fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Czy markowa melodyjka podbije serca klientów - komentuje Jerzy Kowalski

AdobeStock
Handel byłby właściwie niemożliwy gdyby nie znaki towarowe, czyli mówiąc po ludzku marki należące do przedsiębiorców – i te globalne, ale też i te małe, by nie powiedzieć, funkcjonujące właściwie tylko dla sąsiadów.

Menedżerowie nie próżnują. Ciągle poszukują. Pragną, by znaki ich firm były nowoczesne, zarejestrowane, służyły skutecznie zwiększaniu zysków. Permanentnie chcą mieć coraz to bardziej kosmiczne sposoby i instrumenty kokietowania konsumentów, ich identyfikacji i ochrony. Cały czas rodzą się pomysły wykorzystywania nowych technologii w celu przedstawienia i utrwalenia oznaczeń postrzegalnych innymi zmysłami niż wzrok. Niekonwencjonalne metody w procesie marketingowym niewątpliwie pomagają. Jeszcze nie tak dawno dominowały znaki słowno – graficzne. Później bawiono się także kolorami. To fioletowa krówka dla słodkości, to pomarańczowa barwa dla Orange z komórkami w tle, to kolejny fiolet dla kociego pokarmu, czy czerwień dla szwajcarskich scyzoryków.

Po cóż jednak pokazywać ludzkim oczom marki Adidasa, Hugo Bossa, Chanel, Pucciniego, Zary, Skody, przeróżnych czekolad i słodyczy, towarzystw ubezpieczeniowych i banków. Uderzmy w nozdrza i kubki smakowe – uznano trochę później. Wykorzystajmy zmysł smaku i zapachu. Praktyka dowodzi, że nadal oznaczenia typu zapach czy smak mają znikome szanse na rejestrację, jako znak towarowy. Trwa więc ciągła pogoń. Ponieważ zgodnie z art. 120 ustawy Prawo własności przemysłowej znakiem towarowym może być każde oznaczenie umożliwiające odróżnienie towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa oraz możliwe do przedstawienia w rejestrze znaków towarowych w sposób pozwalający na ustalenie jednoznacznego i dokładnego przedmiotu udzielonej ochrony, to nowatorskie marki szykują się do skoku. Stąd też audiobranding, czyli wykorzystywanie zmysłu słuchu w odróżnianiu towarów na rynku. Może niedługo na murach budynków, ulicach i we wnętrz supermarketów pojawią się głośniki czy też nadajniki popularyzujące dźwiękiem sprzedawane produkty i usługi. Tak więc nadeszła chyba pora na uderzenie w zmysł słuchu, co z pewnością konsumenci przyjmą z zainteresowaniem.

Więcej o szczegółach i sekretach nowoczesnych znaków towarowych w tekście Michała Ziółkowskiego na kol. „Jak może brzmieć twoja marka".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA