Wydatki na dokształcanie podnoszą tylko ogólny poziom wiedzy, która nie przyda się w działalności gospodarczej. Tak fiskus uzasadnia niekorzystne dla przedsiębiorców interpretacje. Choć wydawało się już, że zmieni zdanie.

Przypomnijmy, że w „Rzeczpospolitej" z 21 października opisaliśmy m.in. interpretację zabraniającą rozliczania w kosztach wydatków na naukę języka angielskiego poniesionych przez notariusza, który chciał zdobyć uprawnienia tłumacza przysięgłego. Oraz na doktorat radcy prawnego prowadzącego własną kancelarię. Skarbówka uznała, że te inwestycje nie przydadzą się w firmie.

Dwa dni po naszej publikacji minister finansów wydał komunikat, w którym zapewnił, że interpretacje zostaną poddane analizie i ewentualnej zmianie.

Komunikat ministra nie pomaga

Okazuje się jednak, że ta deklaracja nie wpłynęła na stanowisko izb skarbowych. Wciąż wydają interpretacje zakazujące rozliczania w kosztach wydatków na edukację.

Przekonał się o tym przedsiębiorca zajmujący się pozyskiwaniem i rozliczaniem funduszy unijnych. Chce iść na studia na kierunku rachunkowość i finanse. Tłumaczy, że jest mu to potrzebne w prowadzonej przez niego działalności. Elementem rozliczania środków unijnych jest bowiem weryfikacja przedstawianych przez klientów dokumentów księgowych pod kątem zgodności z przepisami podatkowymi, a także regulującymi dany program operacyjny, w ramach którego projekt jest finansowany. Planuje też poszerzyć oferowane usługi o prowadzenie księgowości.

„Pieniądze, które zamierza wydać na studia, nie mogą być kosztem uzyskania przychodów" – przeczytał w odpowiedzi Izby Skarbowej w Warszawie (interpretacja nr IPPB1/4511-1026/15-2/AM).

Wydatków na edukację nie może też odliczyć informatyk, który zajmuje się m.in. projektowaniem i sprzedażą trójwymiarowych modeli. Chce studiować zarządzanie. Między innymi po to, aby poznać sposoby na dotarcie do klientów, zrozumieć zasady planowania cyklu produkcyjnego, nauczyć się weryfikowania firmowego budżetu, kontrolowania jakości wykonywanych usług, podejmowania trafnych decyzji biznesowych.

Zarządzanie nie przyda się w działalności

Fiskusa te argumenty nie przekonały. To osobiste wydatki, nie mogą więc być firmowym kosztem – stwierdziła stołeczna Izba Skarbowa (interpretacja nr IPPB1/4511-1114/15-2/AM).

– Urzędy nie mogą z góry kwestionować wydatków na edukację, odpowiadając przedsiębiorcom, że studia i kursy podnoszą tylko ogólną wiedzę – mówi Przemysław Bogusz, doradca podatkowy, właściciel kancelarii TuboTax. – W prowadzeniu firmy przydają się przecież różne umiejętności – dodaje.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Opinia

Magdalena Mucha, doradca podatkowy, dyrektor w kancelarii 8Tax

Zapewnienia ministra finansów, że przyjrzy się niekorzystnym dla przedsiębiorców interpretacjom w sprawie wydatków na edukację, niczego na razie specjalnie firmom nie dały. Izby skarbowe wciąż odpowiadają im negatywnie. Wydaje się, że minister finansów powinien w tej sprawie wydać interpretację ogólną łagodzącą stanowisko skarbówki i określającą precyzyjne kryteria rozliczania wydatków ponoszonych przez przedsiębiorców na dokształcanie. Taką, jaką wydał kilka dni temu w sprawie kosztów związanych z inwestycjami w opcje walutowe, o które od lat toczyły się spory.