Podatki

PIT: kiedy skarbówka zażąda podatku od majątku rodzinnego

AdobeStock
Osoba, która zamierza sprzedać rzeczy otrzymane od rodziców, powinna zaczekać pół roku. Inaczej będzie się musiała podzielić zyskiem z fiskusem.

Przepisy są nieubłagane – jeśli szybko sprzedamy otrzymany w darowiźnie bądź spadku majątek, musimy wyliczyć dochód z transakcji i zapłacić podatek. Skarbówka też nie zamierza w tej sprawie ustępować. Potwierdza to interpretacja dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej.

Czytaj także: Darowizna od matki do opodatkowania po latach - interpretacja podatkowa

Wystąpiła o nią kobieta, która dostała od ojca rzeczy pozostałe po prowadzonym przez niego sklepie z artykułami elektrycznymi. Zlikwidował go już 20 lat temu, a córka postanowiła teraz pozbyć się zalegających w domu przedmiotów. Są to m.in. kable, gniazdka, wtyczki. Kobieta zamierza wystawić je na Allegro po niższych niż rynkowe cenach. Podkreśla, że pieniądze ze sprzedaży przeznaczy na opłaty za pobyt ojca w domu opieki.

Nabycie dopiero w momencie darowizny

Czy kobieta musi zapłacić podatek? Twierdzi, że nie, ponieważ nie prowadzi działalności gospodarczej, chce tylko sprzedać zgromadzony przed laty towar.

Powołała się też na art. 10 ust. 1 pkt 8 lit. d ustawy o PIT, z którego wynika, że przychód z transakcji wykazujemy tylko wtedy, gdy sprzedajemy rzeczy, które mamy krócej niż pół roku.

Czytaj także: Rodzinna darowizna może być podatkową pułapką

I właśnie ten przepis zadecydował o negatywnej odpowiedzi fiskusa. Urzędnicy dopytali kobietę, kiedy dokładnie dostała od ojca pozostały po jego działalności majątek. Okazało się, że w marcu bieżącego roku.

Skarbówka uznała więc, że sprzedaż trzeba opodatkować. Nie minęło bowiem pół roku od nabycia (które nastąpiło w drodze darowizny) rzeczy przez kobietę. Dopiero w marcu stała się ich właścicielką, wcześniej należały do jej ojca. BdTXT - W - 8.15 J: Jeśli kobieta chce uniknąć podatku, musi zaczekać ze sprzedażą do początku października. Półroczny termin liczy się bowiem od końca miesiąca, w którym nabyliśmy daną rzecz (interpretacja nr 0112-KDIL3-1.4011.272.2018.2.GM).

Ciężko wykazać jakieś koszty

– Interpretacja wydaje się krzywdząca, jest jednak zgodna z przepisami – mówi Grzegorz Gębka, doradca podatkowy w kancelarii GTA. – Wynika z nich jasno, że jeśli sprzedajemy rzeczy, które mamy krócej niż pół roku, powinniśmy się rozliczyć z fiskusem. Niezależnie od okoliczności sprawy. Czy jest to wyprzedaż majątku po firmie ojca, czy spieniężenie odziedziczonego zbioru książek albo monet, czy też pozbycie się nietrafionego prezentu. Zawsze obowiązuje półroczny termin – dodaje ekspert.

– Problem w tym, że sprzedawca, który szybko pozbędzie się otrzymanego nieodpłatnie majątku, najprawdopodobniej zapłaci podatek od całej kwoty uzyskanej ze sprzedaży – tłumaczy Grzegorz Gębka. – Kosztem uzyskania przychodu ze zbycia otrzymanej w darowiźnie bądź spadku rzeczy jest bowiem tylko wartość nakładów poniesionych w czasie jej posiadania. Ewentualnie można też odliczyć wydatki związane z samą sprzedażą, ale to niewielkie kwoty, np. koszty przesyłki.

Dochód do zeznania rocznego

Dochód z transakcji wykazujemy w zeznaniu rocznym. Doliczamy do innych (np. z umowy o pracę czy umowy o dzieło) i od całości płacimy podatek według skali (czyli 18 albo 32 proc. w zależności od wysokości wszystkich zsumowanych dochodów).

Opisane zasady rozliczenia potwierdzają też inne interpretacje fiskusa. Przykładowo Izba Skarbowa w Łodzi zajęła się sprawą kobiety, która sprzedała cenną monetę otrzymaną w spadku. Cena została ustalona na licytacji internetowej. Czy trzeba transakcję wykazać w zeznaniu podatkowym? Nie, ponieważ od nabycia monety (chodzi o datę nabycia spadku, czyli śmierci spadkodawcy) minęło ponad pół roku (interpretacja nr IPTPB2/415-312/11-2/KK).

Pamiętajmy też, że jeśli wartość sprzedawanego przedmiotu przekracza 1 tys. zł, kupujący musi zapłacić podatek od czynności cywilnoprawnych. Wynosi on 2 proc. tej wartości.

W firmie inne rozliczenie

Problemów z podatkiem nie będzie, jeśli ze sprzedażą otrzymanej w darowiźnie rzeczy zaczekamy pół roku. Ten termin nie dotyczy przedsiębiorców. Jeśli sprzedają firmowy majątek, muszą wykazać przychód z działalności gospodarczej niezależnie od tego, czy mają go pół roku czy np. dwa lata.

Co istotne, za przedsiębiorcę fiskus może uznać też tego, kto nie zarejestrował działalności gospodarczej, ale handluje różnymi rzeczami, np. sprzętem elektronicznym na dużą skalę. Nie będzie nim osoba, która sprzedaje sporadycznie stare rzeczy. Z interpretacji skarbówki wynika na przykład, że nie prowadzi działalności gospodarczej kobieta, która pozbyła się kolekcji porcelanowych filiżanek i starych książek. Albo mężczyzna, który sprzedał na Allegro kupione kilka lat wcześniej na własny użytek spinki do koszuli, broszki, kufle i podgrzewacz do butelek.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL