Ulga na złe długi daje szansę na zmniejszenie obciążeń podatkowych firmom, które padły ofiarą zatorów płatniczych. A takich w czasie epidemii koronawirusa jest niemało. Fiskus surowo jednak interpretuje warunki preferencji.

Przypomnijmy, że ulga na złe długi w PIT/CIT to możliwość odliczenia od dochodu nieściągniętych od kontrahentów kwot (które firma wcześniej wykazała po stronie przychodów).

– Ulgą jest zainteresowanych wielu przedsiębiorców, którzy dążąc do poprawy swojej sytuacji finansowej, poszukują różnych form optymalizacji rozliczeń – mówi Daniel Więckowski, doradca podatkowy, partner w kancelarii LTCA. Przypomina, że na czas epidemii warunki ulgi zostały złagodzone. Generalnie można z niej skorzystać po 90 dniach od upływu terminu płatności. Tarcza antykryzysowa skróciła ten termin do 30 dni dla tych, którzy ponieśli negatywne konsekwencje ekonomiczne epidemii.

Czytaj także:

Ulga na złe długi w PIT i CIT od 2020 roku

Okazuje się jednak, że problemy mogą być z warunkami ulgi. Przekonała się o tym spółka działająca w branży finansowej. Skarży się, że kontrahenci nie płacą jej za usługi. Chce skorzystać z ulgi na złe długi, i to już przy obliczaniu miesięcznych zaliczek na CIT.

Czy może to zrobić? Generalnie tak, ale okazało się, że skarbówka ma inne, bardziej surowe, stanowisko w sprawie kryteriów ulgi.

Po pierwsze, fiskus uważa, że spółka musi sprawdzić, czy nieopłacona transakcja została zawarta w ramach działalności gospodarczej kontrahenta. Trzeba więc zweryfikować transakcję od strony dłużnika. Zarówno bowiem wierzyciel, jak i dłużnik muszą prowadzić działalność, a dochód z niej powinien podlegać opodatkowaniu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej – podkreśla fiskus.

– Ulga w PIT/CIT jest możliwa jedynie wówczas, gdy obie strony transakcji są polskimi podatnikami. Firmy, które współpracują z zagranicznymi kontrahentami, są więc pokrzywdzone. W gorszej sytuacji są też przedsiębiorcy, którzy sprzedają towary i usługi dla konsumentów. Oni także nie skorzystają z ulgi – tłumaczy Daniel Więckowski.

Po drugie, z preferencji można skorzystać tylko wtedy, gdy kontrahent nie jest w trakcie likwidacji, postępowania upadłościowego bądź restrukturyzacyjnego. Spółka uważa, że nie musi tego weryfikować przed odprowadzaniem zaliczek. Status dłużnika należy sprawdzić dopiero przed składaniem zeznania rocznego.

Fiskus się z tym nie zgodził. Jego zdaniem sytuację kontrahenta należy zweryfikować już na etapie obliczania zaliczek. Jeśli dłużnik jest wtedy w trakcie upadłości (likwidacji bądź postępowania restrukturyzacyjnego), spółce ulga nie przysługuje (interpretacja nr 0111-KDIB1-2.4010.344. 2020.1.AK).

– Interesy skarbówki są dobrze zabezpieczone. Bez interwencji ustawodawcy trudno będzie „poluzować" warunki ulgi – podsumowuje Daniel Więckowski.

Łatwiej natomiast jest z niej skorzystać w VAT. Trybunał Sprawiedliwości UE uznał bowiem, że niektóre warunki preferencji znajdujące się w polskiej ustawie są niezgodne z prawem unijnym. Podkreślił m.in., że prawo do ulgi nie powinno być uzależnione od tego, czy kontrahent jest czynnym podatnikiem VAT. Dopuścił także możliwość odzyskania VAT wtedy, gdy dłużnik jest w upadłości albo likwidacji

Sygnatura akt: C 335/19