Zakamarki tajnych głosowań w spółkach

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Nie można stawiać zarzutu naruszenia tajności, gdy możliwość odkodowania sposobu głosowania wynika z niewielkiej liczby osób głosujących lub znanej innym uczestnikom zgromadzenia liczby głosów przypadających poszczególnym akcjonariuszom - mówiprof. Stanisławem Sołtysińskim, partnerem w Kancelarii Sołtysiński, Kawecki, Szlęzak
Rz: Warszawski Sąd Apelacyjny rozpatrywał niedawno sprawę o naruszenie tajności głosowania w wyborach władz spółki akcyjnej. Chodziło o to, że akcjonariusze mieli różną liczbę akcji (proporcjonalnie do powierzchni lokali, którą spółka administrowała) i „ułatwiono” sobie głosowanie, wpisując na poszczególne karty liczbę głosów. Skarżący zarzucili, że w ten sposób można było ustalić, kto jak głosował. Sąd I instancji powiedział, że trudno było w takiej sytuacji zapewnić tajność, ale to naruszenie nie miało wpływu na wynik. Stanisław Sołtysiński: Wydanie głosującym kart z liczbą głosów, którymi dysponuje dany akcjonariusz, nie narusza art. 420 § 2 kodeksu spółek handlowych. Taki tryb nie tylko nie jest zakazany, lecz stanowi regułę w głosowaniu elektronicznym, które gwarantuje najdalej posuniętą dyskrecję. Nie można natomiast stawiać zarzutu naruszenia tajności, gdy możliwość odkodowania sposobu głosowania wynika z niewielkiej liczby ...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL