Magazyn „Time” zaproponował, by wchodząc w nowy rok, zadać sobie sześć pytań. Co w 2025 r. dawało mi szczerą radość, a co ją odbierało? Które relacje były odżywcze, a które mnie wyczerpywały? Jakie pozytywne cechy dostrzegłam u siebie w tym okresie? Z czego jestem najbardziej dumna i za co wdzięczna? Czy byłam dla siebie dobra? Co chciałabym zrobić w 2026 r., gdybym się nie bała?
Na pewno w minionym roku zaskoczyłam samą siebie spokojem, z jakim obserwowałam polską politykę. Nie stoi to w sprzeczności z wręcz głębokim niepokojem o przyszłość Europy. Ważne jest to, czemu sami nadajemy takie znaczenie.
Nic nie wskazuje na to, że 2026 r. w polityce międzynarodowej będzie inny. Według dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciecha Konończuka okaże się „trudny, pełen różnych napięć i konfliktów, co wynika z tego, że jesteśmy pomiędzy jedną a drugą epoką polityczną”. Tym bardziej potrzebny jest więc spokój.
Nie bać się nie wiedzieć
Właściwie w przedostatni dzień 2025 r., wykonując zawodowe obowiązki, a więc komentując w jednym z programów bieżące wydarzenia, przypomniałam sobie o dwóch słowach: „Nie wiem”. Chcę ich częściej używać w nowym roku. Są początkiem przygody. I dobrej analizy. „Dorośli nie robią takich rzeczy, bo boją się, że się ośmieszą” – mówi Muminek o korzystaniu ze zjeżdżalni. Chwilę później korzysta z niej Tatuś Muminka. No więc trzeba być jak Tatuś Muminka – nie bać się nie wiedzieć.