fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Zatrudnianie cudzoziemców: jak przedsiębiorcy omijają przeciążone urzędy

Adobe Stock
Zamiast czekać miesiącami na zezwolenie, firmy mają inne metody ściągnięcie Ukraińców do Polski.

Wśród przedsiębiorców furorę ostatnio robi delegowanie pracowników spoza Unii Europejskiej do pracy w Polsce. Pozwala na w pełni legalne sprowadzenie cudzoziemca do pracy w Polsce.

– Podstawę do tego daje funkcjonujący od dawna art. 87 ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, który jest obecnie odkrywany przez biznes na nowo, bo daje możliwość ominięcia kolejek w urzędach wydających zezwolenia na pracę cudzoziemca w Polsce – tłumaczy Przemysław Ciszek, radca prawny i partner w kancelarii C&C Chakowski&Ciszek.

Czytaj też:

Zagadka pracownicza - komentuje Marek Kobylański

Delegowanie pracowników

Najprostszym rozwiązaniem jest przewidziane w art. 87 ust. 2 pkt 8 ustawy o promocji... delegowanie pracowników między powiązanymi spółkami. Podobnie jest z delegowaniem pracowników z Ukrainy do Polski w celu wykonania usługi transportowej. Cudzoziemiec ma wtedy prawo do pracy w Polsce bez zezwolenia, nie dłużej jednak niż 30 dni.

– Wielu polskich przedsiębiorców od lat funkcjonujących na rynkach wschodnich ma tam powiązane spółki córki czy spółki siostry, które mogą dokonać takiego delegowania pracowników do Polski – dodaje mec. Ciszek. – Choć okres dopuszczalnego przez przepisy delegowania jest stosunkowo krótki, można ten czas wykorzystać do tego, aby przetestować pracowników z zagranicy i w przypadku tych, którzy sprawdzili się w pracy, uruchomić czasochłonne procedury legalizujące ich dłuższy pobyt i pracę w Polsce w urzędzie wojewódzkim.

Obowiązują tu podobne kryteria legalności takiego delegowania jak w przypadku polskich przedsiębiorców delegujących pracowników do innych państw UE. Przy kontroli delegowanego cudzoziemca Państwowa Inspekcja Pracy lub Straż Graniczna może sprawdzić zakres działalności zagranicznej spółki.

Jeśli okaże się, że delegowanie pracowników do Polski to jej jedyne zajęcie, zostanie ono zakwestionowane, a taki pracownik i jego pracodawca będą musieli zapłacić składki i podatki w Polsce za czas delegowania. Zagraniczne spółki delegujące swoich pracowników do Polski muszą się więc liczyć z tym, że będą musiały udowodnić, że większość ich działalności ma miejsce na Ukrainie.

Student pilnie poszukiwany

Bardzo poszukiwani przez naszych przedsiębiorców są też studenci z zagranicy. Zdany egzamin na polską uczelnię daje im bowiem pełne prawo do przebywania w Polsce w czasie nauki i pracy bez potrzeby starania się o zezwolenie. A z najnowszych danych wynika, że liczba studentów z zagranicy wyniosła w zeszłym roku blisko 80 tys. osób. Połowa z tego to Ukraińcy.

Lawinowo rosnąca liczba studentów z zagranicy spowodowała jednak zmianę ustawy o cudzoziemcach, w której od 31 marca znalazł się przepis umożliwiający ministrowi spraw wewnętrznych stworzenie listy zatwierdzonych jednostek prowadzących studia. Ta lista ma służyć ograniczeniu liczby podmiotów, różnego rodzaju prywatnych uczelni wyższych, które dawały do tej pory cudzoziemcom przywilej studiowania w Polsce, a co za tym idzie, także legalnego pobytu i pracy w czasie tej nauki. – Nowe ograniczenia nie dotyczą uczelni publicznych, a jedynie prywatnych, które muszą się postarać o wpis na nową listę ministra – mówi mec. Ciszek. – Ta lista jeszcze się nie ukazała, wszystko wskazuje jednak na to, że liczba uczelni, które dają możliwość legalizacji pobytu cudzoziemcom w Polsce zostanie znacznie ograniczona.

Trzeba też pamiętać o innym ryzyku związanym z zatrudnieniem studentów z zagranicy. Praca takiej osoby jest legalna tak długo, jak długo figuruje ona na liście słuchaczy danej uczelni. Bywa jednak, że przez niezdany egzamin, nieobecności na ćwiczeniach czy spóźnioną opłatę czesnego, taki pracownik traci status studenta. W razie kontroli PIP czy Straży Granicznej takie zatrudnienie jest więc traktowane jako nielegalne. Problem w tym, że pracodawca musi w tym zakresie polegać na informacjach od tego studenta, lub żądać od niego, aby przedstawiał co chwila zaświadczenie z uczelni, że jest ciągle na liście studentów.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Michał Wysłocki ekspert BCC i dyrektor działu prawa imigracyjnego w kancelarii Sadkowski i Wspólnicy

Natura nie znosi próżni i reakcją przedsiębiorców na przedłużające się procedury w urzędach wojewódzkich w sprawie wydania zezwolenia na pracę cudzoziemca jest korzystanie przez biznes z innych, w pełni legalnych metod sprowadzania takich pracowników do pracy w Polsce. Delegowanie w celu realizacji usługi eksportowej, to krótkotrwała i okazjonalna metoda. Można jednak w ten sposób ocenić przydatność sprowadzonych w ten sposób pracowników i uruchomić czasochłonne procedury w przypadku tych, którzy się sprawdzili i warto ich zatrudnić w Polsce. Jeśli chodzi o inną bardzo popularną metodę zatrudniania cudzoziemców, którzy przyjechali do Polski na studia, obserwuję niepokojące zjawisko. Mazowiecki Urząd Wojewódzki odmawia wydawania zezwolenia na pobyt i pracę, jeśli taki wniosek złożyli zainteresowani w trakcie nauki, choć inne urzędy nie widzą tu problemu i wydają decyzje pozytywne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA