Reklama

Małgorzata Manowska o prawyborach do KRS: Niezgodne z prawem

Mnie również nie podoba się obecne rozwiązanie, w którym do kandydowania do KRS wystarczy poparcie 25 sędziów. Nie oznacza to jednak, że można ignorować obowiązujące prawo, tak jak chcą tego inicjatorzy tzw. prawyborów – mówi Małgorzata Manowska, pierwsza prezes Sądu Najwyższego.

Publikacja: 16.02.2026 04:58

Małgorzata Manowska, I prezes Sądu Najwyższego

Małgorzata Manowska, I prezes Sądu Najwyższego

Foto: Piotr Gilarski/Sąd Najwyższy

Ważą się losy przepisów reformujących Krajową Radę Sądownictwa. Czy prezydent powinien podpisać tę ustawę?

Moją rolą nie jest podpowiadanie prezydentowi konkretnych działań. Podejmie on decyzję samodzielnie. Sąd Najwyższy jako uprawniony organ, wydał opinię dotyczącą tych przepisów i była ona negatywna. Oczywiście, nie krytykujemy całej ustawy, ale są tam rozwiązania nie do zaakceptowania, np. sprzeczne z konstytucją rozszerzenie kognicji NSA albo pośrednia dyskryminacja sędziów powołanych lub awansowanych od 2018 r. To sprawia, że cały projekt jest nie do przyjęcia.

Jeśli prezydent nie podpisze reformy KRS, to już w maju członkowie tej Rady zostaną wybrani w oparciu o obowiązujące prawo, czyli przez Sejm. Są jednak plany, aby przeprowadzić swoiste prawybory wśród sędziów tak, aby posłowie jedynie potwierdzili wybór dokonany w środowisku sędziowskim. Co pani o tym sądzi?

To jest pomysł niezgodny z prawem, bez podstawy w obowiązujących przepisach i ograniczający prawa wyborcze. Nie wyobrażam sobie, żeby w procedurze wyborczej do KRS przedstawiać Sejmowi tylko pewną część sędziów, którzy uzyskali wymagane w ustawie poparcie, a do tego właśnie sprowadza się pomysł prawyborów. Dodam, że w Sądzie Najwyższym mamy bardzo dobrego, w mojej opinii, kandydata do KRS. Jest nim długoletni sędzia Marcin Łochowski. Listy poparcia wszystkich sędziów SN będą oczekiwały na podpisy w moim sekretariacie, żeby ułatwić procedurę wyborczą.

Czytaj więcej

„Prawybory” do KRS. Czy czeka nas jeszcze większy bałagan w sądach?

Jeżeli jednak prawybory do KRS odbędą się, to czy weźmie w nich pani udział?

Nie wezmę w nich udziału, ponieważ są one niezgodne z ustawą i z konstytucją. Uważam, że jest to dyskryminacja sędziów, ograniczanie ich praw i naruszanie przepisów. Mnie również nie podoba się obecne rozwiązanie, w którym do kandydowania do KRS wystarczy poparcie 25 sędziów. Ten próg powinien być wyższy, a wybory do KRS powinny być powszechne. Nie oznacza to jednak, że można ignorować obowiązujące prawo, tak jak chcą tego inicjatorzy tzw. prawyborów. Nie dziwi mnie to już jednak, ale to politycy doprowadzili do tego, że mamy do czynienia nie tylko z instrumentalną wykładnią prawa, ale też z jawnym gwałceniem prawa i pisaniem nowych przepisów za pomocą wykładni.

Jakie mogą być konsekwencje powołania członków KRS wyłonionych w tzw. prawyborach?

Będzie to na pewno poważne naruszenie procedury, a w konsekwencji pojawią się zapewne głosy i stanowiska, że nie ma już Krajowej Rady Sądownictwa. Ja byłabym jednak daleka od aż tak kategorycznych ocen. To jest bardzo skomplikowane i trudne zagadnienie – kiedy uchybienie prawa powoduje, że dany organ nie istnieje. Takich sporów mamy wiele, chociażby o to, kto jest prokuratorem krajowym czy rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów. Prawybory mogą mieć wpływ na wynik wyborów do KRS, a to byłoby uchybieniem, którego skutkiem mogłoby być uznanie, że KRS nie został ukonstytuowany.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Włodzimierz Czarzasty podjął decyzję. Ruszają wybory do Krajowej Rady Sądownictwa

Prezydent twierdzi, że ma własny pomysł na reformę KRS. Miał go ujawnić w styczniu, jednak projektu nadal nie ma. Czy wie Pani cokolwiek na ten temat?

Nie wiem nic o tym. Znam jedynie doniesienia medialne dotyczące tej inicjatywy.

Od miesięcy Karol Nawrocki zapowiada też, że powoła Radę ds. Naprawy Ustroju Państwa, której póki co nie ma. Czy dostała pani już zaproszenie do tego grona?

Rozmawiałam na ten temat z prezydentem Nawrockim i z szefem Kancelarii Prezydenta. Wyraziłam swoją opinię co do podmiotów, które miałyby wziąć udział w tej radzie. Powiedziałam panu prezydentowi, że jest to bardzo dobry pomysł, który powinien zostać jak najszybciej zrealizowany. Co najważniejsze wskazałam, że do tej rady powinni zostać zaproszeni specjaliści z różnych stron i opcji politycznych oraz sędziowie. Jeśli część nie przyjmie zaproszenia to trudno. Dlaczego ta rada jeszcze nie powstała? Tego nie wiem.

Przed kilkoma miesiącami proponowała pani organizację okrągłego stołu w sprawie sądownictwa. Czy ta idea upadła?

Zrobiłam, co mogłam. Ogłosiłam tę inicjatywę, media szeroko ją opisały. Niestety nie było żadnego odzewu ze strony polityków i zainteresowanych podmiotów.

Czytaj więcej

Okrągły stół wymiaru sprawiedliwości. Prezes Sądu Najwyższego apeluje

Czy ma pani żal do polityków, że nie odpowiedzieli na pani zaproszenie do okrągłego stołu?

Mam żal do polityków wszystkich opcji za to, co zrobili z Polską, a w szczególności z polskim wymiarem sprawiedliwości.

Reklama
Reklama

Do Zbigniewa Ziobry też?

Zbigniew Ziobro nie jest tutaj wyjątkiem. Miał on dużą szansę na rzeczywiste zreformowanie wymiaru sprawiedliwości, jak chociażby spłaszczenie struktury sądownictwa, ograniczenie decydowania przez KRS o awansach sędziowskich, czy stworzenie zespołów orzeczniczych sędziów. Polscy sędziowie tego oczekiwali, bo usprawniłoby to ich pracę i przyspieszyło rozpatrywanie spraw. Pod względem organizacji wymiaru sprawiedliwości zawiodłam się zarówno na poprzedniej, jak i na obecnej koalicji. Porównując jednak rozwiązania wprowadzone do 2023 r. z tymi, które teraz wchodzą w życie stwierdzam, że poprzednia ekipa mogłaby się uczyć od obecnej, jak naruszać prawo. Skala łamania prawa jest obecnie bezprecedensowa.

Niebawem kończy się pani kadencja jako I prezesa SN. Jeszcze w lutym zgromadzenie ogólne sędziów SN może wybrać kandydatów, spośród których prezydent powoła I prezesa SN. Czy będzie pani się ubiegać o reelekcję?

Podjęłam już decyzję. Nie będę ubiegać się o kolejną kadencję na stanowisku pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, chyba że wystąpią jakieś nadzwyczajne okoliczności.

Czytaj więcej

Jak doszło do środowej uchwały Izby Pracy? Winni Prusinowski i Miąsik

Dlaczego?

Od dawna powtarzam, że jestem gotowa zrezygnować ze swojej funkcji, jeśli będzie taka potrzeba. No i taka potrzeba właśnie nadeszła. Przede wszystkim premier nie wywiązuje się ze swoich obowiązków i nie udziela kontrasygnaty pod decyzjami prezydenta dotyczącymi wymiaru sprawiedliwości. Z taką sytuacją mamy do czynienia w Sądzie Najwyższym. Gdybym kandydowała na stanowisko I prezesa SN, to prezydent musiałby wyznaczyć osobę do prowadzenia zgromadzenia ogólnego sędziów SN, na którym wybrani zostaną kandydaci. A to, zgodnie z utartą praktyką, wymaga kontrasygnaty, której premier zapewne nie udzieli. Chcę zatem uniknąć chaosu i wykorzystywania tej sytuacji przez polityków. Poza tym są jeszcze pewne prywatne, rodzinne okoliczności, które skłaniają mnie do rezygnacji z ubiegania się o kolejną kadencję. Uważam też, że na czele Sądu Najwyższego potrzebna jest nowa osoba, świeża krew.

Kto jest tą osobą?

O tym zdecyduje zgromadzenie sędziów Sądu Najwyższego. Jest wielu godnych kandydatów wśród sędziów SN. Ja też mam swojego faworyta, ale dopóki nie wyrazi zgody podczas zgromadzenia na kandydowanie, nie chciałabym ujawniać jego nazwiska. Nietrudno natomiast się domyślić, że jest to sędzia, który zagwarantuje kontynuację mojej – umiarkowanej, nieagresywnej, ale też niesłużalczej – polityki.

Czy uważa pani, że tzw. starzy sędziowie wezmą udział w wyborach kandydatów na I prezesa SN, czy raczej spodziewa się pani bojkotu z ich strony?

Z ostatnich wypowiedzi sędziego Włodzimierza Wróbla wynika, że raczej nie przyjdą oni na to posiedzenie, ale nigdy nic nie wiadomo. Ich ewentualna nieobecność nie sparaliżuje jednak wyboru I prezesa SN, ponieważ kworum potrzebne do skutecznego wyboru zmniejsza się przy każdej z kolejnych prób. W SN jest ponad 50 proc. sędziów powołanych po 2017 r. Wystarczy to do wyboru kandydatów i przedstawienia ich prezydentowi.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Piotr Prusinowski: To ludzie zapłacą za taką „reformę” Sądu Najwyższego

Złożyła pani skargę do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wymogu kontrasygnaty premiera. Jeśli TK rozstrzygnie tę sprawę szybko, to umożliwi to pani bezproblemowy start w wyborach na I prezesa SN. Pani kandydować jednak nie zamierza.

Połowa świata prawniczego uważa, że tę skargę wniosłam dla siebie, ale to nieprawda. Skłoniło mnie do tego działanie premiera, który odmawia udzielania kontrasygnaty w niezwykle istotnych sprawach, jak chociażby: wybór I prezesa SN, wybór prezesów Izb SN – z tego powodu Izba Pracy nie ma prezesa od kilkunastu miesięcy, wskazywanie przez prezydenta sędziów do Izby Odpowiedzialności Zawodowej i najważniejsza sprawa – powoływanie asesorów. W tym ostatnim wypadku nie zgadzam się ze stanowiskiem, że powołanie asesora, który podobnie jak sędzia sprawuje wymiar sprawiedliwości, wymaga kontrasygnaty premiera. Mam nadzieję, że mój wniosek do TK rozwiąże te problemy. Nie żyjemy jednak w normalnych czasach, więc nie jestem tego pewna.

Czytaj więcej

Małgorzata Manowska skarży do TK kontrasygnatę premiera

Od dwóch miesięcy Izba Odpowiedzialności Zawodowej nie ma prezesa, choć kandydatury na to stanowisko leżą na stole prezydenta od połowy grudnia. Dlaczego Karol Nawrocki nie powołuje nowego szefa tej Izby?

Nie wiem tego. Nie pozostaję z prezydentem Nawrockim w takich bezpośrednich relacjach, jakie miałam z prezydentem Andrzejem Dudą. Z rozmowy z szefem Kancelarii Prezydenta mogę domniemywać, że przeszkodą jest spiętrzenie obowiązków prezydenta.

Czy brak prezesa Izby Odpowiedzialności Zawodowej powoduje jakiekolwiek problemy w funkcjonowaniu tej Izby?

Oczywiście. Ja jako I prezes mogę częściowo zastąpić prezesa Izby, przydzielając chociażby sprawy sędziom zgodnie z regulaminem czy wyznaczając składy orzekające. Praca w tej Izbie jest jednak bardzo ciężka i dla jej sprawności oraz efektywnego działania niezbędny jest prezes. Dlatego proszę prezydenta, żeby znalazł czas i jak najszybciej powołał prezesa Izby Odpowiedzialności Zawodowej.

Reklama
Reklama

Nie pozostaję z prezydentem Nawrockim w takich bezpośrednich relacjach, jakie miałam z prezydentem Andrzejem Dudą. 

Małgorzata Manowska, I prezes SN

Prezesa brakuje też – i to od kilkunastu miesięcy – w Izbie Pracy. Czy bez szefa izby da się w ogóle sprawnie pracować przez tak długi czas?

Nie za bardzo, a przynajmniej jest to bardzo utrudnione. W tym przypadku pierwszy prezes SN nie może wprost pełnić obowiązków prezesa, co jeszcze bardziej utrudnia pracę Izby. A przyczyną tego jest brak kontrasygnaty premiera, który uniemożliwia wybór nowego prezesa. Odchodzący prezes Piotr Prusinowski nie wywiązał się ze swoich obowiązków i nie zwołał w ustawowym czasie zgromadzenia celem wyboru kandydatów na prezesa. Izba Pracy nie może jednak nie działać i dlatego w oparciu o ogólne przepisy dające pierwszemu prezesowi SN prawo zarządzania SN, wyznaczyłam panią Agnieszkę Górę-Błaszczykowską do wykonywania w moim imieniu takich czynności, które zapewniają codzienne funkcjonowanie izby. Do pewnych rzeczy się jednak nie posunę i nie zwołam np. posiedzenia w celu wyboru prezesa Izby, choć niektórzy mnie do tego namawiają.

Posłowie PiS zaskarżyli do Trybunału przepisy o wyborze sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Chcą, by prezydent wstrzymał się z odbieraniem ślubowania od nowych sędziów do czasu rozstrzygnięcia sprawy. Czy prezydent może nie przyjąć ślubowania od sędziów TK wybranych przez Sejm?

Był taki kazus wiele lat temu, ale odmowa przyjęcia ślubowania od wybranego sędziego TK była wtedy inaczej motywowana. Nie będę jednak oceniać działalności innych organów konstytucyjnych. Tym bardziej, że nie zapoznałam się jeszcze z wnioskiem w tej sprawie.

Resort sprawiedliwości przygotowuje głęboką reformę SN. Zgodnie z projektem sędziami tego sądu nie będą zostawać akademicy bez co najmniej 5-letniego doświadczenia w zawodzie prawniczym albo sędziowie bez 15-letniego stażu. Co pani sądzi o podniesieniu poprzeczki dla sędziów SN? Czy jest to potrzebne?

Muszę zaznaczyć, że zmiany nie są takie głębokie. Stanowią po prostu ubarwiony kosmetycznie powrót do poprzednich rozwiązań. Znam profesorów, którzy są świetnymi sędziami, ale znam też profesorów, którzy sędziami być nie powinni. Uważam, że sędzia SN powinien mieć jakieś doświadczenie w praktyce sędziowskiej. Problemem w tym wypadku nie są braki w znajomości prawa materialnego, ale brak praktyki za stołem sędziowskim i dość luźne podejście do służby. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich. Po namyśle jednak, przychyliłabym się do rozwiązania, które obligowałoby akademików kandydujących do SN do posiadania praktyki w sądzie.

Czytaj więcej

Reforma Sądu Najwyższego gotowa. Ujawniamy szczegóły projektu
Nieruchomości
Ceny transakcyjne nieruchomości już jawne. Rejestr otwarty dla wszystkich
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Prawo drogowe
Sąd: odstawienie prawej nogi to błąd eliminujący kierowcę
Praca, Emerytury i renty
1978,49 zł renty z ZUS od 1 marca. Te choroby uprawniają do świadczenia
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama