Ostatnio mamy wiele kontrowersyjnych reklam. Dużo mówiło się o reklamie Tigera i firmie Maspex.
- Podstawowa zasada komunikacji marketingowej brzmi „wyróżnij się albo zgiń”. Skandal i kontrowersja jest jednym, chociaż nie jedynym ze sposobów wyróżnienia się. Ponieważ często bywa to skuteczne, dla wielu marketerów jest to kuszące – tłumaczył Grzeszkowski.
Gość zaznaczył, że kontrowersji wcale nie jest więcej.
- Obserwuję rynek reklamowy od wielu lat. Teraz mamy media społecznościowe i reakcje konsumenta widzimy od razu. Jedna nakręca drugą – mówił.
Przyznał, że media społecznościowe, to jeden z najciekawszych elementów przestrzeni komunikacji marketingowej w tym momencie.
Przypomniał, że wiosną tego roku pojawiła się kampania Reserved, gdzie bohaterka szukała wirtualnego Wojtka.
- Bardzo wielu internautów zaangażowało się. Dziewczyna opisywała chłopaka, którego spotkała na koncercie, po czym dokładnie opisywała w jaki sposób był ubrany. Oczywiście była to ukryta komunikacja marki Reserved. Opisywała kurtkę, spodnie itd. Bardzo wielu użytkowników weszło w tę interakcję, a finalnie poczuli się oszukani - wyjaśnił Grzeszkowski.
Przyznał, że za sprawą rozwoju internetu musimy zdawać sobie sprawę, iż obecność danego produktu czy usługi może wiązać się z pomysłem marketera, a niekoniecznie spontanicznym wyborem danego youtubera czy blogera.
Grzeszkowski zaznaczył, że nagość i charakterystyczna golizna w reklamie powoli odchodzi do lamusa.
- W tym momencie jest ona domeną firm produkujących np. cement – mówił.
Przyznał, że prostej golizny jest w reklamach coraz mniej.
- Więcej jest działań podprogowych i poszukiwania benefitów, które dopiero w głowie konsumenta zostaną przełożone na atrakcyjność seksualną jak np. wyraziste auto, potrzeba posiadania pięknego ciała czy świetne ciuchy -tłumaczył gość.
Grzeszkowski podał, że rynek reklamowy rośnie bardzo stabilnie, ale mało spektakularnie.
- W tym roku prognozowany jest wzrost powyżej 2 proc. - oszacował.
- Ciekawsze rzeczy dzieją się w ramach tego tortu. Prawie połowa należy do stacji telewizyjnych, ale bardzo dynamicznie rosną wszelkie kanały cyfrowe i tam dzieje się najwięcej. Ta część rośnie o kilkaset procent rok do roku – zdradził.