Już w piątek, 27 czerwca, zaczyna się Krajowy Zjazd Adwokatury, który wybierze nowego prezesa NRA. Pan jest jednym z kandydatów na to stanowisko. Dlaczego postanowił pan stanąć w szranki?
Dlatego że adwokatura jest mi droga. Mój ojciec był adwokatem 40 ponad lat i uważam, że są możliwości, żeby tę organizację troszkę wzmocnić. Przede wszystkim rozwinąć nowe rozwiązania i doprowadzić do zmian ustawowych, które będą dla samorządu adwokackiego korzystne. Do poprawy są też choćby kwestie związane z marką adwokatury. To są najważniejsze zadania, które od ponad 20 lat nie były realizowane tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Świadczy o tym choćby fakt, że np. na zgromadzenie izby katowickiej, która zrzesza 1600 adwokatów, przychodzi w porywach 400–500 osób. Więc zainteresowanie sprawami samorządu wśród jego członków jest bardzo małe.