fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Częścią zamieną nie jest połowa auta

123RF
Fragmenty rozbitych pojazdów, które miały być wywiezione na Białoruś, nie były zamiennymi częściami, lecz odpadem.

Odpady mogą wywozić legalnie za granicę jedynie uprawnione podmioty, po zastosowaniu odpowiedniej procedury, przewidzianej w ustawie z 2007 r. o międzynarodowym przemieszczaniu odpadów. Gdy robi to podmiot nieuprawniony, wywóz jest nielegalny. A za taki, choćby nawet nieumyślny, grożą wysokie kary finansowe – od 50 do 300 tys. zł.

Dlatego pojawiają się próby wywozu złomu jako zamiennych części samochodowych. I ogłoszenia: „Kupię każdy samochód, niezależnie od stanu technicznego, także rozbity".

Transport zgłoszony do odprawy celnej na przejściu granicznym z Białorusią składał się właśnie z takich rzekomych części zamiennych. W rzeczywistości były to wymieszane ze sobą, skorodowane części samochodowe, połówki nadwozi, szyby, elementy wnętrz, załadowane na naczepę w sposób bezładny, niezabezpieczony przed wyciekiem płynów. Zdaniem Dariusza Świercza z Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska wystarczyło już samo spojrzenie na zdjęcia, żeby określić to jako złom.

Tak też zakwalifikowały to organy ochrony środowiska. GDOŚ stwierdził, że są to odpady i nie jest możliwe zamontowanie ich w samochodach. Za nadawcę odpadów uznano spółkę z o.o. Universal Group z Warszawy, wskazaną w zgłoszeniu celnym oraz w innych dokumentach jako sprzedawca. Nabywcą był cudzoziemiec Peter Y.

GDOŚ nakazała spółce przekazanie odpadów do recyklingu. W razie udowodnienia, że są to odpady, spółce groziły także wysokie kary. Firma broniła się zarówno w postępowaniu administracyjnym, jak i potem w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie oraz w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.

Pełnomocniczka spółki, radca prawny Małgorzata Kozak, przekonywała, że spółkę błędnie uznano za stronę postępowania, gdyż była jedynie przewoźnikiem. Nie kupowała ani nie odsprzedawała przedmiotów należących do Petera Y. Nie wyjaśniono także, które części samochodowe zostały uznane za odpady, w tym za odpady niebezpieczne. Ponieważ ustawa o międzynarodowym przemieszczaniu odpadów przewiduje wysokie kary finansowe za naruszenie jej przepisów, wszystkie okoliczności powinny być starannie ustalone. W tej sprawie staranności zabrakło – twierdziła pełnomocniczka.

Ani WSA, ani NSA nie uwierzyły, że spółka, która w dokumentach przewozowych i celnych figuruje jako sprzedawca, a jako kupujący Peter Y., była jedynie przewoźnikiem. Zeznania świadków również potwierdzają, że to właśnie ta firma wysyłała odpady na Białoruś – stwierdziły oba sądy. Nie zgodziły się ze spółką, która twierdziła, że przewożone fragmenty aut nie były odpadami i zostały wadliwie sklasyfikowane. Nie mogły być bowiem użyte zgodnie z ich dotychczasowym przeznaczeniem ani nawet być źródłem części zamiennych.

Sędzia Paweł Miładowski powiedział, że ustawa o międzynarodowym przemieszczaniu odpadów wyraźnie określa, co jest odpadem. Wywóz odpadów za granicę jest możliwy, ale tylko przez uprawnione podmioty. Brak takich uprawnień czy niedopełnienie procedur powoduje, że taki wywóz staje się nielegalny.

sygnatura akt: II OSK 3126/13

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA