Kończę pisać ten tekst 10 sierpnia. Nie wiem więc, czy doszło do spotkania Donalda Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce i czym się ono skończyło. Nawet bez tej wiedzy można jednak sformułować kilka tez i kilka pytań.
Przede wszystkim widać wyraźnie, że sinusoida polityczno-emocjonalnego stosunku Trumpa do Rosji po okresowej zniżce osiągnęła znów lokalne maksimum. Istnienie tej sinusoidy samo w sobie dowodzi, iż mówimy nie o mającym charakteryzować obecnego prezydenta USA chłodnym, wyrachowanym realizmie i państwowym egoizmie (jak uważa część jego zwolenników), tylko o jakimś rodzaju fascynacji cechującej jego myślenie o Rosji nie od dziś – dawało się to zauważyć już przed 2016 r.