Reklama

Aleksandra Ptak-Iglewska: prezydent podstawia nogę polskim rolnikom

Prezydent zawetował ustawę o aktywnym rolniku. Tym samym gra na osłabienie polskiego rolnictwa, uniemożliwia reformowanie się wsi i popiera szarą strefę.

Publikacja: 20.02.2026 11:41

Aleksandra Ptak-Iglewska: prezydent podstawia nogę polskim rolnikom

Foto: Damian Lemanski/Bloomberg

Ustawa „aktywny rolnik” jest wyjątkowo dobrze zaprojektowana i skonsultowana. Znalazła skuteczny sposób na rozwiązanie rosnącego problemu głodu ziemi na wsi i wyłudzania dopłat bezpośrednich przez osoby, które np. odziedziczyły lub kupiły grunty, ale nie są rolnikami. Na 1,2 mln zgłoszonych gospodarstw rolnych, gospodarstwa towarowe, czyli profesjonalni producenci rolni, to około 40 proc. Resort rolnictwa szacuje więc, że za aktywnych rolników zostałoby uznanych ok. 570 tys. właścicieli gospodarstw.

Ta statystyka odkrywa wielki problem wsi – coraz mniej jest tam rolników, połowa „gospodarstw” to fikcja. Coraz więcej ziemi jest dzierżawione w szarej strefie: jedna osoba jest właścicielem i bierze dopłaty unijne, a druga te areały faktycznie uprawia, bez unijnego wsparcia do produkcji. Ustawa miała być sposobem na rozmontowanie tej szarej strefy, pieniądze miały iść za rolnikiem, który jest aktywny i jest w stanie swoją aktywność udowodnić np. fakturami. Jako producent rolny kupuje przecież środki produkcji i sprzedaje plony.  Co ważne, status aktywnego rolnika nie jest uzależniony od skali działalności, więc małe, ale nadal czynne gospodarstwa nie wypadną spod kranika dopłat.  Dobro polskiego rolnictwa ewidentnie nie leży na sercu prezydenta, skoro zawetował tę ustawę

Czytaj więcej

Minister rolnictwa: Polexit byłby tragedią dla polskiego rolnictwa i przetwórstwa

Aktywny rolnik nie wziął się z gabinetu ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego, jest odpowiedzią na poczucie krzywdy rolników, na postulaty organizacji rolnych – w konsultacjach wypowiedziało się ponad 90 takich organizacji. Ta ustawa wspiera prawdziwych rolników, a celuje w „rolników z Marszałkowskiej”, którzy zbierają unijne dopłaty tylko za posiadanie ziemi.

Tymczasem budżet unijny ma coraz większe obciążenia, kołdra jest za krótka. Jego część przeznaczona dla rolnictwa jest pod ostrzałem krytyki. A skoro tylko 570 tys. z 1,2 mln gospodarstw to aktywni rolnicy, odsłania to rzeszę osób, którzy biorą pieniądze na uprawę, ale ich na nią nie wydają. Dla prawdziwych rolników zostaje mniej dopłat – w czasach, gdy są oni najsłabszym ogniwem w łańcuchu dostaw i dostają najniższe marże.

Reklama
Reklama

Ustawa była wyczekiwana i potrzebna, miała przywrócić sprawiedliwość społeczną. Sprawić, by pieniądze trafiały na modernizację gospodarstw, na inwestycje, by polscy rolnicy mogli konkurować z importem z Ukrainy czy krajów Mercosuru. Ale nie sprawi. Rolnictwo dołącza do długiej listy spraw, na których Karol Nawrocki się nie zna, ale chce się wypowiedzieć i niestety może – za pomocą weta.

Czytaj więcej

Mercosur podpisany. UE: Sukces, powstaje największa strefa wolnego handlu na świecie

Jeśli popatrzymy na obraz, jaki wyłania się ze wszystkich wet, to prezydent nie tylko uniemożliwił reformę rolnictwa, ale też zostawił psy uwiązane na łańcuchu, zostawił też Polaków wystawionych na ryzyko  utraty oszczędności na dzikim rynku kryptowalut. A teraz się zastanawia, czy nie zaatakować swoim długopisem programu SAFE, który jest wartym 180 mld zł wsparciem dla obronności Polski. Może więc pora postawić pytanie: w drużynie którego kraju gra prezydent?

Opinie Ekonomiczne
Andrzej Krakowiak: „Wyprodukowane w (podzielonej) Europie”
Opinie Ekonomiczne
Piotr Arak: Zamiast zwalniać ludzi, AI dokłada im więcej pracy
Opinie Ekonomiczne
Maciej Stańczuk: Europie przydałby się ktoś w rodzaju Elona Muska
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Czy Brytania kiedyś powróci do Unii?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama