Dane gospodarcze

Grube portfele Polaków

Rzeczpospolita
Polacy mają coraz więcej pieniędzy na bieżące wydatki. W drugiej połowie 2008 roku sytuacja może się zmienić i konsumpcja nieco osłabnie
Rosnące zatrudnienie i płace spowodowały, że Polacy częściej zaglądają do sklepów i wydają pieniądze. W lutym sprzedaż detaliczna wzrosła w ujęciu rocznym o blisko 24 proc.
Podobnie może być w marcu. – Krótszy miesiąc i święta mogły jednak spowodować, że wzrost może oscylować wokół 20 proc., ale to i tak bardzo dobry wynik – uważa Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku. Podobnych zwyżek należy się spodziewać przez całe pierwsze półrocze. Wkrótce większe środki zyskają bowiem emeryci dzięki 6,5-proc. waloryzacji rent i emerytur. Zwroty z podatku dzięki dubeltowej uldze prorodzinnej zyskają też pracujący rodzice. – Zastrzyk gotówki odczuje więc znaczna grupa Polaków, co będzie sprzyjało wzrostowi konsumpcji – zapewnia ekonomista ING Banku. Zdaniem Mirosława Gronickiego, byłego ministra finansów, przez pierwsze sześć miesięcy roku dynamika konsumpcji będzie się utrzymywała na poziomie 6 proc., ale potem zacznie słabnąć i w całym roku nie przekroczy 5 proc. – Sytuację zmienią drożejące kredyty i coraz wyżej oprocentowane depozyty – wyjaśnia Gronicki. Siłę nabywczą ograniczą też rosnące ceny produktów. Poza tym, jak przypomina ekonomista, w lipcu ubiegłego roku poprzedni rząd obniżył składkę rentową, co już wówczas wpłynęło na wzrost konsumpcji. W efekcie w drugiej połowie tego roku tempo jej wzrostu będzie niższe.
Mateusz Szczurek podkreśla jednak, że konsumpcja i tak będzie ostatnim czynnikiem, który przyczyni się do spowolnienia gospodarczego. – Wyczekując osłabienia tempa wzrostu PKB, spodziewam się najpierw osłabienia eksportu z powodu utrzymującego się silnego złotego i spowolnienia gospodarczego na świecie – mówi ekonomista. – Drugą oznaką byłyby słabnące inwestycje, spadek zatrudnienia i zatrzymanie wzrostu płac. Mateusz Szczurek dodaje, że najbliższe dane GUS przyniosą niespodziankę, jeśli chodzi o wynik produkcji przemysłowej. Tutaj spowolnienie może być drastyczne, z 14,9 proc. w lutym do poniżej 5 proc. w marcu. dr Halina Wasilewska-Trenkner, członek Rady Polityki Pieniężnej Rz: Ekonomiści spodziewają się, że dynamika wzrostu konsumpcji zacznie słabnąć, tymczasem ostatnie dane dotyczące sprzedaży detalicznej za luty zupełnie na to nie wskazują. Halina Wasilewska-Trenkner: Rzeczywiście pierwsze dwa miesiące tego roku nie świadczą o takim scenariuszu, ale tak naprawdę dopiero mając dane o wzroście produktu krajowego brutto za pierwszy kwartał, będzie można powiedzieć więcej o tym, jak w całym roku może się rozwijać polska gospodarka. Na razie presja popytowa cały czas jest dość wysoka, co niestety z punktu widzenia inflacji nie wróży dobrze. Gdzie szukać przyczyn tak wysokiej sprzedaży? To wynik bardzo mocno rosnących dochodów. W lutym wzrosły one o 12,8 proc., i to potwierdza tezę, że gospodarstwa domowe mają obecnie więcej środków. Od kwietnia dodatkowe środki część Polaków uzyska z ulgi prorodzinnej. Czy wysokie tempo sprzedaży utrzyma się? Trudno powiedzieć. W IV kwartale ubiegłego roku tempo wzrostu wynagrodzeń także było wysokie, w granicach 10 - 11 proc., a mimo to GUS informuje, że konsumpcja indywidualna wzrosła jedynie o 3 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2006 r. Bardzo wysoki wzrost sprzedaży w lutym może wynikać z tego, że ludzie wycofali pieniądze z giełdy. Część z nich ulokowali na lokatach bankowych, część przeznaczyli na zakupy. Z drugiej strony cały czas utrzymuje się tendencja do szybkiego zadłużania się Polaków, co także zwiększa ich możliwości nabywcze. Osobiście obawiam się gwałtownego obniżenia popytu, co w konsekwencji może prowadzić do spadku wzrostu PKB. W jakiej sytuacji mogłoby to nastąpić? Jeśli płace, a także konsumpcja będą wzrastały w tempie wyraźnie przewyższającym tempo wzrostu wydajności, to będzie problem, ponieważ naruszymy jedną z najważniejszych zasad równowagi. W efekcie może nastąpić gwałtowny wzrost cen i importu. Nie sądzę jednak, aby tego typu zagrożenia pojawiły się w I półroczu tego roku. Obawy dotyczą drugiej połowy 2008 roku. Jaka w tej sytuacji powinna być reakcja RPP? Nadal powinniśmy zacieśniać politykę monetarną. Ale czy będzie to już tylko ruch korygujący, czy dalsze ostre zaciskanie pasa, zależeć będzie od informacji płynących ze świata oraz porównania bieżących danych z danymi płynącymi z projekcji. Trudno powiedzieć, czy decyzja o podniesieniu stóp zapadnie już w kwietniu, dokładny kalendarz podejmowanych przez RPP kroków trzeba przedyskutować. rozmawiała Elżbieta Glapiak
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL