Jak zarządzać wydatkami

Koszt kredytu gotówkowego to nie tylko oprocentowanie

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Ważniejsza od nominalnego oprocentowania jest rzeczywista roczna stopa kredytu. Uwzględnia ona pobierane przez bank opłaty i prowizje. Lepiej więc pokazuje, ile faktycznie kosztuje pożyczka. I bardzo ułatwia porównywanie ofert
Wybierając kredyt gotówkowy trzeba pamiętać o podstawowej zasadzie: nie należy się spieszyć i korzystać z pierwszej oferty, jaka zostanie podsunięta np. w placówce banku prowadzącego nasz ROR. Wprawdzie instytucja ta może oferować stałym klientom nieco korzystniejsze stawki i nieco upraszczać dla nich procedury, jednak w konkurencyjnym banku może być jeszcze taniej. Przed podpisaniem umowy warto więc porównać kilka ofert.
Błędem byłoby wzięcie pod uwagę głównie nominalnej stawki oprocentowania. Na jej podstawie trudno określić realny koszt kredytu. Właśnie nominalne oprocentowanie jest eksponowane na ulotkach, więc banki obniżają je na różne sposoby, ukrywając koszty ponoszone przez klienta w innych opłatach. Kredyt gotówkowy to jeden z droższych produktów finansowych. Pieniądze są pożyczane praktycznie bez zabezpieczenia, w dodatku często nieznanemu klientowi. Dlatego bank rekompensuje sobie podwyższone ryzyko wyższą ceną. Można nawet przyjąć zasadę, że im niższa stopa nominalna, tym staranniej trzeba szukać dodatkowych kosztów w innych pozycjach cennika, bo na pewno są tam ukryte. Niskie oprocentowanie to nieomylny sygnał, że bank żąda wysokiej prowizji. Możliwe też, że obudował kredyt obowiązkowymi, dodatkowo płatnymi ubezpieczeniami. Niektóre banki żądają stosunkowo niewysokich odsetek, za to pobierają je z góry, podnosząc w ten sposób realny koszt kredytu.
[srodtytul]Rzeczywisty koszt, a nie tylko oprocentowanie[/srodtytul] Znacznie lepszym miernikiem ceny kredytu jest rzeczywista roczna stopa oprocentowania (RRSO). Wskaźnik wymyślono po to, by nawet osobie niezbyt dobrze orientującej się w finansach łatwo było porównać oferty. Przy wyliczaniu RRSO bierze się bowiem pod uwagę zarówno oprocentowanie, jak i wszystkie prowizje. Uwzględnia się także zmianę wartości pieniądza w czasie. Samodzielne wyliczenie rzeczywistej stopy oprocentowania to zadanie przekraczające możliwości przeciętnego kredytobiorcy. Na szczęście ustawa o kredycie konsumenckim nakazuje bankom posługiwanie się tym wskaźnikiem. Dlatego nawet w ulotkach reklamujących karty kredytowe znajdziemy tę wartość obliczoną dla przykładowego sposobu korzystania z karty (np. przy założeniu, że klient co miesiąc wykorzystuje połowę przyznanego mu limitu i zawsze spłaca całość zadłużenia w terminie podanym na wyciągu). Porównując oferty kredytowe kilku banków, warto wziąć pod uwagę przede wszystkim RRSO, jednak nie wartości z ulotek, ale obliczone dla naszego, konkretnego kredytu. Bo nawet jeśli oprocentowanie pożyczki na rok i na dwa lata jest takie samo, już sama zmiana okresu spłaty wpływa na wysokość RRSO. Rzeczywista stopa oprocentowania ma też wady. Najważniejsza z nich jest taka, że koszty niektórych ubezpieczeń banki mogą zgodnie z prawem wyprowadzić poza ten wskaźnik. O ile składka ubezpieczenia spłaty kredytu musi zostać uwzględniona przy wyliczaniu rzeczywistej stopy, to już narzucone przez bank obligatoryjne ubezpieczenie kredytobiorcy na życie takiemu obowiązkowi nie podlega. Trzeba też pamiętać o dodatkowych kosztach, które pojawiają się, gdy klient nie spłaca terminowo rat (karne odsetki, opłaty za monity itp.). Z oczywistych względów nie mogą być one uwzględnione we wstępnym wyliczeniu, a przecież też podnoszą realny koszt kredytu. [srodtytul]Dług na karcie tylko na krótko[/srodtytul] Kredyt gotówkowy nie jest jedynym możliwym sposobem finansowania większych wydatków. Często nie jest też sposobem najlepszym. Ale jego dużą zaletą są proste procedury i krótki czas potrzebny na załatwienie formalności. Jednak nie powinno to być podstawowym kryterium wyboru. Jeżeli pieniądze potrzebne są na bardzo krótko, czyli na mniej niż dwa miesiące, najbardziej opłaca się skorzystać z karty kredytowej. To jedyny sposób, aby za kredyt nie zapłacić ani grosza. Większość banków wydaje pierwszą kartę kredytową za darmo. A odsetek można uniknąć, spłacając całe zadłużenie w wyznaczonym przez bank terminie. Jednak jego przekroczenie może być bardzo kosztowne, bo oprocentowanie karcianego długu jest zwykle zbliżone do maksimum określonego w przepisach ustawy antylichwiarskiej (obecnie jest to 20 proc. w skali roku). [srodtytul]Propozycja dla zdyscyplinowanych[/srodtytul] Alternatywą dla pożyczki gotówkowej jest linia kredytowa w ROR. Porównanie kosztów związanych z tymi produktami nie jest jednak proste. Dotyczy to zwłaszcza prowizji. Klient zaciągający kredyt gotówkowy zapłaci ją raz. Natomiast korzystający z kredytu w ROR będzie ponosił ten koszt co roku, choć w pierwszym roku będzie się to nazywało opłatą za przyznanie kredytu, a w kolejnych latach – za odnowienie linii kredytowej lub za zarządzanie kredytem. Na szczęście wysokość tej prowizji wynosi zwykle 1 – 2 proc. A za kredyt gotówkowy płaci się często ok. 5 proc. Najważniejszą przewagą kredytu w ROR nad gotówkowym jest to, że każda wpłata na konto pomniejsza saldo, od którego naliczane są odsetki. Jeśli na rachunek wpłynie pensja i poleży na nim chociażby kilka dni, przez ten czas odsetki będą naliczane od niższej podstawy. Oprocentowanie kredytów w ROR w części banków tylko nieznacznie przekracza 10 proc., w innych jest zbliżone do ustawowego maksimum, czyli 20 proc. Trzeba też pamiętać, że korzystanie z takiego kredytu wymaga od klienta nieco większej dyscypliny. Nie dostaje on bowiem harmonogramu spłat. Musi sam narzucić sobie dyscyplinę, by stopniowo redukować zadłużenie. Jeśli przyznany limit nie zostanie przekroczony, bank nie będzie w żaden sposób interweniował. [ramka][b]Jak chroniony jest konsument zaciągający kredyt[/b] - Oprocentowanie kredytu konsumenckiego nie może przekraczać czterokrotności stopy kredytu lombardowego NBP. Od 25 czerwca 2009 r. wynosi ona 5 proc., a to oznacza, że bank nie może zażądać odsetek wyższych niż 20 proc. w skali roku. - Limitowana jest także wysokość prowizji i innych kosztów związanych z udzieleniem kredytu. Zgodnie z prawem nie mogą one być wyższe niż 5 proc. sumy, na jaką opiewa umowa (do tej kwoty nie są jednak wliczane koszty związane z ustanowieniem, zmianą lub wygaśnięciem zabezpieczeń i ubezpieczeń). W praktyce wiele banków stosuje w umowach o kredyty gotówkowe maksymalne prowizje dopuszczone prawem. - Konsument ma prawo odstąpić od umowy w ciągu 10 dni od jej podpisania. Wzór takiego odstąpienia jest dołączany do umowy kredytowej. Oczywiście, jeżeli kredyt został już wypłacony, klient banku ma obowiązek go zwrócić. - W umowie kredytowej musi się znaleźć informacja o rzeczywistej rocznej stopie oprocentowania kredytu (RRSO). To pozwala klientowi ocenić, ile rzeczywiście płaci za pożyczone z banku pieniądze.[/ramka] [ramka][b]Iwona Torzewska - naczelnik Wydziału Skarg w Departamencie Ochrony Klientów UKNF[/b] Pośpiech i działanie pod wpływem impulsu nie jest dobrym doradcą przy zaciąganiu zobowiązań finansowych. Przed podpisaniem umowy o kredyt zawsze należy przeanalizować jej warunki, zastanowić się, czy na pewno jesteśmy w stanie je zaakceptować i czy rzeczywiście stać nas na taki wydatek. Kredyt pozwala zaspokoić chęć posiadania, ale nie należy zapominać, że takie decyzje wymagają rozwagi i zdrowego rozsądku. Kredytobiorcy często zapominają, że podpisując umowę, biorą na siebie określone obowiązki, przede wszystkim zobowiązują się do zwrotu pożyczonej kwoty wraz z odsetkami. Stosowane przez banki wzory umów o kredyty konsumenckie z reguły są zgodne z prawem, choć nie zawsze w pełni czytelne. Rzadko mamy do czynienia ze skargami klientów w tym obszarze. Wydaje się, że więcej problemów stwarzają zakupy ratalne, które też są formą kredytu konsumenckiego. Kredytobiorcy przysługuje prawo odstąpienia od takiej umowy w terminie 10 dni od jej zawarcia. Problemy, z którymi klienci zgłaszają się do nas, bardzo często wynikają z ich winy. Na przykład nabywca, który rezygnuje z towaru, zapomina rozliczyć się z bankiem kredytującym zakup. Tymczasem jeśli rezygnujemy z towaru, jednocześnie odstępując od umowy kredytowej, musimy dopełnić dodatkowych formalności. W takiej sytuacji trzeba rozwiązać umowę kupna na piśmie oraz pisemnie poinformować bank kredytujący o odstąpieniu od umowy kredytowej. Jeśli tego zaniechamy, może się zdarzyć, że bank nie uzna odstąpienia od umowy kredytowej i podejmie wobec nas działania windykacyjne.[/ramka] [ramka] [b][link=http://www.rp.pl/temat/360933.html] Jak powinien radzić sobie konsument na rynku finansowym?[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL