Kalendarz sejmowy nie zostawia złudzeń – zapowiadane przez rząd zmiany dające przedsiębiorcom możliwość sprawdzenia, który z pracowników jest zaszczepiony, mogą zostać uchwalone najwcześniej 15 września. Później będzie się musiał zająć nimi Senat. Nawet jeśli nie wprowadzi do tych zmian poprawek (w co można wątpić), nowe przepisy trafią do podpisu prezydenta i Dziennika Ustaw dopiero na początku października. Czyli za półtora miesiąca. Tymczasem przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia przewidują, że czwarta fala koronawirusa dotrze do Polski w ciągu kilku najbliższych tygodni. Pracodawcy w ciszy podpowiadają, że pewnie nawet wcześniej. Wystarczy, że dzieci pójdą do szkoły.

Przegrody i maski

Wszystko wskazuje więc na to, że pomimo szumnych obietnic rządu pracodawcy staną do walki z wirusem z tym, na co pozwalają im obecnie obowiązujące przepisy. A te niewiele zmieniły się od pierwszej fali zachorowań w marcu zeszłego roku.

Czytaj także: Szczepionkowa zgaduj-zgadula

– Przedsiębiorcy dzięki dotychczasowym doświadczeniom są przygotowani do kolejnej fali koronawirusa, na ile obecnie jest to możliwe – zapewnia Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy w Konfederacji Lewiatan. – Stosują odstępy, przegrody, dezynfekcję i dzielą załogę na zmiany, tak by zminimalizować ryzyko paraliżu swojej działalności w razie wykrycia zakażenia wewnątrz firmy. Mają opracowane strategie działania i w takim momencie. Wszystko po to, by minimalizować ryzyko wzrostu zakażeń.

– Trudno jednak nie zauważyć, że w wielu miejscach doszło do kompletnego rozluźnienia w kwestii przestrzegania dotychczasowych przepisów – dodaje Dominika Dörre-Kolasa, partner w kancelarii Raczkowski. – W sklepach czy komunikacji miejskiej powszechny jest widok masek ochronnych zsuniętych na brodę, niezakrywających ust i nosa. W wielu miejscach zniknęły też środki do dezynfekcji rąk. Przed nadchodzącą falą koronawirusa przedsiębiorcy muszą więc odświeżyć dotychczasowe procedury i zmobilizować zatrudnionych do ich przestrzegania.

Zmniejszyć ryzyko zakażenia

Obowiązujące od półtora roku przepisy to jednak za mało, aby ograniczyć ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirusa. To dlatego pracodawcy oczekują od rządu zmian, które pozwolą im na ustalenie, którzy z pracowników są ciągle niezaszczepieni, aby oddzielić od nich pozostałych zatrudnionych, ale także klientów i kontrahentów (jako pierwsi napisaliśmy o tym na łamach „Rz" 28 czerwca: „Pracodawcy chcą dostępu do paszportów covidowych swoich pracowników").

– Przedsiębiorcy chcieliby poznać liczbę zaszczepionych pracowników, aby móc planować działalność w dalszej perspektywie, wiedząc jednocześnie, że sprawność działania firmy może być zakłócana przez kolejne fale zachorowań na Covid-19. A wtedy znacząco spada liczba czynnych pracowników czy to ze względu na kwarantanny i izolacje, czy też konieczność opieki nad dziećmi z powodu zamknięcia szkół – dodaje Robert Lisicki. – Dlatego oczekujemy powszechnego dostępu do informacji o szczepieniu pracowników. Wtedy każdy pracodawca będzie mógł skonkretyzować, od kogo i w jakiej sytuacji może oczekiwać takiej informacji. Trzeba jednak pamiętać, że część społeczeństwa ma negatywny stosunek do szczepień i ma to odzwierciedlenie wśród osób zatrudnionych. Na to wyzwanie musimy być również przygotowani.

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW

Jak dzielić bez przymusu?

Okazuje się, że już teraz pracodawcy mogą oddzielać pracowników zaszczepionych od niezaszczepionych.

– Wystarczy, że pracodawca stworzy strefy podwyższonego bezpieczeństwa, do których będzie wpuszczał tylko zaszczepionych pracowników – podpowiada mec. Dörre-Kolasa. – Wtedy inicjatywa w ujawnianiu informacji o szczepieniu jest wyłącznie po stronie pracownika, czyli odbywa się to zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami. Niestety, nie wszędzie takie rozwiązanie jest możliwe do wprowadzenia w praktyce.

OPINIA

Agnieszka Fedor partner w Sołtysiński Kawecki & Szlęzak

Pracodawcy mają ogromny kłopot, aby dobrze przygotować się do nadchodzącej fali koronawirusa. Brakuje wytycznych od rządu czy Urzędu Ochrony Danych Osobowych, jak traktować osoby zaszczepione i te, które się jeszcze się nie zaszczepiły. Obecnie pracodawcy nie mają prawa gromadzić takich danych bez zgody zatrudnionych. Wystarczyłaby jednak zmiana podejścia UODO w kwestii Covid-19 i powołanie się na siłę wyższą czy nadzwyczajne okoliczności, aby przetwarzanie danych o szczepieniu mogło się odbywać już teraz w celu zapewnienia ochrony życia i zdrowia pracowników czy klientów i kontrahentów przedsiębiorcy. Nie musielibyśmy wtedy czekać na nowelizację przepisów, która powinna nastąpić wiele miesięcy temu. Mam wrażenie, że rządzący nie radzą sobie z tą sytuacją, choć ułatwiając życie pracodawcom, mogliby bez nakładów pieniężnych podnieść bezpieczeństwo całego społeczeństwa.