fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sędzia Sądu Najwyższego - Andrzej Siuchniński - o orzekaniu w stanie wojennym

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Istotne jest nie to, że ktoś orzekał, ale jak orzekał w stanie wojennym – uważa sędzia Sądu Najwyższego Andrzej Siuchniński, który orzekał w stanie wojennym.

W ubiegłym tygodniu jeden z prawicowych portali internetowych opublikował listę obecnych sędziów Sądu Najwyższego, którzy skazywali w czasie stanu wojennego opozycjonistów. Znalazł się na niej sędzia izby karnej Andrzej Siuchniński. Jak podało wpolityce.pl, Siuchniński był w składzie sądu który wydawał wyroki na działaczy Solidarności w Bydgoszczy. Za przykład podano Marka Karnickiego skazanego na rok za organizację strajku Bydgoskiego Kombinatu Budowlanego Wschód, poprzez wzywanie pracowników przez radiotelefon do strajku.

W piątek sędzia Siuchniński wydał oświadczenie, które zostało zamieszczone na stronie internetowej Sądu Najwyższego. Pisze w nim, że „istotne jest nie to, że ktoś orzekał, ale jak orzekał w stanie wojennym na podstawie przepisów dekretu o stanie wojennym".

- Mam powody by uznać, że próby postawienia mnie w sytuacji moralnie dwuznacznej przez czynniki propagandowe (tzw. media publiczne czy prasa prawicowa) z racji orzekania w stanie wojennym (to, że orzekałem akurat w sprawach karnych było tylko kwestią podziału czynności w sądzie) odnoszą się także przynajmniej do niektórych sędziów orzekających w tych samych składach, w których ja zasiadałem – pisze Siuchniński. – Zasiadałem bowiem wyłącznie w składach kolegialnych – zaznacza.

Sędzia przekonuje, że „orzecznictwo karne Sądu Wojewódzkiego w Bydgoszczy, w stanie wojennym jak i po jego zawieszeniu było co najmniej przyzwoite". – Więcej, było ono wyrazem „cichego bojkotu" stanu wojennego mającego w swoim założeniu maksymalnie możliwie stępić ostrze założonej przez władze stanu wojennego represji, która przecież spodziewała się, że sądownictwo posłusznie będzie realizowało założone cele stanu wojennego, wymierzając surowe, zgodne z bardzo surowymi żądaniami prokuratorów kary, licząc na efekt szokowy i szybkie zdławienie wszelkiego oporu społecznego – dodaje.

- Jedynie pełne i rzetelne przedstawienie procesów z tamtego okresu, z wykorzystaniem całości materiału znajdującego się w aktach sądowych, a nie wyłącznie wybranych, pasujących do tezy zakładającej podważenie moralnego tytułu do sprawowania funkcji sędziowskich, uprawnia do oceny postaw sędziów orzekających w stanie wojennym, a społeczeństwu pozwoli zrozumieć, że poprzez „skazywanie" faktycznie osłaniali oni działaczy opozycji przed drakońskimi, wieloletnimi karami, których żądali komunistyczni prokuratorzy – przekonuje Siuchniński.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA