Reklama

Bogusław Chrabota: Przyglądajmy się z uwagą Bułgarii

Bułgaria dołączyła do strefy euro. Myśląc o przyszłości Polski i wspólnej walucie nad Wisłą trzeba z uwagą przyglądać się temu, co się dzieje u naszych braci z południa.

Publikacja: 02.01.2026 05:03

Bogusław Chrabota: Przyglądajmy się z uwagą Bułgarii

Foto: AA/ABACA/PAP

Pierwszego stycznia do strefy euro wkroczyła Bułgaria. I nie był to bynajmniej krok defiladowy. Kraj w sprawie przyjęcia euro był podzielony, podobnie jak podzielona jest Polska. Nie obyło się bez protestów; przeciwnicy euro demonstrowali, głównie w Sofii, przez całą jesień. Od początku jednak było wiadomo, że wiele z tych protestów animowały środowiska prorosyjskie, o ile nie bezpośrednio KGB. Nie należy też lekceważyć realnych obaw Bułgarów.

Czytaj więcej

Cezary Szymanek: Najpierw Unia Europejska, potem euro

Jaka jest gospodarka Bułgarii?

To kraj niezwykle podzielony politycznie, wstrząsany co chwila upadkami kolejnych rządów, z powtarzanymi w krótkich interludiach wyborami parlamentarnymi. Wystarczy przypomnieć, że od wiosny 2021 roku wybory miały miejsce siedem razy, a na 2026 zaplanowano kolejne. Zarazem Bułgaria, mimo konsekwentnego wzrostu, to wciąż najbiedniejszy kraj Unii Europejskiej. Z bardzo złą infrastrukturą, anachroniczną wsią i zacofanym rolnictwem. Enklawy bogactwa: Sofia, okolice Warny czy Burgas to wciąż za mało, by nadać bułgarskiej gospodarce wysokie tempo wzrostu.

Dlatego Bułgarzy mają prawo bać się wspólnej waluty, która zamiast akceleratorem wzrostu, może się okazać, zwłaszcza przy niestabilnym parlamentaryzmie, przyczyną zubożenia całego społeczeństwa. Właśnie tym straszą przeciwnicy euro (najczęściej o moskiewskiej proweniencji) i – jak widać – znajdują posłuch.

Zarazem jednak ta sama Bułgaria to kraj o wyjątkowo stabilnej walucie. Przyczyny dla ekspertów nie są tajemnicą. Niespełna trzy dekady temu, w 1997 r. kurs bułgarskiego lewa związano na sztywno z niemiecką marką, a po przyjęciu w Europie wspólnej waluty, zasadę tę przeniesiono na euro. Więc tak naprawdę w Bułgarii niewiele się zmieni. Nawet monety (euro bite w Bułgarii) zachowują tradycyjne bułgarskie znaki i symbole, z liternictwem w cyrylicy. Stabilna waluta to nie jedyny atut bułgarskiej gospodarki. Innym jest stosunkowo niewielkie zadłużenie (poniżej 25 proc. PKB), niska inflacja (2,7 proc.) i deficyt (3 proc.).

Reklama
Reklama

Czy Bułgaria straci, czy zyska na euro?

Czy należy wobec tego spodziewać się turbulencji? Większość ekspertów twierdzi, że Bułgaria na euro głównie zyska, choć roli waluty w gospodarce nie należy mistyfikować. Bez wątpienia wzrosną ratingi (już wzrosły) i atrakcyjność inwestycyjna kraju. Znikną koszty transakcyjne. Przez jakiś czas ofiarami będą turyści, bo ceny w sezonie bez wątpienia zostaną zaokrąglane w górę, ale to zjawisko szybko się skończy. Tym bardziej, że dla przybyszów z Unii Europejskiej możliwość  posługiwania się na miejscu własną walutą (bez potrzeby wymiany na lewy) będzie przyjęta bardzo pozytywnie. Czy należy spodziewać jakiegoś nagłego kryzysu? Raczej nie, choć Moskwa zrobi wiele, by obrzydzić Bułgarom wejście na kolejny poziom integracji.

Bułgaria a sprawa polska.

Po co o tym wszystkim piszę? Bo jak co roku 2 stycznia poruszamy w Rzeczpospolitej temat wspólnej waluty w Polsce. Mój redakcyjny kolega, Cezary Szymanek, we wstępniaku się nie myli. Nie szkoda róż, gdy płonie las. Innymi słowy, może nie warto dziś walczyć nad Wisłą o euro, kiedy coraz bardziej zagrożone jest poparcie dla samej obecności Polski w Unii. Zgoda; perspektywa polexitu, koszmar mojego pokolenia, staje się dla części prawicy atrakcyjnym postulatem w polityce. Tłumaczenie Polakom, że to Polskę wzmocni, jest oczywistym cynizmem, szaleństwem i dyktowaną przez Moskwę szkodliwą narracją. Straszne, że tylu z nas daje się na to nabierać. Zgoda więc; w pierwszej kolejności trzeba bronić polskiej obecności w Unii, to kwestia numer jeden. Ale nie można zapomnieć o euro. Bo Unia to też euro. Zarazem przepustka do lepszego świata. Świata polskich aspiracji. Nie można z tego zrezygnować.

Opinie Ekonomiczne
Cezary Szymanek: Najpierw Unia Europejska, potem euro
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Sądu nad Starym Rokiem ciąg dalszy
Opinie Ekonomiczne
Skanowanie dowodów pod lupą: nadmiarowy środek czy konieczność?
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Sukces hejtu na euro. Rośnie ryzyko polexitu
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Opinie Ekonomiczne
Bartłomiej Sawicki: Energetyczne słowo roku? Bilansowanie
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama