fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Czy Volkswagen zapłaci za wady? Sąd zdecyduje o dopuszczalności pozwu zbiorowego

Bloomberg
Pięć godzin zajęły utarczki prawników, czy dopuszczalny jest pozew zbiorowy dotyczący oprogramowania silników zaniżającego poziom spalin w autach.

To pierwszy taki pozew w Polsce: 54 posiadaczy aut marki Volkswagen domaga się od centrali koncernu po 30 tys. zł. Powołują się na dołączoną do pozwu opinię zespołu rzeczoznawców, że jest techniczna możliwość doprowadzenia pojazdu do zgodności ze specyfikacją (i homologacją), ale naprawa kosztuje właśnie 30 tys. zł. Poszkodowanych jest oczywiście więcej. Tylko w jednej kancelarii ok. 4 tys. posiadaczy samochodów czeka, aby ewentualnie przyłączyć się do grupowego procesu, jeśli warszawski Sąd Okręgowy na to pozwoli.

Zbiorowo tylko w Polsce

Właśnie ta wstępna kwestia, na której rozbija się wiele pozwów zbiorowych, zajęła bitych pięć godzin pierwszej, poniedziałkowej, rozprawy.

Pełnomocnicy pozwanego koncernu rzucili wiele proceduralnych kłód. Po pierwsze, czy mamy po stronie pozwanego, a dokładnie centrali Volkswagen AG w Wolfsburgu, do czynienia z winą i z czynem niedozwolonym (deliktem). Jest to kwestia kluczowa, gdyż wtedy może być zastosowany wyjątek od zasady, że generalnie w Europie pozywa się firmę w jej siedzibie. A to by oznaczało, że proces zbiorowy nie mógłby się toczyć w Polsce. Smaczku sprawie dodaje fakt, że w Niemczech nie ma pozwów zbiorowych, a polska procedura grupowa milczy na temat tej transgranicznej (jurysdykcyjnej) kwestii.

Sprawa jest tym bardziej skomplikowana, że auta pochodziły z różnych fabryk, wręcz krajów. W tych 54 przypadkach tylko dwa z Polski, a sprzedawała je w naszym kraju spółka córka, generalny importer. Tyle że importer nie został pozwany, może dlatego, że wtedy kluczowe byłyby umowy kupna aut, a także niedochowanie specyfikacji. Ale wtedy pojawiłby się znów problem sądu niemieckiego – to jeden z argumentów za odrzuceniem pozwu adwokata Marcina Radwana-Röhrenschefa, pełnomocnika koncernu.

– Pozywamy centralę VW, gdyż to ona jest producentem wadliwych samochodów, to ona wydała nieprawdziwe homologacje i wprowadziła auta na polski rynek (jako produkt niebezpieczny), i dlatego dochodziło do szkody – mówili prawnicy z Kancelarii Świeca i Wspólnicy, która prowadzi sprawę w imieniu uczestników grupy.

Na kolejne pytania sędziów o sprecyzowanie podstawy faktycznej i prawnej pozwu mec. Krzysztof Głogowski odpowiedział, że o winie koncernu wie cały świat, a w Stanach Zjednoczonych na mocy ugody przyznał on poszkodowanym 20 mld dolarów.

Czyja wina

Kolejna prawna i proceduralna kwestia, to czy takie roszczenia kwalifikują się do postępowania grupowego. Pełnomocnik koncernu wskazywał, że część posiadaczy aut jest ich właścicielami, ale część je wyleasingowała, więc nic nie straciła. Auta są różne, więc różne mogą być koszty naprawy, być może potrzebnych będzie 16 ekspertyz.

Owszem, ekspertyza będzie konieczna, ale wystąpiliśmy, aby instytut wydał jedną opinię dla wszystkich aut, jeśli to możliwe – to odpowiedź powodów.

Z powodu wielu zarzutów i modyfikacji podstaw pozwu sędzia Joanna Bitner odroczyła wydanie orzeczenia o jego dopuszczalności do 27 listopada. Jeśli sąd dopuści grupowe postępowanie, inni poszkodowani będą mogą do niego przystąpić.

Podobne procesy są prowadzone nie tylko w Polsce, w samych Niemczech zapadło kilkadziesiąt wyroków korzystnych dla posiadaczy aut produkcji VW. Sam koncern przyznał, że w Polsce takich aut jest 140 tys., ale według innych szacunków może ich być nawet 200 tys. Powodzenie tego pozwu może zatem uruchomić kolejne.

sygnatura akt: III C 1310/16

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA