fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Postępowanie podatkowe

Marek Isański: Przedawnienie w podatkach to giga patologia

Adobe Stock
Nie można nie zauważyć, że administracja podatkowa za akceptacją sądów widzi i stosuje realnie przepisy o przedawnieniu w sprawach podatkowych, ale tylko wtedy gdy jest to korzystne dla budżetu państwa.

Np. bez najmniejszych oporów odmówi zwrotu nawet arcy oczywistej nadpłaty, gdy wniosek złożony zostanie dzień po upływie przedawnienia zobowiązania. Nikt się wśród pracowników administracji nie przejmuje tym, że doszło do bezpodstawnego wzbogacenia (!) przez budżet państwa kosztem prawa majątkowego obywatela. A przecież od czasów Arystotelesa wiadomo, że nikt (zwłaszcza państwo) nie może czerpać korzyści z własnej niegodziwości. Bo do zapłacenia nieistniejącego podatku (nadpłaty) dochodzi zazwyczaj wskutek wprowadzenia podatnika w błąd przez urzędników fiskusa. Obywatel w zaufaniu do organów państwa nakłada na siebie nieistniejący podatek. A o tym, że został wprowadzony w błąd dowiaduje się po kilku latach dopiero gdy dochodzi do zmiany linii orzeczniczej sądu administracyjnego. Taka sytuacja spotkała min. kilkanaście tysięcy osób – ofiar tzw. ulgi meldunkowej. A to nie jest jedyny taki przypadek.

Natomiast, gdy podatnik broniąc się przed weryfikowaniem jego rozliczeń podatkowych za odległe okresy rozliczeniowe (taki eufemizm, który oznacza bezprawne „hodowanie" odsetek) powołuje się na przedawnienie to w odpowiedzi pada zawsze tylko jeden argument: do przedawnienia nie doszło, ponieważ jego bieg został skutecznie przerwany/zawieszony.

Przepisy o przedawnieniu wykładane są wówczas w sposób taki, że przedawnienia dla podatnika nie ma. Organy podatkowe mają wiele „wytrychów" (sposobów nadużywania obowiązujących) aby uczynić z przedawnienia fikcję. Dzieje się to cały czas za akceptacją sądu administracyjnego, który nie tylko ma kontrolować administrację, ale przede wszystkim ma chronić praw podmiotowych obywateli, którzy się do niego o to właśnie zwracają.

Źródłem problemu jest antyobywatelskie i wręcz antypaństwowe podejście aparatu podatkowego do kontroli poprawności składanych przez podatników deklaracji rozliczeniowych w sprawach podatkowych. Te postępowania wszczynane są zdecydowanie zbyt późno, pod sam koniec okresu przedawnienia. Jedynie formalnie wydaje się, że jest to zgodne z prawem, a w rzeczywistości powodują giga patologie w działaniu administracji, o czym poniżej.

Wydaje się oczywiste, że już tylko takie zachowanie organów państwa, które mają obowiązek działać jedynie na podstawie i w granicach prawa i których zadaniem jest dbanie o terminowy wpływ należnych państwu podatków, powinno napotkać zdecydowaną reakcję Ministra Finansów i sądów (....).

Niestety nic takiego się nie zdarzyło i w wielu prowadzonych wg powyżej przedstawionego schematu urzędnicy zbytnio przesadzili z „hodowaniem" odsetek od zobowiązań podatkowych i nie zdążyli wydać decyzji nakładającej podatek przed upływem terminu przedawnienia zobowiązania. Oczywiście obiektywnie żadnego podatku mogło nie być, ale skoro urzędnik wszczął postępowanie to musi ono zakończyć się przypisem podatku – taka niestety jest praktyka. Aparat podatkowy zawsze umiał sobie z tym poradzić. Kiedyś wystarczyło, że wydał niezgodną z prawem decyzję w przeddzień przedawnienia i na jej podstawie wszczął egzekucję co zgodnie z funkcjonującą ponad 15 lat linią orzeczniczą sądu administracyjnego powodowało, że zobowiązanie nigdy się już nie przedawniało. Kolejnym dużo prostszym „rozwiązaniem" aby nie doszło do przedawnienia jest wszczęcie postępowania karnego skarbowego, nawet gdy nie ma do tego żadnych podstaw prawnych. I sąd takie działania od samego początku akceptował. Co więcej akcentował w wyrokach i nawet uchwałach 7 sędziów NSA, że nie może analizować dla potrzeb postępowania podatkowego zasadności/podstaw wszczęcia postępowania karnego skarbowego. Nie zauważał, że konsekwencją jego wykładni jest doprowadzenie do fikcyjności instytucji przedawnienia, czyli wskutek wykładni pozbawiono podatnika/obywatela prawa do przedawnienia. Co więcej nie tylko wszczyna się setki tysięcy postępowań karnych skarbowych bez żadnych do tego podstaw prawnych, ale wielu niewinnym osobom stawia się zarzuty karne (!) tylko po to aby firmować opieszałość fiskusa/hodowanie przez fiskusa odsetek za zwłokę. Taka wykładnia zachęca wręcz do jeszcze większej opieszałości.

To giga patologią, ponieważ skutki zgubne są zarówno dla państwa jak i dla obywatela/podatnika. Jedynym beneficjentem jest źle zorganizowana administracja, która może domagać się jeszcze większych nagród i uprawnień argumentując to tym, że obywatele to potencjalni oszuści, z którymi oni tak z poświęceniem walczą.

A rozwiązanie problemu zbyt trudne nie jest.

Wystarczy aby sąd administracyjny zauważył, że każde wszczęcie postępowania karnego skarbowego z wniosku organu podatkowego, gdy wywołuje skutek w postaci zawieszenia biegu terminu przedawnienia zobowiązania w ten sposób, że pozwala prowadzić postępowanie podatkowe po upływie terminu przedawnienia, jest zwykłym nadużyciem prawa

Oczywiście organ podatkowy może wnosić do organu postępowania przygotowawczego o wszczęcie postępowania karnego skarbowego, ale nie może to dawać mu więcej czasu na prowadzenie postępowania.

Najwyższy już czas, aby przy wykładni przepisów o zawieszeniu biegu przedawnienia wziąć pod uwagę, że celem ustawodawcy mogło być i było jedynie zawieszenie biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego, gdy żadnego postępowania w sprawie nie prowadzi organ podatkowy. A gdy inne organy, takie jak Policja, CBS,CBA, uzyskają materiał dowodowy o czynie karnym skarbowym mają/uzyskują możliwość zawnioskowania do finansowego organu postępowania przygotowawczego o wszczęcie postępowania karnego skarbowego. I tylko takie postanowienie, jeśli będzie posiadało uzasadnione podstawy ma zawieszać bieg terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA