Reklama

Szwecja integruje za wszelką cenę

Sztuka inżynierii społecznej wkracza do szwedzkiego królestwa. Opozycyjna Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza chce radykalnie wymieszać ludność kraju.

Publikacja: 02.01.2026 04:30

Ośrodek dla imigrantów na przedmieściach Sztokholmu. Opozycja chce „mieszania ludności”, rząd wciąż

Ośrodek dla imigrantów na przedmieściach Sztokholmu. Opozycja chce „mieszania ludności”, rząd wciąż deportuje nielegalnych przybyszy

Foto: NARCISO CONTRERAS / ANADOLU AGENCY/ ANADOLU VIA AFP

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są kluczowe założenia socjaldemokratycznego planu integracji społecznej w Szwecji?
  • Dlaczego niektóre grupy społeczne sprzeciwiają się projektowi "mieszania ludności"?
  • Jaka była reakcja społeczności na propozycje dotyczące polityki mieszkaniowej dla migrantów w Szwecji?
  • Jakie wyzwania stoją przed szwedzkim społeczeństwem w kontekście asymilacji migrantów?
  • Jakie korzyści i zagrożenia są identyfikowane przez różne strony w debacie na temat integracji i różnorodności w Szwecji?

Chodzi generalnie o to, by przedstawiciele różnych klas społecznych mieszkali na tych samych obszarach. Plan socjaldemokratów zakłada budowanie mieszkań lokatorskich w osiedlach domów jednorodzinnych oraz w centrach miast. W nich mają zamieszkać migranci i grupy z niskimi dochodami. Z kolei wille budowano by w rejonach biednych, aby przyciągnąć tam zamożniejszych mieszkańców.

Radna gminy Solna, Sara Kukka Salam głosi cel nowej strategii w perspektywie indywidualnej: – Jeżeli co piąty twój kolega nie urodził się za granicą, to znaczy, że ty nie przyczyniasz się do integracji.

„Mieszanie ludności” w Szwecji: biedni do bogatych dzielnic, bogaci do biednych

Według raportu przygotowanego przez socjaldemokrację „ekonomiczna, etniczna i językowa segregacja musi zostać przełamana na strukturalnym poziomie, co wymaga wymieszania ludności”. Społeczeństwo powinno działać na skalę, której wcześniej w Szwecji nie widziano, stwierdzają w raporcie. Zwalczenie segregacji wymagałoby radykalnych posunięć, przede wszystkim przemieszczenia się 42 proc. osób o niskich zarobkach do innych dzielnic czy obszarów, twierdzą socjaldemokraci, powołując się na szacunkowe dane Urzędu ds. Mieszkań.

Przewodniczący zarządu miasta Göteborg, socjaldemokrata Jonas Attenius mówi, że wymieszanie ludności będzie możliwe przez budowanie różnych form mieszkań. – Mieszkamy bowiem w segregacji – podkreśla. W jednej dzielnicy są tylko lokale do wynajęcia, w innych jedynie wille i mieszkania własnościowe. Teraz ma się to zmienić.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Szwedzki spór o imigrantów. Samorządy obawiają się ich stracić. Dlaczego?

Jednocześnie polityk zwrócił się do azylantów z niebywałym przesłaniem. Tych, którzy przybyli do Szwecji w ciągu ostatnich trzech dekad i podczas procedur starania się o azyl otrzymali mieszkania w obszarach, które dziś definiuje się jako „socjoekonomicznie wrażliwe”, prosił o wybaczenie. Za to, że tam trafili. Osiedlanie się tam migrantów stworzyło bowiem fatalne przesłanki do zasymilowania się ze szwedzkim społeczeństwem.

Socjaldemokraci przyznają jednak, że kraj przyjął więcej azylantów niż społeczeństwo było w stanie zintegrować. Dlatego określają migracyjną politykę kraju jako „monumentalną zdradę wobec setek tysięcy osób”, które osiedliły się na obszarach naznaczonych segregacją.

Realizując politykę integracji, chce usunąć prawo azylantów wyboru mieszkania na własną rękę. A to po to, by nie osiedlali się na obszarach „socjoekonomicznie wrażliwych”. Socjaldemokracja chce zakazać gminom umieszczania nowych przybyszy w dzielnicach, gdzie większość już stanowią migranci. Gotowa jest nawet stosować formę grożenia wycofaniem zasiłku socjalnego, by uniemożliwić wprowadzenie się azylantów do wybranych mieszkań – często w pobliżu miejsc, gdzie mieszkają ich krewni i istnieją diaspory ich rodaków.

Urzędowe zmniejszanie czynszu mieszkaniowego

Ich zdaniem nowoprzybyli migranci mają bowiem lepsze szanse na zasymilowanie się ze szwedzką społecznością poprzez osiedlenie się w zamożnych obszarach. Ponieważ każda spółka mieszkaniowa stawia wymagania posiadania odpowiednich dochodów, by móc płacić za czynsz, a po jego uiszczeniu pozostały środki na życie, to socjaldemokraci zapowiadają obniżenie tych wymagań w zamożnych dzielnicach. Celem jest bowiem ułatwienie osobom o niższych dochodach wprowadzenia się do atrakcyjnych dzielnic.

Czytaj więcej

Szwecja oferowała migrantom 900 euro, by wyjechali z kraju. Teraz będzie to znacznie więcej
Reklama
Reklama

W raporcie o integracji znalazły się propozycje, by osoby z wyższym wykształceniem miały pierwszeństwo do wynajmu mieszkań w osiedlach, gdzie panuje segregacja i by wyznaczyć limit na mieszkania lokatorskie na tych obszarach. Jednak z aż tak ambitnych propozycji zrezygnowano na partyjnym kongresie socjaldemokratów.

– Szwecja dramatycznie potrzebuje aktywnej polityki mieszkaniowej – mówiła posłanka partii socjaldemokratów, która prowadzi prace nad nową strategią integracyjną, Lawen Redar. Jest to konieczne, by móc zwalczyć ekstremalną segregację, zlikwidować istnienie „socjoekonomicznie słabych obszarów” i rozrost „paralelnych społeczności”. W kraju dobrobytu 65 obszarów określa się jako „socjoekonomicznie wrażliwe”, gdzie 80-90 proc. mieszkańców stanowią uchodźcy, a wiele osób żyje z zasiłków. 62 proc. mieszkańców, którzy żyją w absolutnej biedzie, to osoby urodzone za granicą lub mające co najmniej jednego rodzica cudzoziemca, wylicza Redar.

Przedszkola z zanikającym językiem szwedzkim

Posłanka postuluje wprowadzenie obligatoryjnych przedszkoli w wymiarze 30 godzin tygodniowo dla wszystkich dzieci od trzeciego roku życia urodzonych w rodzinach cudzoziemskich, by wzmocnić ich znajomość języka szwedzkiego. – Politycy ponoszą odpowiedzialność za to, że mamy przedszkola, w których język szwedzki prawie zniknął – tłumaczy swoje pomysły orędowniczka integracji na wielką skalę.

Czytaj więcej

Szwecja już nie chce obcych. Po raz pierwszy od pół wieku więcej osób wyjedzie z królestwa, niż się w nim osiedli

– Zbyt wiele lat znaczną część naszego kraju zaniedbywano – wtórowała jej liderka Socjaldemokratów, Magdalena Andersson. Jednak zapytana, czy w imię integracji byłaby skłonna przeprowadzić na przedmieście miasta (tak jak to zrobił premier kraju Olof Palme w 1969 roku) obruszyła się. – Wszystkie obszary Szwecji staną się atrakcyjne (zgodnie z nową strategią) i wszyscy będą chętnie chcieli wszędzie mieszkać – odparła.

Tymczasem do 60 proc. strzelanin ostatnich lat odbyło się z udziałem osób pochodzących z obszarów zdominowanych przez migrantów. Na obrzeżach miast też najczęściej dochodzi do werbowania do gangów.

Reklama
Reklama

– Wyborcy zapewne pamiętają kampanię sprzed trzech lat o projekcie wyrównania standardu szkół kraju – opowiadał dziennikarz TV4, Fredrik Björkman. Wówczas to socjaldemokratom zarzucano, że próbują forsować projekt integracyjny dotyczący dowożenia dzieci migrantów z obszarów „socjoekonomicznie wrażliwych” do szkół, gdzie większość uczniów to Szwedzi. Istniała też propozycja, by rodzice z zamożniejszych dzielnic nie zapisywali swoich dzieci do szkoły na kilka lat przed pójściem do niej, by zagwarantować im miejsce. Chodziło bowiem o to, by szanse na renomowane placówki mieli uczniowie z imigranckich rodzin z obrzeży miast. Propozycja popierana także przez Partię Zielonych i Lewicę spotkała się z głośnymi protestami.

– (Rządząca) Umiarkowana Partia Koalicyjna sprzeciwia się projektowi „przymusowego mieszania ludności” – mówi „Rz” John Bergsten, szef kancelarii partii. – Pod pozorem zwalczenia segregacji socjaldemokratyczne władze miasta niemiłosiernie eksploatują cenione przez nas tereny zielone i willowe osiedla – wyjaśnia. Magdalena Andersson twierdzi, że przymusowe mieszanie ludności to tylko mit, jednak są dzielnice w Sztokholmie (jak Bromma, Hässelby i Mälarhöjden), gdzie „mieszanie ludności” już się odbywa.

Czytaj więcej

Szwecja coraz mniej atrakcyjna dla azylantów. Skazani mogą stracić prawo pobytu w kraju

Mieszanie ludności przez państwo pod przymusem to „polityczna sztuka inżynierii na sterydach”, ocenił z kolei polityk liberałów Mauricio Rojas.

– Czy większość ludzi w przyszłorocznych wyborach będzie się zastanawiała, czy polityka prowadzona przez socjaldemokratów zmniejszy przestępczość w socjoekonomicznie wrażliwych obszarach? Czy raczej będzie się obawiała, że przestępczość wprowadzi się do dzielnic domów jednorodzinnych, którym do tej pory oszczędzano rabunków, strzelanin i zamachów bombowych – zastanawiał się były sekretarz stanu i były socjaldemokratyczny polityk Stefan Stern. – Wśród wyborców pochodzących spoza Europy partia socjaldemokratyczna cieszy się 40-procentowym poparciem. Pojęcie klasy robotniczej w wielu aspektach zostało zastąpione etnicznością – zjadliwie nawiązał do oficjalnej nazwy socjaldemokratów.

Polityka
Chiny walczą z kryzysem demograficznym. Prezerwatywy będą droższe
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
Polityka
Prokurator generalna USA zamieściła wykres, który chwalił administrację Joe Bidena. Szybko zniknął z sieci
Polityka
Włoski rząd zmieni ordynację wyborczą, by ułatwić Giorgii Meloni utrzymanie władzy?
Polityka
Rok 2025 i Donald Trump: poparcie spada, a ceny nie
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Polityka
Rusłan Szoszyn: Kto zastąpi dyktatora Białorusi? Kilka scenariuszy
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama