Tomasz Grzegorz Grosse, Sylwia Sysko-Romańczuk: Gminy wybiorą 3 maja członków KRS, TK czy RPP? Ochrona przed progresywnym walcem

Skład KRS, Trybunału Konstytucyjnego czy Rady Polityki Pieniężnej warto wyłaniać z udziałem samorządów szczebla najbliższego obywatelom, czyli gmin. To byłby sposób na uczciwy reset konstytucyjny i uczynienie z 3 maja święta demokracji – piszą politolog i ekonomistka.

Publikacja: 02.05.2024 04:30

Tomasz Grzegorz Grosse, Sylwia Sysko-Romańczuk: Gminy wybiorą 3 maja członków KRS, TK czy RPP? Ochrona przed progresywnym walcem

Foto: Adobe Stock

Zapytany o stosunek do proponowanej przez ministra sprawiedliwości Adama Bodnara propozycji reformy Krajowej Rady Sądownictwa prezydent Andrzej Duda odpowiedział, że obecnie „nie widzi żadnego rozsądnego pomysłu na zmiany, który uzyskałby szerszą aprobatę na scenie politycznej”. Wypada zgodzić się z głową państwa, że projekt zgłoszony przez obecnie rządzącą większość nie jest do zaakceptowania przez stronę konserwatywną. Nie zgadzamy się jednak, że nie ma pomysłu, który mógłby być podstawą dyskusji o uczciwym resecie konstytucyjnym. Dyskusji, którą zainicjowała kilka miesięcy temu Konfederacja.

Sędziokracja skazana na upolitycznienie. Pomysł Adama Bodnara na KRS to zły punkt wyjścia

Zacznijmy jednak od wyjaśnienia, dlaczego pomysły płynące z Ministerstwa Sprawiedliwości nie mogą być punktem wyjścia do takiej uczciwej debaty. Oprócz sporu co do uznawania sędziów powołanych już przez prezydenta problemem jest to, że rozwiązanie promowane przez Adama Bodnara nie bierze na poważnie podstawowej diagnozy, o której prawica przypomina od lat, a której jeszcze nikt nie sfalsyfikował. W centrum tej diagnozy jest teza o tendencji stanu sędziowskiego do odrywania się od etosu służby obywatelom na rzecz dryfowania w kierunku osławionej kastowości. Zaproponowany przez obecną większość rządzącą mechanizm wyłaniania składu KRS w głosowaniu ogółu sędziów tego problemu nie rozwiązuje. Zamiast tego funduje sędziokrację, która skazana jest na upolitycznienie.

Podobny los czeka dyskusję o Trybunale Konstytucyjnym. Trudno sobie bowiem wyobrazić, aby prawica zgodziła się na „zresetowanie” obecnego składu w zamian za wybór sędziów większością trzech piątych w pierwszym podejściu, ale już zwykłą większością w sytuacji braku tej szerszej, wykraczającej ponad jeden z obozów zgody co do zaproponowanych kandydatur. To rozwiązanie jest prostą drogą do politycznego zdominowania Trybunału przez obecną większość. Co ważniejsze jednak, nie rozwiązuje problemu słabnącej legitymizacji tej instytucji.

Docenić należy wielokrotnie deklarowaną otwartość prezydenta Andrzeja Dudy na debatę o zmianach ustrojowych. Taka otwartość jest w naszym przekonaniu przejawem politycznego realizmu. Obecna większość w ciągu zaledwie stu kilkudziesięciu dni swojego sprawowania władzy zdążyła już udowodnić, że jest w stanie łamać prawo w imię celów politycznych. Przypomnijmy tylko, jak przejmowano media narodowe, prokuraturę. Jaki pokaz siły i naruszenia procedur zademonstrowano przy okazji przeszukania domu Zbigniewa Ziobry. To tylko najbardziej spektakularne przykłady odsłaniające tendencję, która może się w przyszłości nasilić. 

I choć ostatnie wybory samorządowe nastrajają konserwatywnych wyborców umiarkowanym optymizmem, nie dajmy się zwieść zbytniej pewności siebie. Dynamika zmian politycznych sprawia, że za jakiś czas Polska może nie być już taka, jaką dziś ją znamy.

Realizm polityczny podpowiada, że prawdziwie bezstronne instytucje państwa będące arbitrami w sporach politycznych mogą w nadchodzących latach pomóc obecnej opozycji i przynajmniej częściowo zabezpieczyć prawicową część narodu przed progresywnym walcem, który zaczął się przetaczać. Wspomnijmy tylko pigułkę „dzień po”, kwestie aborcji, zmian w oświacie, i zauważmy, że tę rewolucję obyczajową w obliczu prezydenckich wet wchodząca w skład rządu lewica „przepychać” będzie z użyciem budzących wątpliwości prawne bajpasów. 

Czytaj więcej

Reforma TK z pakietem Bodnara - plan niezbyt realny, ale ambitny

Fakt, że obecna większość całkowicie ignoruje Trybunał Konstytucyjny, odmawiając mu legalności, może budzić nasz sprzeciw, jednak w realnej polityce brak hamulca bezpieczeństwa dla władzy jest zagrożeniem przede wszystkim dla opozycji i dla wartości reprezentowanych przez popierających ją obywateli. Dlatego uczciwy reset jest w interesie Prawa i Sprawiedliwości, Suwerennej Polski, Konfederacji i obywateli popierających te ugrupowania.

Kto powinien wybierać członków TK, KRRiT czy Rady Polityki Pieniężnej? Oddajmy głos gminom

Piszemy te słowa jako zaangażowani w stowarzyszenie Inkubator Umowy Społecznej, które od ponad sześciu lat pracuje nad propozycjami uczciwego resetu konstytucyjnego. W toku tych prac angażujących osoby o bardzo odmiennych poglądach ideowych powstały rozwiązania na poważnie traktujące aksjologiczne postulaty prawicy dotyczące mocniejszej legitymizacji i rozliczalności takich instytucji, jak właśnie KRS czy TK. Są to zarazem rozwiązania kotwiczące bezstronność tych instytucji w ich przybliżeniu zwykłym ludziom. Siłą tej propozycji jest ponadto „nieprzejmowalność” projektowanych instytucji przez elity wprowadzające tylnymi drzwiami rewolucję kulturową. Przynajmniej dopóty, dopóki znacznej część Polaków bliższa jest konserwatywna wizja Polski.

Nasi bardziej liberalni koledzy, z którymi razem napisaliśmy książkę „Umówmy się na Polskę”, Maciej Kisilowski i Anna Wojciuk, przedstawili propozycję resetu konstytucyjnego najważniejszych instytucji państwa. Pomysł ten zakłada, że skład KRS, TK, a także Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Kolegium Najwyższej Izby Kontroli oraz Rady Polityki Pieniężnej byłby wyłaniany z udziałem samorządów szczebla najbliższego obywatelom, czyli gmin. 

Czytaj więcej

Prof. Anna Wojciuk: Trzeba zmienić ustrój Polski

Merytoryczny poziom kandydatur byłby zapewniony przez mechanizm ich zgłaszania, angażujący środowiska eksperckie, uczelnie, organizacje pozarządowe. Jednak spośród tych kandydatur wyboru dokonywałyby zgromadzenia wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, głosujących głosem ważonym liczebnością populacji. 

W takim procesie duża liczba mniejszych i zazwyczaj konserwatywnych gmin wraz z reprezentującymi kulturowo umiarkowane przekonania mniejszymi miastami byłyby przeciwwagą dla dużych, ale nielicznych miast – współczesnych bastionów kulturowej rewolucji. Fakt, że proporcja konserwatystów i liberałów jest różna w różnych województwach, byłby gwarancją, że aksjologiczna równowaga zostanie odzwierciedlona w tych ważnych instytucjach.

Silne państwo potrzebuje prawdziwej elity

Istotą proponowanego oddolnego resetu konstytucyjnego jest narodowy dialog przy uznaniu różnic między Polakami. Włodarze gmin różnej wielkości mogliby corocznie, np. 3 maja, gromadzić się na uroczystych wojewódzkich spotkaniach, mając wpływ na kształtowanie elity państwowej. Sposób wyłaniania składu tych instytucji nawiązywałby do najlepszych tradycji republikańskich I Rzeczypospolitej. Niemniej uprawnienia samorządowców byłyby wyjątkowe w porównaniu z rozwiązaniami spotykanymi u innych narodów. Dlatego istnieje szansa, że włodarze gmin zachowaliby większy szacunek do tego procesu niż politycy w Warszawie.

Silne państwo potrzebuje prawdziwej elity, elity rozliczalnej i elity przejętej sprawami tych, za których bierze odpowiedzialność, przyjmując zaszczytne funkcje. Pat na poziomie centralnym zamyka drogę do odbudowania powagi elit, za którą tak tęsknią konserwatyści. Wykorzystajmy zatem rozwiązanie na rzecz uczciwego resetu konstytucyjnego, wykorzystujące zasadę subsydiarności wywodzącą się z katolickiej nauki społecznej, aby odbudować polską wspólnotę oraz polską elitę państwową.

Autor

Tomasz Grzegorz Grosse

Prof. dr hab., wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego. Ekspert ds. integracji europejskiej oraz samorządu, współpracował z prof. Michałem Kuleszą przy reformie ustrojowej 1998 r., autor m.in. „Suwerenności i polityczności. Studium integracji europejskiej”

Autor

Sylwia Sysko-Romańczuk

Ekonomista, profesor Politechniki Warszawskiej, podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej w pierwszym rządzie Jarosława Kaczyńskiego w latach 2006–2007. Współautorka, wraz z Tomaszem Grzegorzem Grossem, książki „Umówmy się na Polskę” (Znak 2023) nominowanej do tegorocznej Nagrody im. Marcina Króla 

Zapytany o stosunek do proponowanej przez ministra sprawiedliwości Adama Bodnara propozycji reformy Krajowej Rady Sądownictwa prezydent Andrzej Duda odpowiedział, że obecnie „nie widzi żadnego rozsądnego pomysłu na zmiany, który uzyskałby szerszą aprobatę na scenie politycznej”. Wypada zgodzić się z głową państwa, że projekt zgłoszony przez obecnie rządzącą większość nie jest do zaakceptowania przez stronę konserwatywną. Nie zgadzamy się jednak, że nie ma pomysłu, który mógłby być podstawą dyskusji o uczciwym resecie konstytucyjnym. Dyskusji, którą zainicjowała kilka miesięcy temu Konfederacja.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Publicystyka
Rusłan Szoszyn: Tomasz Szmydt napuszczony na polską ambasadę w Mińsku. Dlaczego Aleksandr Łukaszenko to robi?
Publicystyka
Sondaż: Komisja ds. badania wpływów rosyjskich dzieli Polaków. Wyborcy PiS przeciw
Publicystyka
Jerzy Haszczyński: Polska była proizraelska, teraz głosuje w ONZ za Palestyną
Publicystyka
Artur Bartkiewicz: Czy sprawa sędziego Tomasza Szmydta najbardziej zaszkodzi Trzeciej Drodze i Lewicy?
Publicystyka
Bogusław Chrabota: Jarosław Kaczyński podpina się pod rolników. Na dłuższą metę wszyscy na tym stracą