fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Problem z losowaniem sędziów. Prezes Schab przeniósł sędzię - sygnalistkę do innego wydziału

AdobeStock
Sędzia, która zawiadomiła o problemie, straciła pracę w swoim dotychczasowym wydziale.

Ponad miesiąc sędziowie warszawskiego wydziału do spraw własności intelektualnej mogli otrzymywać do rozpoznania sprawy, których nie wylosował dla nich ministerialny system.

Ryzyko nieważności

Już pod koniec maja sędzia Beata Piwowarska zauważyła, że do akt został dołączony wynik losowania nieodpowiadający numerowi tej sprawy. W obawie przed kwestionowaniem wyroków zawiadomiła o tym sekretariat sądu.

– Okazało się, że doszło do przesunięcia i sędziemu, który został wylosowany do sprawy nr 9, przekazywano akta sprawy nr 10. Jak ustaliłam, w taki sposób rozdysponowano około 100 spraw – opisuje sędzia Piwowarska.

W sądzie pojawili się wizytatorzy, ale w finale sędzia została przeniesiona do innego wydziału.

– Nie mam wątpliwości, że takie działanie to chęć ukarania mnie nie tylko za wykryty błąd, ale i za wielokrotnie wyrażane zastrzeżenia do prawidłowości funkcjonowania wydziału sądu, w którym pracowałam – mówi „Rz" sędzia.

Prezes SO w Warszawie, sędzia Piotr Schab, twierdzi, że nie jest prawdą, iż kiedykolwiek przydzielono sędziom wydziału XXII inne sprawy niż wylosowane przez system losowego przydziału spraw.

– Przedmiotem badania wydziału wizytacyjnego była jedynie metodyka rejestracji spraw w jednym z repertoriów. Czynności nadzorcze nie wykazały żadnych nieprawidłowości po stronie pracowników wydziału. Uznano jedynie, że uprzednia praktyka, odpowiadająca regułom prawnym, powinna zostać zmodyfikowana dla zoptymalizowania transparentności ewidencji spraw. Zalecenia zostały niezwłocznie wdrożone – opowiada prezes SO w Warszawie.

– Fakt jest taki, że od kiedy działa system losowego przydziału spraw, zawsze numer losowania pokrywał się z sygnaturą akt, a w moim wydziale ponad miesiąc występowała rozbieżność. Doszło do nieprawidłowości, co potwierdza fakt, że praktykę po wizytacji zmieniono – twierdzi sędzia Piwowarska.

Poproszony o komentarz profesor Maciej Gutowski wskazuje, że rozpoznanie przez sędziego sprawy, która nie została mu losowo przydzielona, narusza przepisy prawa.

– W doktrynie raczej przeważa pogląd, że nie ma w takim przypadku nieważności postępowania, ale w uchwale SN z 5 grudnia 2019 r., III UZP 10/19 opowiedziano się za nieważnością. Oznaczałoby to konieczność uchylenia wszystkich takich orzeczeń. Gdyby zaś uznać, że nie ma nieważności, to postawienie skutecznego zarzutu byłoby możliwe po wykazaniu, że błąd w przydziale sprawy miał wpływ na treść orzeczenia. To byłoby bardzo trudne – wyjaśnia profesor Gutowski.

Sędzia z dużym doświadczeniem

Beata Piwowarska to jedna z najbardziej znanych sędziów w Polsce zajmujących się prawem własności intelektualnej. Przez lata stała na czele Sądu Unijnych Znaków Towarowych i Wzorów Wspólnotowych w stołecznym Sądzie Okręgowym. Wykłada na wielu uczelniach, szkoli sędziów, aplikantów i pełnomocników.

Teraz będzie się zajmować sprawami gospodarczymi, a nie tymi, w których specjalizuje się od kilkunastu lat.

Prezes Schab mówi, że do przeniesienia sędzi Piwowarskiej doszło przede wszystkim z powodu braków kadrowych w wydziale gospodarczym.

– Istotną kwestią, z punktu widzenia funkcjonowania XXII Wydziału Własności Intelektualnej, która wymagała rozwiązania przez kierownictwo Sądu Okręgowego w Warszawie, była również postawa sędzi Beaty Piwowarskiej nie tylko wobec osób zarządzających tym wydziałem, lecz także wobec innych sędziów i personelu urzędniczego. Dwukrotnie już powodowała podjęcie czynności zmierzających do zbadania podstaw wszczęcia postępowania dyscyplinarnego – mówi prezes sądu.

– Nigdy nie dotarły do mnie informacje o próbach wszczęcia postępowania dyscyplinarnego – odpowiada sędzia Piwowarska. – W grudniu 2020 r. próbowano mnie przenieść do innego wydziału. Zaopiniowali to negatywnie wiceprezes ds. gospodarczych i kolegium sądu. Teraz postanowiono zwolnić mnie na podstawie przepisów covidowych, które nie wymagają zasięgnięcia żadnej opinii. Będę się odwoływać do Krajowej Rady Sądownictwa. W XXII wydziale miałam przydzielonych i rozpoznawałam najwięcej spraw. Zawsze pracowałam uczciwie i rzetelnie. Nie wiem, czemu jestem za to karana – mówi.

Dorota Rzążewska prezes Polskiej Izby Rzeczników Patentowych

Bardzo duże nadzieje pokładałam w utworzonym 11 miesięcy temu sądzie własności intelektualnej. Jego uruchomienie postulowano od lat. Miałam nadzieję, że znajdą się w nim sędziowie, z którymi będzie można w sali rozpraw prowadzić merytoryczne dyskusje o interpretacji przepisów stosowanych w skomplikowanych czasem stanach faktycznych. Którzy rozumieją zawiłości spraw np. patentowych i nie wystarczy im tylko wiedza prawnicza, ale konieczne jest także rozumienie zagadnień technicznych i umiejętność analizy opisów patentowych. Jedynym w Polsce sądem właściwym do rozpoznawania tego rodzaju spraw jest sąd w Warszawie, dlatego tak ciężko zrozumieć rezygnację z wyspecjalizowanego w tej dziedzinie sędziego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA