fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Auto na firmę w całości w kosztach, nawet jeśli jeździmy nim też prywatnie - interpretacja podatkowa

Adobe Stock
Wydatki na zakup samochodu można w 100 proc. rozliczyć w działalności, nawet jeśli jeździmy nim też prywatnie.

Ta interpretacja ucieszy wszystkich, którzy kupują samochód osobowy na firmę. Fiskus potwierdził, że wykorzystywanie auta także poza działalnością nie wyklucza rozliczenia wydatku na jego nabycie w podatkowych kosztach. I to w całości.

– Przepisy nie mówią nic o tym, że samochód będący środkiem trwałym musi być wykorzystywany w 100 proc. na cele służbowe. Nie wspominają też o proporcjonalnym rozliczaniu odpisów amortyzacyjnych od wartości auta. Nie ma więc znaczenia, czy samochód jest wykorzystywany w firmie w 90 czy 50 proc., wydatki na jego nabycie rozliczymy w całości w podatkowych kosztach. Jedyne ograniczenie to limit 150 tys. zł przy amortyzacji – tłumaczy Radosław Żuk, doradca podatkowy, prezes kancelarii ADN Podatki.

Czytaj też:

Wyprawy po zakupy i na uczelnię

O interpretację w tej sprawie wystąpił przedsiębiorca działający w branży turystycznej. Chce kupić samochód osobowy i wprowadzić go do ewidencji środków trwałych. Będzie nim woził rzeczy niezbędne do prowadzenia działalności, np. środki czystości i artykuły spożywcze.

Przedsiębiorca planuje amortyzować auto i rozliczać odpisy w całości w kosztach (wartość pojazdu nie przekracza 150 tys. zł). Przyznaje się jednak, że będzie też wykorzystywać samochód w innych celach, np. do dojazdów na uczelnię, na której jest zatrudniony.

Czy mimo to wolno mu rozliczyć auto w całości w kosztach? Tak.

– Możliwe jest zaliczenie do kosztów uzyskania przychodów pełnych odpisów amortyzacyjnych niezależnie od tego, że samochód będzie częściowo wykorzystywany do celów prywatnych – czytamy w interpretacji dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej (nr 0115-KDIT2-3.4011.380. 2019.2.AD).

– To słuszne podejście. Przedsiębiorca nie musi liczyć proporcji, w jakiej samochód jest wykorzystywany w celach firmowych, a w jakiej do spraw prywatnych. Nie musi też rozdzielać odpisów amortyzacyjnych – mówi Radosław Żuk.

Kiedyś interpretacje były surowe

Nie zawsze jednak fiskus był tak wyrozumiały dla przedsiębiorców. Jeszcze kilka lat temu zdarzały się interpretacje, w których skarbówka podkreślała, że samochód osobowy będący środkiem trwałym musi być wykorzystywany wyłącznie w działalności gospodarczej. Jeśli jest używany także prywatnie, odpisy amortyzacyjne nie mogą być kosztem. Na szczęście dla podatników fiskus zmienił zdanie.

Dobrą wiadomością jest też to, że od 1 stycznia 2019 r. podniesiono limit odpisów amortyzacyjnych, które mogą być kosztem. Wcześniej wynosił 20 tys. euro, teraz 150 tys. zł. Resort finansów potwierdził, że dotyczy też tych, którzy już mieli samochody w firmie wcześniej (pisaliśmy o tym w „Rzeczpospolitej" z 22 listopada 2018 r.). Oznacza to, że także przedsiębiorcy amortyzujący stare pojazdy mogą zaliczyć większą kwotę do podatkowych kosztów.

Od 1 stycznia 2019 r. mamy też limit dla wydatków na eksploatację. Jeśli przedsiębiorca używa auta będącego środkiem trwałym także do spraw prywatnych, zalicza do kosztów tylko 75 proc. wydatków na paliwo, remonty, mycie czy wymianę opon. Podobnie jest z pojazdami leasingowanymi.

– Generalnie fiskus nie kontroluje szczegółowo tego, w jaki sposób jest wykorzystywany firmowy samochód. Zdarza się jedynie, że kwestionuje rozliczanie w podatkowych kosztach wydatków na luksusowe auta. Argumentując, że samochód z najwyższej półki nie jest niezbędny w firmie. To oczywiście argument do podważenia, bo przecież sam przedsiębiorca powinien decydować o tym, co jest mu potrzebne w działalności – mówi Radosław Żuk.

Nie ma ilościowych ograniczeń

A czy biznesmen, który prowadzi firmę sam, bez zatrudniania pracowników, może rozliczać w kosztach dwa samochody? Tak, fiskus potwierdza to w interpretacjach. Przyznaje, że przepisy ustawy o PIT nie ograniczają możliwości wykorzystywania na potrzeby działalności gospodarczej różnych środków transportu. Nie wprowadzają też ograniczeń co do ich ilości (szerzej na ten temat pisaliśmy w „Rzeczpospolitej" z 23 września br.).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA