Ważą się losy przepisów reformujących Krajową Radę Sądownictwa. Czy prezydent powinien podpisać tę ustawę?
Moją rolą nie jest podpowiadanie prezydentowi konkretnych działań. Podejmie on decyzję samodzielnie. Sąd Najwyższy jako uprawniony organ, wydał opinię dotyczącą tych przepisów i była ona negatywna. Oczywiście, nie krytykujemy całej ustawy, ale są tam rozwiązania nie do zaakceptowania, np. sprzeczne z konstytucją rozszerzenie kognicji NSA albo pośrednia dyskryminacja sędziów powołanych lub awansowanych od 2018 r. To sprawia, że cały projekt jest nie do przyjęcia.
Jeśli prezydent nie podpisze reformy KRS, to już w maju członkowie tej Rady zostaną wybrani w oparciu o obowiązujące prawo, czyli przez Sejm. Są jednak plany, aby przeprowadzić swoiste prawybory wśród sędziów tak, aby posłowie jedynie potwierdzili wybór dokonany w środowisku sędziowskim. Co pani o tym sądzi?
To jest pomysł niezgodny z prawem, bez podstawy w obowiązujących przepisach i ograniczający prawa wyborcze. Nie wyobrażam sobie, żeby w procedurze wyborczej do KRS przedstawiać Sejmowi tylko pewną część sędziów, którzy uzyskali wymagane w ustawie poparcie, a do tego właśnie sprowadza się pomysł prawyborów. Dodam, że w Sądzie Najwyższym mamy bardzo dobrego, w mojej opinii, kandydata do KRS. Jest nim długoletni sędzia Marcin Łochowski. Listy poparcia wszystkich sędziów SN będą oczekiwały na podpisy w moim sekretariacie, żeby ułatwić procedurę wyborczą.
Czytaj więcej
Rozpoczęła się procedura wyboru sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa. Szykują się też...
Jeżeli jednak prawybory do KRS odbędą się, to czy weźmie w nich pani udział?
Nie wezmę w nich udziału, ponieważ są one niezgodne z ustawą i z konstytucją. Uważam, że jest to dyskryminacja sędziów, ograniczanie ich praw i naruszanie przepisów. Mnie również nie podoba się obecne rozwiązanie, w którym do kandydowania do KRS wystarczy poparcie 25 sędziów. Ten próg powinien być wyższy, a wybory do KRS powinny być powszechne. Nie oznacza to jednak, że można ignorować obowiązujące prawo, tak jak chcą tego inicjatorzy tzw. prawyborów. Nie dziwi mnie to już jednak, ale to politycy doprowadzili do tego, że mamy do czynienia nie tylko z instrumentalną wykładnią prawa, ale też z jawnym gwałceniem prawa i pisaniem nowych przepisów za pomocą wykładni.
Jakie mogą być konsekwencje powołania członków KRS wyłonionych w tzw. prawyborach?
Będzie to na pewno poważne naruszenie procedury, a w konsekwencji pojawią się zapewne głosy i stanowiska, że nie ma już Krajowej Rady Sądownictwa. Ja byłabym jednak daleka od aż tak kategorycznych ocen. To jest bardzo skomplikowane i trudne zagadnienie – kiedy uchybienie prawa powoduje, że dany organ nie istnieje. Takich sporów mamy wiele, chociażby o to, kto jest prokuratorem krajowym czy rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów. Prawybory mogą mieć wpływ na wynik wyborów do KRS, a to byłoby uchybieniem, którego skutkiem mogłoby być uznanie, że KRS nie został ukonstytuowany.