Czy sędzia może zignorować wezwanie rzecznika dyscyplinarnego?

Wiesław Kozielewicz: Postępowanie dyscyplinarne jest postępowaniem toczącym się w oparciu o ustawę. Ustawa jest więc podstawą, ale dla mnie to minimum. Są przecież zasady etyki, one także wchodzą w grę w takich postępowaniach. Sędzia, podobnie jak i członkowie innych korporacji zawodowych, a jest ich ok 60, ma obowiązek respektować zasady regulujące wykonywanie tego zawodu. A skoro są w nim przewidziane sankcje, to musi respektować również i je.

Co się stanie, kiedy jednak nie stawi się u rzecznika?

Moim zdaniem grozi mu kolejne postępowanie.

To niezbyt surowe konsekwencje?

Uważam, że nie. Bywały gorsze. Przed wojną np. warszawski adwokacki sąd dyscyplinarny zakwalifikował jako delikt dyscyplinarny samo nieprzyznanie się do przewinienia. Jak widać, konsekwencje szły dużo dalej.

A jeśli sędziowie podważają podstawy funkcjonowania obecnych rzeczników ?

To nie są sytuacje, które usprawiedliwiają ich ignorowanie. W interesie sędziego jest poddanie się postępowaniu i wyjaśnienie stawianych im zarzutów.

Trochę inaczej wygląda sytuacja w postępowaniu wyjaśniającym.

Ja je nazywam postępowaniem przeddyscyplinarnym. Zmierza bowiem do ustalenia, czy po zgromadzeniu różnych dowodów istnieją podstawy do wszczęcia postępowania np. z urzędu.

A co się dzieje, kiedy dowody są mocne?

Rzecznik przygotowuje wniosek o ukaranie (odpowiednik aktu oskarżenia). Reszta należy do sądu dyscyplinarnego, najpierw pierwszej instancji a potem, jeśli trzeba, i drugiej.