Palców zabrakłoby u rąk i nóg, by policzyć wszystkie rodzime seriale kryminalne, które w ciągu ostatniej dekady zadebiutowały na małym ekranie. Nie ma w tym przypadku. Historie zbrodni zawsze fascynowały Polaków. PRL-owska książkowa „seria z jamnikiem” czy oszałamiająca kariera telewizyjnych „Kobr” znalazły swoje odbicie również w nowej Rzeczypospolitej i serialach takich jak „Ekstradycja”, „Pitbull” czy „Glina”. Trudno więc mówić o renesansie, prędzej o kontynuacji trendu, który dzięki platformom streamingowym przybrał na sile.