i narody ZSRR. Domagamy się od strony rosyjskiej natychmiastowego przywrócenia stanu pierwotnego cmentarza”.
Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Kliknij i przejdź do szczegółów